przejście graniczne w Rosja
W Rosji huczą plotki o zamknięciu granic Fot. Shutterstock

W Rosji coraz głośniej mówi się o możliwym zamknięciu granic w związku z kolejną mobilizacją. W mediach społecznościowych krążą informacje o planowanym uszczelnieniu wyjazdów z kraju, choć Kreml na razie milczy. Obawy Rosjan nie biorą się znikąd, zwłaszcza że armia Władimira Putina wydaje się coraz bardziej zdesperowana i na wojnę w Ukrainie wysyła już nawet studentów.

REKLAMA

Od 1 lipca Rosja zamknęła siedem kolejowych przejść granicznych z Finlandią, Estonią i Łotwą. Decyzja objęła ruch osób, pojazdów i towarów, a w opublikowanym dokumencie nie podano ani uzasadnienia, ani terminu obowiązywania ograniczeń. Brak wyjaśnień sprawił, że w rosyjskim Telegramie, VKontakte i pod artykułami prorządowych mediów zaczęły pojawiać się spekulacje o przygotowaniach do jesiennej mobilizacji do walk na Ukrainie.

Rosja zamknie granicę, żeby uniemożliwić ucieczkę poborowym? W kraju wrze

Analityk Wirtualnej Polski Sławek Zagórski studzi jednak emocje. Jak ocenia, samo zamknięcie kolejowych przejść z państwami NATO nie wygląda na próbę powstrzymania masowej ucieczki poborowych.

Przypomina, że od początku pełnoskalowej wojny większość Rosjan opuszczała kraj przede wszystkim przez granice z Kazachstanem, Gruzją czy Mongolią oraz lotami do Turcji czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Gdyby Kreml rzeczywiście chciał zatrzymać poborowych, to właśnie te kierunki byłyby najbardziej oczywistym celem ograniczeń.

Mimo to plotki nie cichną i zaczęły pojawiać się w nich również wyżej wspomniane państwa. W mediach społecznościowych szeroko udostępniano niepotwierdzoną informację, że Moskwa miała zwrócić się do Kazachstanu, Gruzji oraz Azerbejdżanu o zamknięcie granic dla Rosjan. Do tej pory nie było jednak żadnych oficjalnych komunikatów. Zdaniem Zagórskiego bardziej przypomina to dezinformację, która trafia na podatny grunt, ponieważ rosyjskie społeczeństwo obawia się kolejnej powszechnej mobilizacji.

Przypomnijmy, że po ogłoszeniu częściowej mobilizacji we wrześniu 2022 roku z Rosji wyjechały setki tysięcy ludzi. Na przejściach granicznych z Kazachstanem, Gruzją i Mongolią tworzyły się wielokilometrowe kolejki, a bilety lotnicze do Stambułu, Erywania czy Dubaju znikały w błyskawicznym tempie. Później rosyjskie władze zaczęły wykorzystywać elektroniczne rejestry, monitoring z rozpoznawaniem twarzy oraz kontrole na granicach, aby utrudnić wyjazd osobom objętym mobilizacją.

Dalsza część artykułu poniżej.

Rosja jest zdesperowana. Na wojnę w Ukrainie wysyła studentów

Jednocześnie Kreml coraz intensywniej poszukuje nowych rekrutów. Jak ustaliło BBC, od początku tego roku rosyjskie uczelnie i szkoły zawodowe prowadzą szeroko zakrojoną kampanię zachęcającą studentów do podpisywania kontraktów z armią i służby w jednostkach operatorów dronów. Młodym ludziom obiecywane są wysokie wynagrodzenia, zdobycie specjalistycznych umiejętności oraz stosunkowo bezpieczna służba z dala od linii frontu.

Rzeczywistość okazuje się jednak bolesna. BBC opisuje historię 23-letniego Walerija Awerina, studenta szkoły technicznej, który po kilku miesiącach szkolenia na operatora dronów zginął podczas ostrzału w obwodzie ługańskim.

Podobny los spotkał także innych nastoletnich studentów, którzy liczyli, że będą służyć jako operatorzy dronów, a ostatecznie znaleźli się w najbardziej niebezpiecznych rejonach walk. Według ustaleń brytyjskiej stacji rekrutacja obejmuje już dziesiątki, a nawet setki rosyjskich uczelni. Z kolei jesienią 2023 roku sieć obiegły nagrania pokazujące, jak wyglądały fatalne warunki zmobilizowanych do wojska żołnierzy.

O słabnącej pozycji Kremla w walkach w Ukrainie mówiono zresztą już wcześniej – eksperci zastanawiali się, kiedy może skończyć się wojna, a gen. Polko wskazywał na porażki Władimira Putina. Desperacja Kremla ma też wymiar gospodarczy – analitycy uważają, że rosyjska gospodarka uzależniła się od wojny.