
Radosław Sikorski w ostrych słowach ocenił potencjalne rządy Przemysława Czarnka jako premiera, porównując jego wizję do afgańskich talibów. W podcaście Wieczór naTemat minister spraw zagranicznych ujawnił również, co realnie hamuje rozliczanie PiS i dlaczego polskie młyny sprawiedliwości "mielą tak powoli".
Radosław Sikorski, wicepremier i minister spraw zagranicznych, był gościem Anny Dryjańskiej w podcaście Wieczór naTemat. Polityk odniósł się m.in. do trudów prowadzenia dyplomacji w czasie brutalnej polityki, wojny kognitywnej prowadzonej przez Rosję, trudnych relacjach Europy z USA i podziałach w NATO.
W drugiej części rozmowy nie zabrakło też wątków krajowych, w tym zbiegłego do USA Zbigniewa Ziobry, potencjalnych rządów kandydata PiS na premiera – Przemysława Czarnka i relacji z prezydentem Karolem Nawrockim.
Radosław Sikorski brutalnie o Przemysławie Czarnku
Anna Dryjańska zapytała wicepremiera o to, kto może wygrać wybory w roku 2027, a jeśli byłby to PiS, to jak polityk wyobraża sobie rządy premiera Czarnka.
Radosław Sikorski odniósł się przede wszystkim do kontekstu energetyki. – "Oze-sroze" będzie miało ciężko, chociaż sam (Czarnek – red.) je ma – zauważył wicepremier. – Ja uważam, że odnawialne źródła energii w świetle tego, co się zdarzyło na Ukrainie, gdzie bombardują elektrociepłownie, czy na Bliskim Wschodzie, czy cen ropy naftowej i tak dalej, no trzeba jeszcze szybciej rozwijać, a nie je likwidować, czy się z nich wyśmiewać – stwierdził.
Po chwili namysłu wicepremier przedstawił też symboliczne porównanie: – Nie no, jak ktoś chce przywrócić zwyczaje społeczne z XIX wieku, czy wzorować się na afgańskich talibach, to powinien głosować na pana Przemysława Czarnka.
Sikorski o rozliczeniu PiS
W trakcie rozmowy padło także pytanie o dokonania rządu Koalicji 15 października w zakresie rozliczania polityków PiS. Chodzi tu m.in. o defraudację milionów złotych w ramach Funduszu Sprawiedliwości.
Polityk stwierdził, że do pełnego sukcesu jeszcze sporo brakuje, a także podał przyczynę takiego stanu rzeczy: – Nigdy człowiek nie jest w pełni zadowolony. To, że młyny sprawiedliwości u nas mielą powoli, to przecież nic nowego i mnie to bardzo frustruje. No ale mamy tym bardziej takie założone za czasów PiS różne hamulce ustawowe, które przy prezydencie z innego obozu obiektywnie utrudniają niektóre decyzje.
Radosław Sikorski wskazał także na trudności operacyjne. – Ja nie mam, ani rząd, władztwa nad Stanami Zjednoczonymi, żeby nam uciekiniera Ziobrę przywrócił na łono ojczyzny. Przestępcy tak się czasami zachowują – stwierdził polityk.
Wicepremier skierował też apel do Zbigniewa Ziobry.
Radosław Sikorski
szef MSZ w Wieczorze naTemat
Konflikt kompetencyjny z Karolem Nawrockim
Podczas rozmowy z Anną Dryjańską Radosław Sikorski został także zapytany o to, jak postrzega prezydenta Karola Nawrockiego.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Polityk w pozytywny sposób wypowiedział się o prezydencie, zwracając jednak uwagę na pewne konflikty z jego poprzednią funkcją: – Ma (red. – Karol Nawrocki) atrakcyjny, szelmowski uśmiech i jest z nim normalna rozmowa. Natomiast jeszcze nie do końca wyrósł z roli prezesa IPN. Jako prezydent Polski ma większą odpowiedzialność za przyszłość naszego kraju niż za przeszłość.
W kwestii konfliktu kompetencji i tego, czy prezydent respektuje funkcję reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej, która przysługuje Radosławowi Sikorskiemu w ramach ministerstwa spraw zagranicznych, wicepremier stwierdził: – Chyba tak, natomiast on chciałby być takim prezydentem, jakim jest Emmanuel Macron, czy może nawet jego patron i ponoć przyjaciel Donald Trump. A tego konstytucja w Polsce nie przewiduje – dodał polityk.






