F-35, gen. Ireneusz Nowak
F-35 leciały tak szybko, że mało kto je zobaczył. Ekspert tłumaczy, co się stało. Foto: ranchorunner/Shutterstock, Wikipedia

F-35 zaliczyły właśnie uroczyste przeloty nad polskimi miastami. Wszystko w ramach wydarzenia "Powitanie z Polską". Problem w tym, że myśliwce przelatywały tak szybko, że niemal nikt z obserwujących ich nie widział. Wszystko wyjaśnił jednak nowy Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneusz Nowak.

REKLAMA

W piątek 12 czerwca 2026 r. piloci Sił Powietrznych RP wykonali uroczyste przeloty nad Gdańskiem, Warszawą i Krakowem. Ci, którzy chcieli zobaczyć ich w akcji, obeszli się jednak smakiem: samoloty leciały zbyt szybko i wysoko.

F-35 nad polskimi miastami

Przelot nowoczesnych myśliwców to dla wielu osób spore wydarzenie. Problem w tym, że z powodów technicznych nie miało to charakteru pikniku lotniczego: w praktyce obserwujący widzieli tylko małe punkty szybko przemykające przez niebo.

O te sprawę na antenie TVN24 zapytał gen. pilota Irenausza Nowaka dziennikarz Piotr Kraśko. Okazuje się, że samoloty musiały lecieć tak szybko i wysoko po prostu z powodów bezpieczeństwa.

– To musi być powyżej 250 węzłów [463 km/h] dla bezpieczeństwa. Nasi piloci latają powyżej 300 węzłów. Czyli to było maksimum tego, co można było pokazać? Tak, najniższa możliwa wysokość, najmniejsza możliwa prędkość, żeby to było bezpieczne i dla pilotów, i dla mieszkańców Warszawy – tłumaczył nowy Dowódca Operacyjny RSA.

Jak dodał, latanie nad tak dużą aglomeracją jak Warszawa musi być w pełni bezpieczne: szybszy przelot oznacza krótszy czas nad miastem, co zmniejsza ryzyko w razie awarii.

Do tego dochodzi specyfika samych F-35. To samoloty zaprojektowane do lotów z dużą prędkością. Przy zbyt małej prędkości trudniej utrzymać stabilność, a tym samym zmniejsza się bezpieczeństwo.

Generał, który chce latać F-35

Sam generał Ireneusz Nowak to pilot z ogromnym doświadczeniem. Może pochwalić się ponad 3600 godzinami w powietrzu, w tym 2500 godzinami w F-16. Jego ostatnim symbolicznym lotem było sprowadzenie F-35 do 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku.

W rozmowie z Piotrem Kraśko potwierdził też, że poprosił przełożonych o to, by mógł dalej latać na F-16. Warto dodać, że to pierwszy Dowódca Operacyjny RSA w historii Polski, który wywodzi się z lotnictwa.

Nowoczesny myśliwiec w polskiej armii

Myśliwiec F-35 to jeden z najbardziej zaawansowanych samolotów bojowych na świecie. Został zaprojektowany tak, by być trudnym do wykrycia przez radary. Ma specjalny kształt i materiały pochłaniające fale radarowe. To też latająca platforma, która zbiera, analizuje i przekazuje informacje, zwiększając skuteczność działania całych sił zbrojnych. Warto też wskazać na różnice pomiędzy F-16 a F-35: ten pierwszy (pusty) waży około 8,5 tony, podczas gdy F-35A aż 13,2 tony. Przekłada się to bezpośrednio na manewrowość: F-16 pozostaje jednym z najbardziej zwrotnych myśliwców na świecie, podczas gdy F-35 nie może pochwalić się na tym polu takimi wynikami jak jego poprzednik. Do tego dochodzi prędkość: F-16 potrafi lecieć z maksymalną prędkością 2 Ma, a F-35 – 1,8 Ma.

Co ciekawe, jak pisaliśmy w naTemat, polskie F-35 bez biało-czerwonej szachownicy – Sztab Generalny nie miał wyjścia, bo tradycyjne barwy mogłyby zniweczyć efekt stealth, który obniża wykrywalność obiektów. Zamiast nich na kadłubach pojawi się szachownica w skali szarości.

Mimo wszystkich zachwytów dot. nowych samolotów, jak pisaliśmy w naTemat, Elon Musk krytykuje kupujących F-35, nazywając projekt "gównianym" i przekonując, że przyszłość należy do dronów. Polski MON i szef Kosiniak-Kamysz odpowiedzieli wprost, że "większość państw, które poważnie myślą o obronie, zamawia F-35".