
Dziś w nocy na niebie czeka nas bardzo ciekawe i tajemnicze zjawisko astronomiczne. Truskawkowy Księżyc zawiśnie nad horyzontem i choć w teorii to najmniejsza pełnia w roku, wygląd naszego naturalnego satelity będzie oszałamiający, a media społecznościowe z pewnością zostaną zalane zdjęciami czerwonego Księżyca.
Jedyna zaleta obecnych upałów jest taka, że noce są bardzo ciepłe. To doskonała warunki dla domorosłych fanów astronomii. Dziś nadarza się idealna okazja, by nie kłaść się wcześnie spać i spojrzeć w niebo.
Czym jest Truskawkowy Mikroksiężyc?
Dzisiejszy spektakl na niebie z perspektywy kosmosu nie jest niczym nadzwyczajnym, ale na nas maluczkich zrobi ogromne wrażenie. Co się dokładnie będzie dziać? Księżyc powędruje niezwykle nisko nad horyzontem, co jest bezpośrednim wynikiem letniego ułożenia Ziemi względem Słońca.
Księżyc będzie pomarańczowy właśnie przez niskie położenie nad horyzontem. Stanie się tak z powodu rozproszenia światła w gęstszych warstwach atmosfery. Przez to przybierze cieplejszy odcień niż normalnie. To nie koniec ciekawostek.
"Zjawisko będzie szczególne z kilku powodów: będzie to pierwsza pełnia lata na półkuli północnej, jedna z najmniejszych w roku oraz najniżej zawieszona nad horyzontem pełnia 2026 r." – informuje portal Polskie Radio 24.
Wydarzenie to zbiega się w czasie z wczorajszym maksymalnym oddaleniem satelity (apogeum). Dystans między naszą planetą a Srebrnym Globem wyniesie ok. 406 tysięcy kilometrów, czyli będzie o ok. 20 tys. km dalej niż zwykle.
"Tym razem czerwcowa pełnia niemal pokrywa się jednak z apogeum orbity. Oznacza to, że obserwatorom objawi się mikroksiężyc" – wyjaśnia serwis Onet. Tarcza mikropełni będzie mniejsza o kilkanaście procent w stosunku do średnich wartości.
Zobacz także
Kiedy i gdzie podziwiać Truskawkową Pełnię?
Punkt kulminacyjny przypadnie w nocy z 29 na 30 czerwca. "Tegoroczny Truskawkowy Księżyc osiągnie maksimum 30 czerwca o 01:58 czasu polskiego" – czytamy na łamach Polsat News.
Nie trzeba jednak zarywać całej nocy, by nacieszyć się widokiem. Idealne warunki do obserwacji będą już chwilę po zachodzie słońca. Tarczę najlepiej podziwiać tuż nad południowo-wschodnim horyzontem.
Mamy też do czynienia z rzadkim i wieloletnim cyklem astronomicznym polegającym na precesji węzłów księżycowych. Karol Wójcicki z bloga "Z głową w gwiazdach" tłumaczy, że w stolicy satelita wzniesie się na zaledwie 9,7 stopnia.
Obecnie odwraca się trend i z każdym kolejnym rokiem naturalny satelita będzie górował minimalnie wyżej. W tym roku będzie szczególnie widoczne w zależności od lokalizacji geograficznej. Różnica między polskim morzem a górami sięgnie kilku stopni.
"Księżyc w pełni wzniesie się na zaledwie 7°06' nad horyzontem. Za to na południu, w Bieszczadach czy Tatrach, będzie prawie dwa razy wyżej" – wylicza popularyzator. Kolejna równie niska nocna tarcza pojawi się na niebie dopiero w... 2043 roku. "Macie więc wybór: wyjść dziś na dwór albo czekać do emerytury" – podsumowuje Wójcicki.
Skąd wzięła się nazwa Truskawkowego Księżyca?
Dlaczego właściwie mamy do czynienia z tak owocową nazwą? To określenie nie ma za wiele wspólnego z faktycznym kolorem. Termin "pełnia truskawkowego Księżyca" wywodzi się bezpośrednio z tradycji dawnych plemion Ameryki Północnej.
Ludy rdzenne, takie jak Algonkinowie, nadawały pełniom nazwy od tego, co akurat działo się w lokalnej przyrodzie. Czerwiec zwiastował czas intensywnego dojrzewania i zbiorów dzikich truskawek.
W Europie czerwcowa pełnia była jednak nazywana Miodowym Księżycem, w związku z miodobraniem (nie za każdym razem Księżyc też był czerwonawy), lub Różanym Księżycem, bo przy okazji zaczynają kwitnąć róże.






