Antyukraińska spirala. Kto podpala Polskę i dlaczego Rosja tylko się z tego cieszy?
Antyukraińska spirala. Kto podpala Polskę i dlaczego Rosja tylko się z tego cieszy? fot. naTemat

Jacek Pałasiński podejmuje jeden z najtrudniejszych i najbardziej emocjonalnych tematów ostatnich dni: narastającą w Polsce antyukraińską atmosferę, spór o UPA, pamięć o Wołyniu oraz polityczne wykorzystywanie historii. Ten odcinek "Allegro ma non troppo" po prostu trzeba zobaczyć.

REKLAMA

– Pod naszym nosem, po sąsiedzku, narasta atmosfera pogromu – ostrzega Jacek Pałasiński w ramach "Allegro ma non troppo". Rozbiera na czynniki pierwsze antyukraińską spiralę, w którą – ku uciesze Rosji – wpada Polska.

Według publicysty antyukraińskie emocje, podgrzewane przez skrajną prawicę, zaczynają przypominać mechanizm znany z najciemniejszych momentów europejskiej historii. Najpierw są hasła, potem nagonka, potem przyzwolenie. A na końcu – przemoc.

Polityczna nagonka

Pałasiński przypomina, że Ukraińcy mieszkający w Polsce są ważną częścią naszego życia społecznego i gospodarczego. Pracują w ochronie zdrowia, budownictwie i wielu sektorach, bez których polska codzienność działałaby znacznie gorzej. Mimo to stali się celem politycznej kampanii, której nowym zapalnikiem była kontrowersja wokół nazwania jednego z ukraińskich oddziałów imieniem bohaterów UPA.

W tym miejscu autor podcastu stawia wyraźną granicę. UPA zasługuje na potępienie. Patriotyzmem nie da się usprawiedliwić kolaboracji z wrogiem, a już szczególnie ludobójstwa. Masowe mordy na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej nie mogą zostać przykryte ani wojennym chaosem, ani narodową mitologią, ani dzisiejszą potrzebą ukraińskiej walki z Rosją.

– Nie naszym zadaniem jest robienie rachunku sumienia innym narodom – podkreśla. Jak dodaje, naszym zadaniem jest rachunek polskiego sumienia. Nie po to, by relatywizować zbrodnie UPA, lecz po to, by nie zamieniać pamięci o ofiarach w narzędzie współczesnej politycznej przemocy.

Dwie pamięci, jedna rana

W podcaście mocno wybrzmiewa opis dwóch porządków pamięci. Dla Polaków UPA to przede wszystkim ludobójstwo, planowa przemoc wobec cywilów, krwawa niedziela i dziesiątki tysięcy ofiar. Dla Ukraińców – symbol oporu przeciw Związkowi Radzieckiemu, element walki narodu pozbawionego państwa, rozdzieranego między totalitaryzmy.

Pałasiński nie mówi, że te narracje są równe. Przeciwnie: podkreśla, że skala i charakter przemocy nie były symetryczne, a odpowiedzialność OUN-B i UPA za mordy na polskich cywilach pozostaje oczywista. Ale próbuje pokazać, dlaczego Ukraińcy pamiętają tę samą historię inaczej. I dlaczego bez zrozumienia tej różnicy nie będzie ani uczciwej rozmowy, ani pojednania.

A jak tłumaczył w rozmowie z naTemat historyk IPN prof. Mirosław Szumiło, duża część zwykłych Ukraińców w ogóle nie wie, że to było ludobójstwo. Temat zbrodni wołyńskiej po prostu nie istnieje w tamtejszych podręcznikach ani mediach.

Faszyści przeciw faszystom

Najostrzejsza część podcastu dotyczy paradoksu, który Pałasiński nazywa wprost zdumiewającym. Zwraca uwagę, że ideologia OUN i UPA była oparta na kulcie narodu, państwa jednonarodowego, wodzostwa, przemocy politycznej, pogardzie dla demokracji i wykluczeniu mniejszości. A więc na elementach typowych dla faszyzmu.

I właśnie dlatego, jak zauważa, szczególnie uderzające jest to, że w Polsce UPA najgłośniej atakują środowiska, które same używają podobnego języka: narodu jako najwyższej wartości, państwa "czystego", wrogości wobec mniejszości, liberalizmu, uchodźców i demokracji parlamentarnej.

To prowadzi go do najważniejszego politycznego wniosku: antyukraińska nagonka w Polsce jest wyjątkowo korzystna dla Rosji. Bo celem Moskwy było, jest i będzie skłócanie Polaków z Ukraińcami. Każdy krzyk, każda uliczna agresja, każdy medialny seans nienawiści wobec Ukraińców osłabia nie tylko relacje Warszawy i Kijowa, ale też bezpieczeństwo całej Europy Środkowej.

Nie bez powodu Radosław Sikorski alarmuje, że Rosja toczy przeciwko Polsce pełnoskalową wojnę kognitywną, której celem jest właśnie sianie zamętu i podsycanie podziałów między sojusznikami.

"Godność ludzka nie ma paszportu"

Pałasiński przywołuje też słowa papieża Leona XIV o migrantach, godności i prawie człowieka do życia bez wojny, głodu i przemocy. To mocny kontrast wobec polskiego nacjonal-katolicyzmu, który – zdaniem Pałasińskiego – coraz częściej z Ewangelią ma niewiele wspólnego.

Bo właśnie tu zamyka się sens całego odcinka. Spór o UPA, Wołyń i pamięć historyczną jest realny, bolesny i nie wolno go zamiatać pod dywan. Ale jeszcze groźniejsze jest używanie tej pamięci jako maczugi przeciwko żywym ludziom. Zwłaszcza wtedy, gdy za wschodnią granicą trwa wojna, a Rosja czeka na każde pęknięcie między Polską a Ukrainą.

Tymczasem Ukraińcy są dla polskiej gospodarki kimś więcej niż tylko tematem politycznego sporu – jak wynika z danych, każda złotówka wydana na świadczenia dla ukraińskiego dziecka przynosi Polsce 5,4 zł czystego zysku, a bez ukraińskich pracowników polska gospodarka zaczęłaby kuleć.

Zwłaszcza wtedy, gdy za wschodnią granicą trwa wojna, a Rosja czeka na każde pęknięcie między Polską a Ukrainą – o czym w naTemat.pl wprost ostrzegał Paweł Kowal, wskazując, że Moskwa może pójść o krok dalej i przetestować granice NATO.