
Między Jackiem Sasinem a Markiem Suskim miało dojść do karczemnej awantury. Politycy spięli się w drzwiach jednej z sal sejmowych. W tle chodziło o stowarzyszenie byłego ministra aktywów państwowych. Poleciały nawet ostre wulgaryzmy.
Choć spięcia między Mateuszem Morawieckim a Przemsławem Czarnkiem już nieco ucichły, to na horyzoncie pojawił się nowy konflikt w szeregach PiS. O sprawie jako pierwszy doniósł Onet. A zaczęło się od tego, że Jacek Sasin zebrał ludzi w ramach swojego stowarzyszenia "Po pierwsze Polska". Na jednej z sal sejmowych miało odbyć się spotkanie członków.
Jacek Sasin i Marek Suski ostro się pokłócili
– Marek z Jackiem zetknęli się w jednej sali. Marek kończył swoje spotkanie, a Sasin wchodził na tę samą salę z ludźmi, których zgromadził w ramach tego swojego stowarzyszenia. Suski chciał zostać, żeby posłuchać, ale Jacek kazał mu wy***ć. Śmiertelnie się pokłócili – przekazał portalowi jeden z polityków PiS.
Z kolei dziennikarze "Faktów" TVN dowiedzieli się, że Sasin miał postawić Suskiemu warunek: jeśli chce zostać na spotkaniu, musi zapisać się do jego stowarzyszenia. Drugi z wymienionych polityków jednak przyznał, że najpierw chciałby posłuchać. Założyciel "Po pierwsze Polska" mimo tego wyprosił kolegę z partii – najpierw łagodnie, a później doszło do awantury.
Świadkami tego, co się tam działo, miało być wielu posłów PiS. Oficjalnie jednak nikt z nich nie chce o tym mówić. Temat kolejnego spięcia został już ponoć przedyskutowany w klubie. Sam Sasin mówi, że nic takiego nie miało miejsca i to "wyssane z palca informacje". Podobnie wypiera się rzecznik PiS. – Ja nie znam tej sprawy. W mediach różne rzeczy się pisze. Ja nie mam wrażenia, żeby panowie się nie lubili – powiedział Rafał Bochenek, cytowany przez TVN.
Zobacz także
Onet podaje, że zza kuluarowych rozmów wynika, iż Suski też chciał założyć swoje stowarzyszenie. W takiej sytuacji w PiS funkcjonowałyby trzy takie organy. Z kolei Sasin zapewniał niedawno, że swojej inicjatywy na pewno nie tworzy przeciwko władzom partii. – To nasze stowarzyszenie jest pięścią Jarosława Kaczyńskiego. To jest narzędzie dla Jarosława Kaczyńskiego prowadzenia polityki i w żadnym wypadku nie jest w kontrze – mówił w TVN24.
Wojna w PiS o władzę. Morawiecki namieszał swoim stowarzyszeniem
Przypomnijmy, że ostatnio w PiS wiele się dzieje. Podsumował to trafnie w naTemat Paweł Orlikowski. "Przez tygodnie narastały napięcia. Mateusz Morawiecki budował własne zaplecze, reagując na rosnącą pozycję Przemysława Czarnka i spadające sondaże PiS" – zwrócił uwagę.
Emocje podgrzała decyzja Morawieckiego o powołaniu stowarzyszenia "Rozwój Plus", do którego przystąpiły znane nazwiska PiS. Czarnek był jedną z pierwszych osób, które sugerowały "zdradę" ze strony Morawieckiego. Napięcia było widać gołym okiem. Aż musiał interweniować Kaczyński, który nawet wrzucił zdjęcie po jednym ze spotkań, które miało pokazać, że w partii nie ma podziałów.
Prezes PiS zorganizował spotkania, najpierw oddzielne z Morawieckim, a później do stołu zaprosił też Czarnka. Potem z PiS płynęły głosy, że stowarzyszenie nie jest początkiem rozłamu, tylko partia ma teraz "dwa płuca". Choć to miało uspokoić nastroje, to wciąż co jakiś czas widać zgrzyty.




