Księżyc
Astronauci znaleźli się najdalej od Ziemi w historii ludzkości Fot. X.com / @NASAArtemis

Po ponad 50 latach przerwy ludzkość powróciła w okolice Srebrnego Globu. Astronauci misji Artemis II nie tylko dotarli do orbity Księżyca, ale oddalili się od naszej planety bardziej niż jakikolwiek człowiek w historii, otwierając tym samym nową erę w eksploracji kosmosu.

REKLAMA

W nocy z poniedziałku na wtorek oczy całego świata zwrócone były w stronę statku Orion. To właśnie wtedy jego czteroosobowa załoga przeszła do historii pobijając rekord odległości człowieka od Ziemi, a także będąc pierwszymi ludźmi w XXI wieku, którzy zobaczyli niewidoczną stronę Księżyca na własne oczy. To wydarzenie było nie tylko testem technologii, ale przede wszystkim sygnałem, że ludzkość jest gotowa powrócić na Srebrny Glob i pogłębiać eksplorację kosmosu.

Nowy rekord odległości: Dalej niż Apollo 13

Kluczowy moment misji nastąpił w poniedziałek, 6 kwietnia, o godzinie 19:56 czasu polskiego. To właśnie wtedy statek Orion, z Reidem Wisemanem, Victorem Gloverem, Christiną Koch oraz Jeremy’m Hansenem na pokładzie, pobił rekord ustanowiony w 1970 roku przez załogę Apollo 13.

Astronauci oddalili się od Ziemi na odległość 406 764 kilometrów (252 756 mil). Dla porównania, poprzedni rekord wynosił około 400 tysięcy kilometrów. Osiągnięcie tego dystansu to kamień milowy, który oficjalnie czyni załogę Artemis II rekordzistami pod względem najdalszej podróży człowieka w przestrzeni kosmicznej.

40 minut ciszy i widoki po ciemnej stronie Księżyca

Podczas przelotu załoga doświadczyła planowej, trwającej około 40 minut utraty łączności z Ziemią, gdy statek Orion schował się za niewidoczną stroną Księżyca. W tym czasie, lecąc zaledwie ok. 6,5 tysiąca kilometrów nad powierzchnią, astronauci prowadzili intensywne obserwacje. Fotografowali kratery uderzeniowe, stare potoki lawy oraz szczeliny tektoniczne, które pomogą naukowcom lepiej zrozumieć ewolucję Srebrnego Globu.

Załoga była świadkiem spektakularnych zjawisk: zachodu Ziemi, czyli momentu, w którym Ziemia chowa się za horyzontem Księżyca oraz ponownego wschodu naszej planety. Dodatkowo, z perspektywy Oriona, astronauci obserwowali niemal godzinne całkowite zaćmienie Słońca, analizując koronę słoneczną. Zaraportowali również dostrzeżenie sześciu błysków światła wywołanych przez uderzenia meteoroidów w nieoświetloną część powierzchni Księżyca.

Wzruszający gest i przesłanie od legendy

Misja Artemis II to nie tylko liczby i nauka, ale także silne emocje. Astronauta Jeremy Hansen poprosił, aby jeden z księżycowych kraterów nazwać imieniem Carroll Taylor Wiseman – zmarłej w 2020 roku żony dowódcy misji, Reida Wisemana.

Amerykańska agencja zadbała też o łączność pokoleń. Na pokładzie Oriona odtworzono nagranie przygotowane przez Jima Lovella, legendarnego kapitana Apollo 13 i Apollo 8, który zmarł w ubiegłym roku. "Witajcie w mojej starej okolicy. To historyczny dzień i wiem, jak bardzo będziecie zajęci, ale nie zapomnijcie napawać się widokami. Powodzenia!" – brzmiały słowa weterana skierowane do jego następców.

Przyszłość bazy na Księżycu

Po zakończeniu fazy obserwacji i odzyskaniu łączności, załoga rozmawiała na żywo z prezydentem USA Donaldem Trumpem oraz administratorem NASA Jaredem Isaacmanem. Rozmowa, transmitowana przez agencję, podkreśliła wagę misji jako wstępu do budowy stałej bazy na ziemskim satelicie.

Artemis II stanowi fundament pod przyszłe misje załogowe, które mają na celu nie tylko lądowanie na powierzchni, ale i długotrwałą obecność człowieka poza niską orbitą okołoziemską. Po historycznym przelocie wokół Księżyca, Orion kieruje się teraz w stronę Ziemi, niosąc dane, które zmienią nasze postrzeganie najbliższego sąsiada w kosmosie.