Władimir Putin na tle wykresu spadkowego. Rosyjska gospodarka i eksport ropy notują potężne straty w wyniku uderzeń ukraińskich dronów.
Władimir Putin walczy też z rosnącym deficytem budżetowym. Ukraińskie uderzenia paraliżują rosyjski sektor paliwowy Fot. miss.cabul / Shutterstock

Machina wojenna Władimira Putina od dekad opiera się na stabilnych wpływach ze sprzedaży ropy, ale ten fundament zaczyna poważnie pękać. Uderzenia w najważniejsza infrastrukturę pokazują, że mocarstwowe plany Kremla mają niezwykle słabe punkty. Kryzys w branży paliwowej nabiera rozpędu, a straty budżetowe w Rosji rosną w lawinowym tempie.

REKLAMA

Kiedyś Rosja z powodzeniem budowała swoją dominację na handlu "czarnym złotem". Dziś jednak ten sam sektor ciągnie ją na dno, a gospodarka Rosji uzależniła się od wojny i mocno dławi się przez narastające problemy techniczne i logistyczne.

Eksperci widzą ogromną szansę w niszczeniu rosyjskich szybów i rafinerii. To sprawdzona droga do ogołocenia portfela agresora. "To miękkie podbrzusze rosyjskiej gospodarki wzięły na cel siły zbrojne Ukrainy" – zauważa Kamil Szczepański, analityk z XTB.

Zachodnie technologie trzymały rafinerie przy życiu

Sektor wydobywczy w Rosji to wciąż zakładnik radzieckiej historii i technologicznego zacofania. Złote lata produkcji to przeszłość miniona w latach 70., a cała dzisiejsza infrastruktura na Syberii funkcjonuje tylko dzięki dawnemu wsparciu zagranicznych korporacji, które podarowały Moskwie odpowiednie oprogramowanie i wiedzę.

"Rosyjska infrastruktura naftowa nie została zbudowana przez Rosjan, lecz przez Europejczyków i Amerykanów. Odcięta od serwisu, oprogramowania i części zamiennych będzie stopniowo degradować. Można było to obserwować m.in. w Wenezueli czy Iranie, choć tam proces ten trwał nie lata, a dekady" – przyznaje ekspert.

Do tego wydobycie lepkiej i kwaśnej rosyjskiej ropy jest bardzo wymagające i zaczyna być zwyczajnie nierentowne. Próba podmiany sprawdzonego zachodniego sprzętu na chińskie zamienniki jest praktycznie niemożliwa, chyba że Rosja zdecyduje się na całkowitą i szalenie kosztowną przebudowę całego swojego systemu.

logo
Pogłębiająca się dziura w rosyjskim budżecie – z roku na rok wydatki państwa rosną znacznie szybciej niż dochody. Fot. XTB

Ukraińskie drony uderzają w czuły punkt

Zamiast marnować zasoby na uderzenia w rozległe i trudne do zniszczenia pola naftowe, Kijów sprytnie obrał za cel instalacje przetwórcze. To asymetryczna taktyka, która celuje prosto w najgrubszy portfel Rosji – czyli produkcję najdroższych, gotowych do użytku paliw. Przynosi to gigantyczne straty, bo wartość eksportu przetworzonych produktów spadła już o 40 proc. względem czasów sprzed wojny.

"Ukraina, atakując rosyjską infrastrukturę, zazwyczaj nie uderza w infrastrukturę wydobywczą, bo jest to zwyczajnie nieefektywne. Skupia się na uderzeniach w wąskie gardła rafinacji i eksportu paliw" – wskazano w raporcie.

Nawet samo ugaszenie pożarów po ataku dronów to dla Rosji potężny, logistyczny ból głowy. Uszkodzenia mocno utrudniają zaopatrzenie własnego wojska na froncie i błyskawicznie odcinają całe rosyjskie prowincje od benzyny. Jeśli to się utrzyma, Federacja Rosyjska stanie pod ścianą i będzie musiała wybrać:

  • Wstrzymać wojnę, bo wojsko i cywile po prostu nie mają na czym jeździć.
  • Drastycznie obciąć budżet ze względu na zapadający się eksport paliw.
  • logo
    Skala ukraińskich uderzeń. Ataki dronów odcięły Rosję od około 30 proc. mocy przerobowych rafinerii i zdolności eksportowych. Fot. XTB

    Budżet Rosji kurczy się w oczach

    Wojna na Bliskim Wschodzie wywindowała chwilowo ceny baryłek, dając Kremlowi tylko iluzję finansowego spokoju. Obecnie jednak ropa tanieje, a spadki cen zabijają rosyjską gospodarkę.

    Zyski z początku roku eksperci oceniają jako zwykły przypadek. Stare rosyjskie rurociągi, zaprojektowane przed laty dla Europejczyków, pracują na pełnych obrotach i po prostu fizycznie nie przepompują więcej surowca do bogatej Azji.

    "Rosja ma ogromną nadprodukcję diesla, który eksportuje i którym zasila najbardziej krytyczne gospodarczo pojazdy – w tym wojskowe" – tłumaczy ekspert rynków finansowych z XTB.

    To tworzy wielki dylemat w głowie Putina: tankować czołgi na froncie, czy sprzedawać paliwo Azjatom, by spiąć państwowy budżet? To też udowadnia, jak bardzo sankcje na Rosję dają UE pewną przewagę, podczas gdy koszt długów spycha Rosję na samo dno.

    logo
    Rosnące koszty obsługi rosyjskiego długu, które pną się w górę niezależnie od wpływów ze sprzedaży ropy i gazu. Fot. XTB

    Mocarstwo upada powoli

    Kraj, który przez dekady zarabiał krocie na szantażowaniu europejskich sąsiadów odcięciem "kurka", teraz z przerażeniem musi liczyć każdą ocalałą rafinerię. Niemcy wskazują ciemne chmury nad rosyjską gospodarką, a Putin pod presją gorączkowo szuka ratunku z tej trudnej sytuacji.

    Produkcja w Rosji spada do poziomów niespotykanych od ponad dziesięciu lat, co jest dobitnym przykładem, że bez rąk i wiedzy Zachodu wielkie syberyjskie złoża można uznać za niemal bezużyteczne.

    Trzeba pamiętać jednak, że gospodarcze zawirowania zawsze odbijają się szerszym rykoszetem. To, ile zapłacisz za paliwo w Polsce po sankcjach USA na Rosję, jest najlepszym przykładem, że konsekwencje tej wojny uderzają nie tylko w portfel Putina, ale i nasze domowe budżety.