Wojciech Szewko, Benjamin Netanjahu, Donald Trump
Wojciech Szewko o tym, co Trump robi ws. Iranu Fot. naTemat.pl

Porozumienie USA z Iranem miało być dowodem siły Donalda Trumpa. Dr Wojciech Szewko w "Rozmowie naTemat" przekonuje jednak, że w rzeczywistości wygląda ono jak polityczna kapitulacja Waszyngtonu, poważny problem dla Izraela i ogromne wzmocnienie Teheranu.

REKLAMA

Na papierze: 60 dni kruchego rozejmu, 14 punktów memorandum i obietnica dalszych rozmów. W praktyce – według dr. Wojciecha Szewki – dokument, który bardziej niż zwycięstwo USA przypomina próbę ratowania twarzy po źle skalkulowanej wojnie.

Politolog i analityk stosunków międzynarodowych, specjalizujący się w Bliskim Wschodzie oraz terroryzmie, w "Próba zarządzania klęską". wprost mówi, że Trump zabrnął w konflikt, z którego nie mógł wyjść jako triumfator.

"Trump nie miał wyjścia. To próba zarządzania klęską"

Szewko nie ma wątpliwości: amerykańska operacja wobec Iranu została zbudowana na błędnych założeniach. Miało być szybko, efektownie i z politycznym zyskiem. Skończyło się dokumentem, który – zdaniem eksperta – daje Iranowi więcej, niż Teheran był w stanie uzyskać przez dekady.

– Trump zabrnął w konflikt, który, gdyby się przedłużał, miałby katastrofalne skutki i dla niego, i dla Stanów Zjednoczonych, a przede wszystkim dla gospodarki światowej oraz systemu amerykańskich sojuszy. W pewnym momencie pojawiła się sytuacja, w której bez względu na wybraną opcję Trump przegrywał. Wybrał więc opcję, która jest po prostu najmniejszą przegraną – mówi dr Wojciech Szewko.

Ekspert podkreśla, że prezydent USA może sprzedawać memorandum jako zwycięstwo swoim wyborcom, ale sens polityczny dokumentu jest zupełnie inny. W jego ocenie nie jest to triumfalny marsz na Iran, tylko próba wyjścia z wojny, której celów nie dało się osiągnąć.

– To, co w tej chwili obserwujemy ze strony Stanów Zjednoczonych, jest próbą zarządzania klęską, czyli kryzysem, a nie triumfalnym zwycięstwem, jakim miał być ten pochód na Iran. Iran dostał w tych punktach tyle, ile nie był w stanie dostać przez ostatnie 46 lat. Nie spodziewałbym się, że ktokolwiek po stronie amerykańskiej podpisze aż tak daleko posunięte zobowiązanie – ocenia Szewko.

Iran dostaje pieniądze i czas

Skala ustępstw USA wobec Teheranu jest niebywała. Szewko zwraca uwagę, że memorandum zakłada nie tylko rozmowy o irańskim programie nuklearnym, ale też zniesienie sankcji, odblokowanie handlu ropą i możliwość przyciągnięcia gigantycznych inwestycji.

Według eksperta szczególnie ważne jest to, że część sankcji dotyczących ropy została zdjęta natychmiast, a nie dopiero po ostatecznym porozumieniu. To oznacza realne pieniądze dla Iranu już w trakcie 60-dniowego okresu przejściowego.

– Te sankcje, które mają być natychmiast zdjęte, dotyczą sprzedaży ropy i produktów ropopochodnych. Chodzi zarówno o sankcje wprost, jak i blokady bankowe oraz swobodę przelewów. To wszystko, co Iran gromadził na pokładach tankowców, ma być teraz uwolnione i sprzedawane normalnie na rynku – tłumaczy Szewko.

Do tego dochodzi zapowiadany fundusz odbudowy i rozwoju Iranu o wartości co najmniej 300 mld dolarów. Szewko zaznacza, że formalnie nie nazwano tego reparacjami, ale sens jest podobny. Teheran ma dostać ogromny impuls gospodarczy, a inwestorzy – dostęp do jednego z najatrakcyjniejszych rynków energetycznych świata.

Cieśnina Ormuz: "rzadki gatunek zwycięstwa"

W rozmowie mocno wybrzmiewa również temat Cieśniny Ormuz. Oficjalnie jej odblokowanie przedstawiane jest jako sukces USA. Szewko pokazuje jednak drugą stronę. Iran i Oman mają wspólnie regulować ruch zgodnie z prawem międzynarodowym, co w praktyce może oznaczać uznanie większej kontroli państw nadbrzeżnych nad strategicznym szlakiem.

– Przed wojną Trumpa przepływ był wolny, bo uznawano, że jest to przepływ cieśniną międzynarodową, nad którą państwo nadbrzeżne nie ma takiej kontroli. Teraz Amerykanie zgodzili się, by Iran razem z Omanem rozstrzygał kwestię zarządzania ruchem zgodnie z prawem międzynarodowym. Jeżeli to jest przegrana wojna Iranu, to jest to rzadki gatunek zwycięstwa – ironizuje ekspert.

Ten "rzadki gatunek zwycięstwa" przewija się przez całą rozmowę. Bo choć Trump może mówić o sukcesie, to według Szewki Iran zachowuje część kluczowych aktywów, zyskuje czas, pieniądze i polityczne uznanie swoich postulatów.

Izrael będzie próbował storpedować deal?

Największym przegranym memorandum może być jednak Izrael. Szewko przekonuje, że dla rządu Benjamina Netanyahu dokument jest katastrofalny. Nie rozwiązuje sprawy irańskiego programu rakietowego, ogranicza możliwość eskalacji wobec Libanu i wzmacnia regionalnego przeciwnika Izraela.

– W Izraelu, właściwie w całej klasie politycznej od lewicy do prawicy, wszyscy krytykują ten deal i mówią, że to katastrofa dla Izraela. Mają stuprocentową rację: wynik tej wojny jest dla Izraela katastrofalny, żaden cel nie został osiągnięty, a Iran wychodzi niesamowicie wzmocniony. Do tego dochodzi próba odebrania Izraelowi możliwości bombardowania Libanu – mówi Szewko.

Dlatego ekspert spodziewa się, że Netanyahu zrobi wiele, by porozumienie nie przetrwało. W grę mogą wchodzić naciski polityczne na Waszyngton, eskalacja militarna albo prowokacja, która zmusi Iran do odpowiedzi.

– To, co jest pewne, to że Izrael zrobi wszystko, żeby ten deal storpedować. Jest on tak niekorzystny dla państwa Izrael, że spodziewam się albo operacji false flag, albo po prostu rozkazu zbombardowania dzielnic cywilnych. Iran nie będzie miał wtedy innego wyjścia – będzie musiał odpowiedzieć – przewiduje politolog.

Co stanie się po 60 dniach?

Memorandum ma obowiązywać przez 60 dni, ale może zostać przedłużone za zgodą obu stron. Szewko uważa, że to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Powód jest prosty: techniczne szczegóły dotyczące programu nuklearnego są zbyt złożone, by wynegocjować je w tak krótkim czasie, chyba że strony po prostu skopiują wcześniejsze porozumienie z czasów Baracka Obamy.

– Moim zdaniem najbardziej prawdopodobna jest informacja, że deal zostanie przedłużony ze względu na skomplikowane negocjacje dotyczące uranu. Najprostszą rzeczą byłoby zrobić copy-paste z tego, co wynegocjowano za czasów Obamy. Robienie drugiej umowy, która nie będzie podobna do tej obamowskiej, będzie po prostu bardzo czasochłonne – mówi Szewko.

Bliski Wschód po tym memorandum wcale nie staje się spokojniejszy. Wręcz przeciwnie. Iran może czuć się silniejszy, Izrael bardziej osaczony, a Trump – coraz bardziej zależny od tego, czy uda mu się sprzedać porażkę jako sukces.