
Niestety, potwierdzają się wcześniejsze doniesienia meteorologiczne. W tym roku El Niño będzie rekordowo silne, a skutki zjawiska odczujemy na całym świecie. Jest duża szansa, że pierwszy raz w historii doświadczymy siły katastrofy klimatycznej na własnej skórze.
Fala upałów i niebezpiecznych zjawisk pogodowych jest niemal nieunikniona. WMO (Światowa Organizacja Meteorologiczna, działająca pod ONZ) szacuje szanse wystąpienia zjawiska El Niño od czerwca do sierpnia na 80 proc. Jeśli wystąpi, z dużą dozą prawdopodobieństwa (90-procentową) będzie utrzymywać się przynajmniej do listopada 2026 roku.
– Świat musi zacząć traktować to jako pilne ostrzeżenie klimatyczne. El Niño to dolanie oliwy do ognia w ocieplającym się świecie. Skutki będą jeszcze silniejsze, będą miały jeszcze większy zasięg i będą przekraczać granice z niszczycielską prędkością – stwierdził António Guterres sekretarz generalny ONZ w oświadczeniu wideo opublikowanym na stronie organizacji.
Co oznaczają te ostrzeżenia i czy w Polsce mamy powody do obaw? Czy to, że El Niño może uderzyć tego lata, w ogóle ma znaczenie? W końcu mowa tu o zjawisku, które dotyczy wysokich temperatur na powierzchni wody w strefie równikowej Pacyfiku, która de facto znajduje się po drugiej stronie globu.
Zasięg wpływu El Niño dotyczy jednak całej powierzchni Ziemi. W 2023 roku zjawisko w Polsce sprzyjało falom upałów i występowaniu tzw. powodzi błyskawicznych.
El Niño powoli rodzi się na Pacyfiku. Odczyty temperatur nie są po naszej myśli
Temperatury pod powierzchnią wody w newralgicznym obszarze Pacyfiku zaczynają przekraczać historyczną średnią o 6°C. Od końca kwietnia do połowy maja odczyty z powierzchni morza sugerowały, że El Niño powoli zaczyna występować.
Za wystąpieniem zjawiska przemawia także wskaźnik Southern Oscillation Index (SOI), będący składową miary El Niño – Southern Oscillation (ENSO). Obecne odczyty (raportowane m.in. przez ministerstwo klimatu Australii) zbliżają się do tych z 2016 roku i 2023 roku, kiedy zjawisko faktycznie wystąpiło.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Na razie są jednak na niższym poziomie niż w latach 1998 i 1983, w których notowano najniższe wartości (a zarazem najwyższe anomalie) w ciągu ostatnich 50 lat, co wiązało się z występowaniem silnych El Niño.
Skutki El Niño
Według WMO częstotliwość występowania El Niño sama w sobie może być niezależna od zmian klimatu, jednak skutki zjawiska mogą być przez nie wzmacniane. Cieplejsze oceany i atmosfera zwiększają poziomy energii i wilgoci, które nasilają moc ekstremalnych zjawisk pogodowych.
Raport WMO przytacza także słowa sekretarz generalnej WMO, które odnoszą się do potencjalnych skutków obecnego trendu: "Musimy przygotować się na potencjalnie silne zjawisko El Niño, takie które zaostrzy suszę i ulewne deszcze oraz zwiększy ryzyko fal upałów zarówno na lądzie, jak i w oceanie" – stwierdziła Celeste Saulo.
Zjawisko powoduje przede wszystkim zwiększenie opadów deszczu w południowej części Ameryki Południowej, Rogu Afryki, Azji Środkowej i na południu USA. Jednocześnie sprzyja suchszym warunkom w Ameryce Środkowej, północnej części Ameryki Południowej, Indonezji, Australii i Azji Południowej.
Jeśli chodzi o skutki El Niño w Polsce, już są one odczuwalne. W sezonie letnim prognozy przewidują niemal powszechną dominację temperatur powyżej normy. Jeśli chodzi zaś o prognozy długoterminowe, jeśli zjawisko faktycznie osiągnie pełnię mocy, a na naszą niekorzyść zadziałają inne czynniki związane z ocieplającym się klimatem, pośrednio grożą nam dynamiczne zmiany pogody, niezwykle silne i gwałtowne burze, susze, gradobicia i powodzie błyskawiczne.






