
Toyota to nie tylko niezniszczalne hybrydy. Japończycy wrzucili wyższy bieg i bezczelnie rozgościli się na fotelu lidera polskiego rynku aut na prąd. Co więcej, właśnie odpalają akcję, obok której trudno przejść obojętnie, zwłaszcza jeśli szukacie pakownego, cholernie szybkiego SUV-a i nie lubicie przepłacać.
Maj 2026 roku przyniósł na polskim rynku motoryzacyjnym spore zaskoczenie dla niedowiarków. Toyota została liderem rynku BEV w Polsce. I to nie jest przypadek ani chwilowe tąpnięcie.
Japońska marka zaliczyła spektakularny, aż 283-procentowy wzrost rok do roku, rejestrując w samym maju aż 356 elektryków. To dało im niemal 16 procent udziału w całym rynku aut z napędem bateryjnym. Kluczem do sukcesu okazuje się ofensywa modelowa aż pięć z ośmiu tegorocznych nowości marki to samochody zasilane z gniazdka.
Jeśli chcecie na własne oczy zobaczyć, skąd wziął się ten nagły boom, macie idealną okazję. W dniach 15-20 czerwca w salonach Toyoty ruszają Dni Otwarte pod hasłem "Elektryzujące Premiery". Przetestujecie tam nie tylko samochody, ale też cały ekosystem, w tym domowe ładowarki Toyota HomeCharge oraz dedykowaną aplikację Toyota Charging Network.
Na żywo zobaczycie m.in. futurystyczną Toyotę C-HR+ czy miejskiego crossovera Urban Cruiser. Jednak prawdziwym gwoździem programu będzie coś zupełnie innego. Coś, co ma 380 koni mechanicznych i przyspiesza do setki szybciej niż większość hot-hatchy.
Toyota bZ4X Touring, czyli najmocniejsza Toyota w historii wjeżdża do salonów
Dni Otwarte to oficjalny debiut rynkowy modelu Toyota bZ4X Touring. Zapomnijcie o dotychczasowym wizerunku spokojnych, poprawnych do bólu SUV-ów. Wersja Touring z napędem na cztery koła X-MODE to obecnie najmocniejsze auto w gamie japońskiego producenta.
Układ napędowy generuje potężne 380 KM, co pozwala katapultować tego sporego, rodzinnego SUV-a od 0 do 100 km/h w zaledwie 4,5 sekundy. Co ważne, dopisek "X-MODE" nie jest tu tylko marketingowym chwytem.
Japończycy zaimplementowali w tym modelu systemy zarządzania napędem rodem z legendarnego Land Cruisera. Oznacza to, że ten elektryk potrafi wjechać w teren i z niego wyjechać, zostawiając w tyle większość bulwarowych konkurentów.
Touring w nazwie zobowiązuje jednak przede wszystkim do praktyczności. I tutaj Toyota nie brała zakładników. To najbardziej pojemny elektryczny SUV w ofercie marki:
Wszystkie wersje nowej Toyoty bZ4X Touring wyposażone są w solidny litowo-jonowy akumulator o pojemności 74,7 kWh brutto. Do wyboru są dwa warianty wyposażenia (Style oraz Executive), sześć lakierów nadwozia i trzy rodzaje tapicerki.
Gigantyczny rabat na start i śmiesznie niska rata w leasingu
Dobre auto to jedno, ale finalnie i tak wszystko rozbija się o tabelki w Excelu i stan konta. I tutaj dochodzimy do najlepszego punktu czerwcowych Dni Otwartych. Nowy model objęty został bardzo agresywną polityką cenową.
W salonach czeka na was rabat w wysokości 15 000 zł, który obejmuje absolutnie każdą wersję wyposażenia i napędu nowego Touringa. Dzięki temu cennik nowej Toyoty bZ4X Touring w wersji Style z napędem na przód (o mocy 224 KM) startuje z poziomu 199 900 zł.
Zejście poniżej psychologicznej granicy dwustu tysięcy za tak duże i świetnie wyposażone auto elektryczne to mocny argument. Prawdziwym hitem może być jednak finansowanie przygotowane przez Japończyków. W specjalnym programie skierowanym do przedsiębiorców, miesięczna rata wynosi zaledwie 1199 zł netto.
Toyota nie zapomniała też o klientach indywidualnych, którzy nie mogą odliczyć podatku VAT. Dla nich przygotowano leasing konsumencki, gdzie miesięczny koszt to 1475 zł brutto.
W obu przypadkach kontrakt podpisywany jest na 36 miesięcy, opłata wstępna wynosi 20 procent, a roczny limit przebiegu ustalono na poziomie bezpiecznych 10 000 kilometrów (30 000 km w trakcie trwania całej umowy).
