
Wojna na Bliskim Wschodzie, rekordowe wyceny spółek związanych ze sztuczną inteligencją i coraz większe zadłużenie państw. Zdaniem Piotra Kuczyńskiego światowa gospodarka weszła w okres narastających zagrożeń. Analityk nie przewiduje natychmiastowego krachu, ale ostrzega, że inwestorzy coraz częściej ignorują sygnały, które w przeszłości poprzedzały poważne kryzysy.
Euforia związana ze sztuczną inteligencją zaczyna przypominać gorączkę internetową z przełomu wieków. – Budowana jest bańka spekulacyjna – mówi w "Rozmowie naTemat" Piotr Kuczyński, analityk DI Xelion. Jego zdaniem – nie ma obaw o nagły krach, ale to, że pewne bańki w końcu pękną jest pewne. Nikt tylko nie wie, kiedy dokładnie.
Kuczyński tłumaczy również, dlaczego Donald Trump jest dziś pod presją, co może stać się z cenami ropy i czy Polska nadal pozostaje w lepszej sytuacji niż większość europejskich gospodarek.
Trump pod presją. "Iran też to wie"
Zdaniem analityka Donald Trump znajduje się dziś pod większą presją, niż mogłoby się wydawać. Kuczyński uważa, że amerykański prezydent potrzebuje choćby tymczasowego uspokojenia sytuacji na Bliskim Wschodzie.
– Donald Trump jest pod pewnym przymusem i myślę, że jeżeli ja to wiem i inni wiedzą, to Iran też to wie. W związku z tym Iran się utwardza i mówi, że byle czego nie zaakceptuje. To porozumienie byłoby taką puszką kopniętą dalej – tylko żeby przeskoczyć najbliższe miesiące, a potem się zobaczy i tak w kółko – mówi.
Według eksperta rynki nadal zakładają, że konflikt zostanie przynajmniej czasowo wygaszony. Gdyby jednak inwestorzy przestali wierzyć w taki scenariusz, ceny ropy mogłyby gwałtownie wystrzelić.
"Budowana jest bańka spekulacyjna"
Najmocniejsze ostrzeżenie w rozmowie dotyczy jednak amerykańskiej giełdy i sektora sztucznej inteligencji. Kuczyński nie ma wątpliwości, że wyceny części spółek zaczynają przypominać najbardziej spektakularne epizody z historii rynków.
– Jedno według mnie jest oczywiste, że budowana jest bańka spekulacyjna, szczególnie to widać na rynku amerykańskim. Spółki związane ze sztuczną inteligencją wydają setki miliardów dolarów na centra danych. Akcje są po prostu bardzo drogie. Jeżeli to nie jest bańka, to ja nie nazywam się Kuczyński – twierdzi.
Jednocześnie podkreśla, że rozpoznanie bańki nie oznacza natychmiastowego krachu.
– To nie znaczy, że ona ma za chwilę strzelić. Bańki potrafią naprawdę długo rosnąć. Przypomnę tylko, że po ostrzeżeniu Alana Greenspana Nasdaq przez cztery lata zyskał jeszcze około 400 procent. Później jednak stracił 70 procent – tłumaczy.
Zobacz także
Nadchodzi globalny kryzys zadłużenia?
Jeszcze większym zagrożeniem niż obecne konflikty geopolityczne może być lawinowo rosnące zadłużenie państw. Jeśli wymknie się spod kontroli i nie będzie miało silnych fundamentów.
– Wszystkie kraje zadłużają się coraz szybciej, politycy nic z tym naprawdę nie robią i pozwalają, żeby to zadłużenie rosło. Kiedyś nastąpi utrata wiary w papierowy pieniądz i zacznie się wtedy prawdziwy kryzys zadłużeniowy. Nie mówię, że nastąpi teraz ani w przyszłym roku. Problem polega na tym, że nie wiem kiedy – zaznacza.
To właśnie ten proces Kuczyński wskazuje jako jedno z najważniejszych wyzwań dla światowej gospodarki w kolejnych latach.
Polska wciąż ma przewagę?
Mimo globalnych zagrożeń analityk relatywnie spokojnie ocenia sytuację Polski – w obecnym jej stanie gospodarczym. Wskazuje na solidny wzrost, napływ środków z KPO i rosnący popyt wewnętrzny.
– Jeżeli jakiś kryzys przyszedłby teraz, to po prostu dalej bylibyśmy zieloną wyspą, tylko wzrost nie wyniósłby 3,5 czy 4 procent, ale na przykład 1 procent. Nie ma gospodarki całkowicie odpornej na światowe kryzysy, ale Polska wciąż ma dziś kilka istotnych przewag – mówi.
Jednak dodaje, że jeśli kryzys przyszedłby w momencie ochłodzenia gospodarczego, nic by nie uratowało nas przed recesją. Jednocześnie zwraca uwagę, że największym problemem pozostają inwestycje prywatne, a właściwie ich brak w Polsce.
– Inwestycje na poziomie około 17 procent PKB to jest żenada. To jest po prostu dramat. Trzeba stworzyć warunki, które zachęcą sektor prywatny do inwestowania, bo bez tego trudno będzie utrzymać wysokie tempo rozwoju – podkreśla.
Cała rozmowa pokazuje, że mimo relatywnie dobrych danych z Polski światowa gospodarka stoi dziś przed wyjątkowo trudnym okresem. Analityk nie przewiduje natychmiastowej katastrofy, ale ostrzega przed lekceważeniem sygnałów płynących zarówno z rynków finansowych, jak i globalnego systemu zadłużenia.






