Przemysław Czarnek
Czarnek uderza w rządzących po zniesieniu pakietu CPN. Fot. Screen z X / Przemysław Czarnek // Fot. naTemat

Ceny paliw na stacjach zmieniły się po tym, jak przestał obowiązywać rządowy program "Ceny Paliwa Niżej". Można się było spodziewać, że ze strony opozycji posypią się gromy na rządzących. Tej okazji nie przepuścił Przemysław Czarnek. O wysokie ceny paliw oskarżył rząd, choć przecież zamieszanie na rynku paliwowym, które wybuchuło już w marcu, to nie ich sprawka.

REKLAMA

Przypomnijmy, że tarcza paliwowa rządu, czyli pakiet CPN (Ceny Paliwa Niżej), został wprowadzony pod koniec marca w reakcji na gwałtowny wzrost cen ropy i paliw na światowych rynkach po tym, jak Stany Zjednoczone wraz z Izraelem rozpoczęły ostrzał Iranu. Decyzja Donalda Trumpa pociągnęła za sobą masę konsekwencji, m.in. to, że zablokowano Cieśninę Ormuz, gdzie codziennie transportowano nawet do 20 proc. globalnego zapotrzebowania na ropę i produkty naftowe.

Ceny paliw na stacjach już bez CPN. A Czarnek uderza w rządzących

W odpowiedzi na to w Polsce rząd zdecydował się obniżyć stawkę VAT na benzynę, olej napędowy oraz biokomponenty z 23 do 8 proc. Z niższą stawką podatku powiązano również możliwość ustalania maksymalnych cen paliw na stacjach.

Dodatkowo czasowo obniżono akcyzę – o 29 gr na litrze benzyny oraz o 28 gr na litrze oleju napędowego. Preferencyjna akcyza obowiązywała do 15 czerwca, natomiast obniżony VAT wygasł z końcem czerwca. Poskutkowało to tym, że w środę 1 lipca ceny paliw poszły w kosmos. A konkretnie, wróciły do cen rynkowych. Do sprawy nawiązał w mediach społecznościowych Przemysław Czarnek, kandydat na premiera z ramienia PiS w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Polityk zaatakował rządzących. "Tuż przed wakacjami rząd Tuska zafundował Polakom podwyżkę cen paliw. Zamiast ulżyć kierowcom i przedsiębiorcom, wybrali drożyznę. To cios w rodzinne budżety, transport i całą polską gospodarkę. Brak wyobraźni. Polacy znowu płacą za nieudolność tej władzy" – napisał były minister edukacji.

Choć nie da się ukryć, że ceny paliw poszły w górę akurat na początek wakacji, to warto wspomnieć, że rząd od początku podawał, że to rozwiązanie będzie tymczasowe. – Był to pakiet związany z sytuacją na Bliskim Wschodzie, z wojną, która wywindowała ceny ropy do poziomu nawet 115-116 dolarów za baryłkę. Dziś to już 70 dolarów – tłumaczył w rozmowie z Polsat News minister finansów Andrzej Domański. I przypomniał, że rząd wprowadził największy w Europie pakiet osłonowy dla kierowców, obejmujący zarówno niższą akcyzę, jak i VAT. – Od samego początku mówiliśmy, że są to rozwiązania przejściowe – zaznaczył.

Trump wywołał wojnę, a obrywa także Polska

Teraz wartości wróciły do cen regularnych bez CPN i dyktuje je rynek. Czarnek z kolei zgania całą winę na rząd. "Polacy znowu płacą za nieudolność tej władzy" – grzmi. Warto jednak zaznaczyć, że to nie Polska ani polski rząd rozpętał wojnę na Bliskim Wschodzie, co pociągnęło za sobą katastrofalne skutki na rynku paliwowym.

Ostatnio w naTemat pisaliśmy o tym, że nawet w Ameryce ceny paliw szaleją, a Trump musi reagować. Prezydent USA grzmiał w kierunku właścicieli stacji paliw o natychmiastowe obniżenie cen benzyny. Przekonywał, że przy spadających cenach ropy obecne stawki są zbyt wysokie. W Polsce regulacje w tym zakresie wprowadzone zostały w trakcie najwyższych wahań rynku, 27 marca, czyli ponad trzy miesiące wcześniej.