Ojciec spaceruje z trójką dzieci
Ojcowie są dziś dużo bardziej zaangażowani w wychowanie dzieci niż kiedyś Photo by Vitolda Klein on Unsplash

Dla matki – voucher do spa, luksusowe perfumy i morze kwiatów. Dla ojca – skarpetki, paczka dobrej kawy albo szybki SMS. Choć polscy mężczyźni masowo przełamują dziś stare schematy i stają się czułymi, zaangażowanymi opiekunami, czerwcowe święto wciąż traktujemy w Polsce po macoszemu. – Ojcostwo przez lata było – i bywa nadal – traktowane jako "gorszy" rodzaj rodzicielstwa, mniej wartościowy niż macierzyństwo. Najlepszym tego dowodem jest polska Konstytucja, która wprost wyróżnia macierzyństwo i rodzicielstwo, całkowicie pomijając ojcostwo – zauważa Jakub Chabik, prezes Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn.

REKLAMA

Jakuba Chabika, prezesa Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn, łapię w poniedziałkowe przedpołudnie. Jest w trasie, wraca z Gór Stołowych. Na wyprawę zabrały go jego dorosłe dzieci. I choć rozmawiamy w przededniu Dnia Ojca, on zdążył już swoje święto celebrować.

– Moje dzieci zawsze pamiętały o Dniu Ojca – a pewnie i żona dyskretnie im o tym przypominała. Bo wstępem do dobrego ojcostwa jest dobre partnerstwo. Jeśli para się kocha, szanuje i dba o siebie nawzajem, dzieci to widzą. A dzięki temu doceniają również ojcostwo i samego ojca.

Podkreśla, że jest spełnionym i bardzo szczęśliwym ojcem. – Mam wspaniałe dzieci, które z kolei tworzą udane związki – mówi.

"Gorszy rodzaj" rodzicielstwa

Krajowe statystyki dotyczące Dnia Ojca nie napawają optymizmem. O czerwcowym święcie pamięta zaledwie 31,1 proc. Polaków. Dzień Matki od lat obchodzimy z dużym rozmachem. W sieci pojawiają się tysiące życzeń i rodzinnych zdjęć, kwiaciarnie przeżywają prawdziwe oblężenie, a marki przygotowują okolicznościowe kampanie. Dzień Ojca wciąż pozostaje jednak świętem znacznie skromniejszym i nie budzi aż takich emocji. 

W Polsce Dzień Matki ma bardzo długą tradycję – po raz pierwszy obchodzono go oficjalnie w Krakowie już w 1914 roku. Na oficjalne uznanie Dnia Ojca trzeba było sporo czekać – święto to obchodzimy od 23 czerwca 1965 roku.

Ta ponad pięćdziesięcioletnia różnica w zakorzenieniu obu świąt w kulturze częściowo tłumaczy dzisiejszą rzeczywistość. Dzień Matki zdążył stać się naturalnym, międzypokoleniowym rytuałem, podczas gdy Dzień Ojca wciąż buduje swoją symboliczną pozycję.

Jakub Chabik zwraca uwagę na głębsze przyczyny tego stanu rzeczy.

– Dzień Ojca jest świętem stosunkowo nowym, a co ciekawe, w Polsce obchodzimy go w innym terminie niż w wielu krajach świata. Ponadto ojcostwo przez lata było – i bywa nadal – traktowane jako "gorszy" rodzaj rodzicielstwa, mniej wartościowy niż macierzyństwo. Najlepszym tego dowodem jest polska Konstytucja, która wprost wyróżnia macierzyństwo i rodzicielstwo, całkowicie pomijając ojcostwo. Z pewnością nie jest ono jeszcze postrzegane na równi z macierzyństwem – tłumaczy.

Rewolucja na placach zabaw

Mimo barier prawnych i kulturowych w ostatnich latach obraz ojcostwa w Polsce wyraźnie się zmienił. Coraz częściej widać ojców, którzy aktywnie uczestniczą w wychowywaniu dzieci i nie ograniczają swojej roli wyłącznie do bycia żywicielem rodziny.

– Moim zdaniem to największa i najbardziej pozytywna zmiana obyczajowa, jaka dokonała się w Polsce w ostatnim czasie – uważa Jakub Chabik. – Widzimy dziś narodziny niezwykle zaangażowanego ojcostwa. Place zabaw, szkoły i ulice pełne są ojców z wózkami, z dziećmi na rowerach, noszonymi na barana czy w nosidełkach. Na szlakach widziałem mnóstwo takich zaangażowanych mężczyzn. To ogromna, widoczna gołym okiem zmiana na lepsze.

Potwierdzają to sami ojcowie. Piotr, 41-latek, tata dziesięcioletniej Zuzi, przyznaje, że że dla jego pokolenia zaangażowanie w rodzicielstwo to już nie kwestia "pomagania żonie", ale naturalny stan rzeczy.

– Mój tata był dobrym człowiekiem, ale z dzieciństwa pamiętam głównie to, że ciągle nie było go w domu, bo pracował w ciągu dnia, a wieczorami latał na fuchy. Ja z Zuzią od początku chciałem mieć inną relację – opowiada. – Podział obowiązków pół na pół to dla mnie norma. Znam imiona wszystkich koleżanek mojej córki, wiem, czym się stresuje przed klasówką, co czyta i co ogląda. Kiedy idę z nią do lekarza albo na wywiadówkę, nie czuję się jak kosmita. Moi koledzy mają tak samo. Chcemy być blisko naszych dzieci. Po prostu – podsumowuje.

Do głosu dochodzi też młode pokolenie kobiet, które od swoich partnerów oczekuje pełnoprawnego, partnerskiego rodzicielstwa. Ale nawet w domach, gdzie ten nowoczesny model działa idealnie, czerwcowe święto i tak przegrywa z kulturowym przyzwyczajeniem. 30-letnia Kamila, mama dwójki małych dzieci, przyznaje szczerze, że choć jej mąż jest wspaniałym tatą, Dzień Ojca mija u nich bez większego echa.

– Jest fantastycznym, niesamowicie czułym tatą – zachwala. – A jednak złapałam się na tym, że w maju ja dostałam od niego piękny prezent i zaproszenie na kolację, a w czerwcu moja kreatywność kończy się na kupieniu mu dobrej kawy albo jakiejś drobnej, praktycznej rzeczy. Nie robimy wokół tego żadnej pompy. Sama nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego tak jest. Chyba po prostu jako społeczeństwo nie jesteśmy nauczeni hucznego celebrowania ojcostwa – zauważa.

Spójrzmy chociażby na debatę publiczną. O ojcostwie często mówi się przede wszystkim w kontekście niepłacenia alimentów, sądowych sporów o opiekę nad dziećmi czy przemocy domowej. 

– Rzeczywiście, sprawy okołorozstaniowe kładą się dużym cieniem na wizerunku ojcostwa. To bardzo niepokojące zjawisko. Chciałbym przypomnieć jednak, że zdecydowana większość związków w Polsce się nie rozpada, a większość dzieci wychowuje się w rodzinach wspólnie ze swoimi ojcami. O tym musimy zawsze pamiętać i głośno to podkreślać – mówi Jakub Chabik.

Jednocześnie mój rozmówca nie ucieka od trudnych tematów.

Z jednej strony mówimy o ojcach odsuwanych od dzieci w wyniku alienacji rodzicielskiej, którzy latami walczą o kontakt i często nie otrzymują odpowiedniego wsparcia ze strony państwa. Z drugiej – o problemie niealimentacji.

Jakub Chabik

prezes Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn

Z taką rzeczywistością mierzy się 45-letni Robert, który chciałby być ojcem na pełen etat, ale po rozstaniu z partnerką – jak twierdzi – stał się całkowicie zależny od jej nastrojów i dobrej woli.

– Nie mieliśmy ślubu, więc matka mojego dziecka stwierdziła, że "dziecko jest jej". Moje kontakty z synem to wieczna loteria i negocjacje – opowiada z goryczą. – Raz słyszę, że mogę wpaść, a innym razem, pod byle pretekstem, drzwi zamykają mi się przed nosem. Obydwoje nie chcemy latać po sądach i ustalać sztywnych godzin. To jest dopiero okropność, jak w wyroku masz wpisane, że na przykład w niedzielę musisz oddać dziecko o godzinie 18. A co, jeśli zabawa nam się przedłuży?

I dodaje:

– Chciałbym po prostu być normalnym, zaangażowanym rodzicem, odrabiać z małym lekcje w zwykły wtorek, przygotować kolację. System w Polsce wciąż nie potrafi dostrzec, że ojciec kocha i tęskni dokładnie tak samo, jak matka – nie kryje żalu.

Nie wie jeszcze, jak spędzi Dzień Ojca, bo mama jego syna jeszcze nie uwzględniła go w planach. Jakub Chabik: – Dzień Ojca to właściwy moment, aby o tym mówić. Ci, którzy mogą dziś bez przeszkód cieszyć się swoim rodzicielstwem, powinni okazać solidarność tym, którzy wciąż walczą o możliwość bycia ojcem w pełnym wymiarze.

Ciąg dalszy tekstu poniżej:

Dlaczego święto ojców traktujemy w Polsce po macoszemu? Czy to wynik zakorzenionych stereotypów, że "facet nie potrzebuje emocji", czy może odbicie głębszego, systemowego problemu z postrzeganiem roli mężczyzny w rodzinie?

– Na ten problem nakłada się kilka warstw – wyjaśnia dr Mateusz Zaremba, politolog i wykładowca Uniwersytetu SWPS. – Po pierwsze, znaczenie mają czynniki kulturowe. W Polsce Dzień Ojca jest świętem stosunkowo młodym. Powstał częściowo jako odpowiedź na Dzień Matki, jako próba symbolicznej równowagi, ale nigdy nie zyskał podobnej popularności. W naszej kulturze mocno zakorzenione jest natomiast szczególne dowartościowanie roli matki.

Jak dodaje politolog, wpływ na to miała zarówno religijność, jak i historia Polski.

– Silny kult maryjny naturalnie wzmacnia figurę matki w przestrzeni symbolicznej. Do tego dochodzą doświadczenia historyczne, począwszy od powstań narodowych. W wielu okresach mężczyźni byli nieobecni – wywiezieni, walczący lub zaangażowani w działalność polityczną – a kobiety przejmowały ciężar codziennego życia, wychowania dzieci i zarządzania domem. To wtedy utrwalał się obraz "Matki Polki" – silnej, samodzielnej i odpowiedzialnej za rodzinę. Rola ojca bywała w tym układzie często drugoplanowa, kojarzona z nieobecnością lub funkcją symboliczną – obrońcy ojczyzny.

Współczesność przynosi jednak zupełnie nowe wyzwania, które – zdaniem eksperta – zmieniają sposób, w jaki funkcjonują role rodzinne.

– Rola mężczyzn i ojców wyraźnie się przekształca. To reakcja na zmiany społeczne i coraz silniejszą pozycję kobiet w życiu zawodowym i rodzinnym. O tej transformacji wciąż mówi się jednak zbyt mało – zauważa dr Zaremba. – Aktywne ojcostwo jest nowym zjawiskiem, co może również determinować rolę ojców.

Jak dodaje, nie można pominąć także czynnika demograficznego.

– W Polsce mamy dziś bardzo niską dzietność i poważny kryzys relacji. Niezależnie od tego, czy mówimy o Dniu Matki, czy Dniu Ojca, to właśnie ten temat powinien wybrzmiewać najmocniej. Coś w strukturze naszych relacji społecznych się zmienia i warto się temu uważnie przyjrzeć.

"Boomerang kids"

W debacie publicznej coraz częściej powraca też temat rodzinnych doświadczeń i ich wpływu na dorosłe życie. Pojawia się pytanie, czy zmieniające się podejście do rodziców – w tym także do ojców – nie jest efektem trudnych relacji z przeszłości. Dr Zaremba podkreśla, że mamy do czynienia z głębszym procesem społecznym.

W dorosłość wchodzą dziś kolejne pokolenia osób wychowanych w domach o bardzo różnej strukturze, także w rodzinach niepełnych lub po rozstaniach rodziców. To naturalnie wpływa na relacje rodzinne, które często stają się bardziej swobodne i mniej formalne niż kiedyś. Widzimy wyraźne przesunięcie w stronę większej autonomii, ale też słabszych więzi emocjonalnych.

O tym, jak głęboki ślad w dorosłym życiu zostawia obecność – lub nieobecność – taty, mówi 40-letnia Beata. Dla niej czerwcowe święto to czas trudnych podsumowań.

– Mój ojciec zarabiał na dom. I na tym jego rola się kończyła. Był jakby za szybą. Zimny, niedostępny. Nigdy nie usłyszałam od niego miłego słowa, choć matka uważała, że powinnam być wdzięczna, bo mnie nie bił – ironizuje. – Teraz widzę, jak bardzo to rzutowało na moje poczucie własnej wartości i wybór partnerów. Całe życie wybieram niedostępnych facetów. Współcześni tatowie, którzy potrafią przytulić swoje dzieci i powiedzieć "kocham" dają im najlepszy kapitał na całe życie.

Z kolei dr Mateusz Zaremba zwraca uwagę na paradoks, który od lat opisują socjologowie.

– Z jednej strony mamy zjawisko tzw. "boomerang kids", czyli młodych ludzi, którzy – często z powodów ekonomicznych – długo mieszkają z rodzicami. Z drugiej strony nie zawsze przekłada się to na bliskość emocjonalną. Bliskość fizyczna nie musi oznaczać bliskości relacyjnej. To tworzy nową, dość złożoną sytuację społeczną, której dalszy kierunek dopiero się kształtuje.

"Bądźcie obecni"

Skoro społeczna i systemowa diagnoza jest tak trudna, pojawia się fundamentalne pytanie: jak skutecznie zacząć odczarowywać ten temat i pokazać Polkom i Polakom, jak wielką wartość niesie za sobą obecność taty?

A gdyby Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn miało przygotować idealną kampanię społeczną na Dzień Ojca, to co to by było? Z tym pytaniem wracam do Jakuba Chabika. Mój rozmówca nie zastanawia się długo. Mówi, że jej fundamentem musiałyby być zaangażowanie, partnerstwo, troska o dzieci i pokazywanie im świata. 

– Na pewno postawilibyśmy na takie wartości jak zaangażowanie, partnerstwo, troska o dzieci i pokazywanie im świata. Jakiś czas temu zapytaliśmy kobiety działające w naszym stowarzyszeniu – a stanowią one około pięciu procent wszystkich członków – o to, co dał im w życiu ojciec. Najczęściej podkreślały, że tata potrafił słuchać, liczył się z ich zdaniem i stawiał przed nimi wyzwania. To pokazuje, że obecność ojca jest dla córek równie ważna, choć może mieć nieco inny wymiar niż w przypadku synów. 

Najważniejsze przesłanie dotyczące współczesnego ojcostwa zamyka w kilku prostych słowach:

– Bądźcie obecni, szanujcie swoje dzieci, twórzcie rodzinę.