
– Michał odezwał się wtedy, kiedy stwierdziłam, że do szczęścia nie potrzebuję już mężczyzny. Miałam syna, pracę i swoje pasje. Chociaż kiedyś bardzo go kochałam, ten rozdział był już dla mnie zamknięty. I może właśnie dlatego, że oboje byliśmy już w zupełnie innym miejscu w życiu, to nam się udało – opowiada Monika, do której ekspartner odezwał się po 10 latach.
– Stoję w łazience, myję zęby. I podryguję sobie, bo w telefonie leci piosenka. I nagle SMS od byłego: "Musimy porozmawiać! Muszę do ciebie natychmiast przyjechać" – wspomina Alicja. – Oplułam się.
Wpisała w Google: "Czy wracać do ex?"
Ledwie pół roku temu Paweł tłumaczył jej, że potrzebuje przestrzeni. Byli ze sobą trzy lata. A ona go "ograniczała", bo chciała zabierać go do rodziców, na działkę, na imprezy. Paweł od początku mówił jej, że ceni sobie wolność. Pewnego dnia stwierdził, że "nie może tak dłużej żyć" i "dusi się w tym związku".
Alicja przez pierwsze trzy miesiące po rozstaniu też się dusiła, ale z rozpaczy. Nie mogła nabrać pełnego oddechu. Lekarz przepisał jej leki uspokajające. Koleżanki, zajęte swoimi sprawami, przesyłały jej wspierające cytaty typu: "Łzy wrócą do tego, kto je spowodował". Mama i siostra przywoziły jej ciepłe rosoły i na zmianę trzymały ją za rękę.
W kolejnych miesiącach Alicja odzyskała siły. Zapisała się na pilates, zaczęła biegać. Ich wspólny znajomy zaczął się Alicją zachwycać. Spotkała go przypadkiem na mieście, zaprosił ją na randkę. Pierwszy raz od tamtego czasu Alicja pomyślała, że czeka ją w życiu jeszcze coś dobrego.
– Najpierw był szok, a potem… odpisałam Pawłowi – przyznaje ze wstydem. – Byłam ciekawa, co takiego ważnego ma mi do powiedzenia. Okazało się, że nic. Poszliśmy do łóżka.
Sypiali ze sobą jeszcze cztery miesiące. Ale Paweł nie mówił, co dalej. Alicja wpisywała w Google frazę "czy wracać do ex?" i miała mętlik w głowie. Bo jedne kobiety zaklinały się, że nigdy, pod żadnym pozorem, nie dałyby drugiej szansy. Inne dzieliły się swoimi historiami z happy endem: wróciły po latach do byłego partnera, teraz mają z nimi dzieci i są szczęśliwe. Jeszcze inne: owszem, wróciły, ale żałują i plują sobie w brodę.
Alicji parowała głowa od myślenia, ale Pawłowi wręcz przeciwnie. On wcale nie planował życia z Alicją.
– Wrócił, bo usłyszał, że zaczęłam spotykać się z naszym znajomym. Ot, pies ogrodnika. Chciał sprawdzić, czy może jeszcze mnie mieć – przypuszcza Alicja.
"Spróbowaliśmy jeszcze raz"
Czasem wystarczy krótkie "Hej, co u ciebie?" od osoby, która kiedyś złamała nam serce, by cały spokój, który udało się zbudować po rozstaniu, nagle zniknął. Wracają wspomnienia. I pytania: dlaczego odezwał się właśnie teraz? Czy to znak, że zrozumiał swoje błędy i nadal kocha? A może po prostu czuje się samotny? Albo chce sprawdzić, czy wciąż ma otwartą furtkę?
Tak było u Moniki. Ex odezwał się do niej po 10 latach.
– Otwieram Messengera, a tam "Hej, jak tam?". Myślałam, że padnę – przywołuje tamte emocje.
To ona zakończyła związek po tym, jak odkryła zdradę. Był miłością jej życia. Ale honor jej nie pozwolił na nic innego, jak tylko wystawienie walizek za drzwi.
Najpierw długo nie potrafiła nikomu zaufać. Później próbowała budować kolejne relacje, ale każda prędzej czy później się rozpadała. Z jednej z nich urodził się syn. Wtedy przestała szukać związku za wszelką cenę.
– Michał odezwał się wtedy, kiedy stwierdziłam, że do szczęścia nie potrzebuję już mężczyzny – wspomina. – Miałam syna, pracę i swoje pasje. Chociaż kiedyś bardzo go kochałam, ten rozdział był już dla mnie zamknięty. I może właśnie dlatego, że oboje byliśmy już w zupełnie innym miejscu w życiu, tym razem nam się udało.
Odpisała mu w zasadzie od niechcenia. Trochę z ciekawości, trochę z braku laku. Kilkuletni wówczas synek smacznie spał, a ona oglądała seriale na Netflixie. Zaczęli pisać ze sobą zupełnie na nowo, ciekawi tego, co wydarzyło się u nich przez te wszystkie lata. Monika świadomie nie wracała do tematu dawnej zdrady, nie wypominała mu niczego z przeszłości. Rozmawiali tak, jakby dopiero się poznawali.
– I trochę tak było, bo przecież dziesięć lat temu byliśmy zupełnie innymi ludźmi – wspomina po czasie Monika.
Dopiero po pół roku takiego pisania zdecydowała się na pierwsze spotkanie. Postanowiła dać im szansę.
Dzisiaj są ze sobą już od dwóch lat i tworzą bardzo szczęśliwy związek. Monika przyznaje, że z perspektywy czasu ani przez chwilę nie żałowała decyzji o powrocie do swojego eks.
W internecie również nie brakuje historii osób, które po latach dały byłemu partnerowi kolejną szansę. Niektóre z nich przekonują, że warto było zaryzykować.
"Rozstałam się na jakiś czas ze swoim facetem. Z mojej winy. On jednak nie odpuścił i jesteśmy razem już 14 lat, mamy dziecko" – pisze jedna z kobiet.
Inna opowiada, że ich pierwsza próba związku zakończyła się, bo oboje nie byli na nią gotowi.
"Najważniejsza kwestia to powód rozstania. Miałam 16 lat, kiedy poznałam obecnego męża. Była to wielka miłość, ale krótka. Nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać, kłóciliśmy się o wszystko. Zawsze jednak miałam do niego słabość. Po ponad pięciu latach odnowiliśmy kontakt. Dziś jest moim mężem, mam dwóch synów. Nadal uważam, że to prawdziwa miłość, tylko przyszła pierwszy raz w złym czasie".
Są też historie, w których ludzie spotykają się ponownie po wielu latach, kiedy oboje są już zupełnie innymi osobami.
"Rozstaliśmy się ponad 20 lat temu. Los chciał, że znowu się spotkaliśmy. On odnalazł mnie na Facebooku. Każde z nas miało za sobą małżeństwo, które dawno się zakończyło. Dziś znów jesteśmy razem".
Ale nie każdy powrót kończy się szczęśliwie. Wiele osób przyznaje, że druga szansa tylko potwierdziła, dlaczego za pierwszym razem doszło do rozstania.
"W moim przypadku były trzy powroty. Jednak to była strata czasu" – pisze jedna z internautek.
Dlaczego po latach pamiętamy głównie to, co dobre?
Czasem wystarczy jedna wiadomość od byłego partnera po wielu latach, by wróciły dawne emocje. Nagle zaczynamy wspominać wspólne chwile, a trudne doświadczenia schodzą na dalszy plan. Dlaczego tak łatwo idealizujemy przeszłość?
Zdaniem Bartłomieja Borysa, psychoterapeuty, psychologa i terapeuty relacji, wiele zależy od tego, czy rzeczywiście udało nam się przepracować rozstanie.
– Rozpad związku jest pewnym rodzajem żałoby. Jeśli ten proces przebiegł w zdrowy sposób, jest duża szansa, że gdy były partner odezwie się po latach, będziemy potrafili spojrzeć na niego realistycznie, a nie wyłącznie przez pryzmat tęsknoty – wyjaśnia psycholog.
Jeżeli jednak emocje związane z rozstaniem nie zostały przepracowane, łatwiej wpaść w dawne schematy.
– Mogą uruchomić się mechanizmy, które często mają swoje źródło jeszcze w dzieciństwie. To właśnie one sprawiają, że niektórzy przez długi czas pozostają w toksycznych relacjach. Kiedy były partner ponownie pojawia się w naszym życiu, te same schematy mogą zacząć kierować naszym myśleniem. Wtedy umysł skupia się przede wszystkim na tym, co dobre, a pomija to, co było trudne i bolesne.
Jak podkreśla Bartłomiej Borys, samo analizowanie przeszłości nie wystarczy.
– Przepracowanie nie polega tylko na tym, że coś sobie przemyślimy. To przede wszystkim proces emocjonalny. Czasem oznacza terapię, czasem inną formę pracy nad sobą. Chodzi o to, by nauczyć się rozpoznawać własne schematy i reagować na nie inaczej.
Dopiero wtedy – zdaniem psychologa – możemy spojrzeć na powrót do byłego partnera bardziej świadomie i ocenić, czy rzeczywiście ma on sens.
Czy warto wracać do byłego partnera?
Jedni przekonują, że do byłych partnerów nie warto wracać, bo historia prędzej czy później zatoczy koło. Inni wierzą, że rozstanie nie zawsze musi oznaczać definitywny koniec relacji i że czas oraz praca nad sobą mogą całkowicie zmienić jej jakość.
Robert Marchel z Instytutu Psychologii Związków należy do tej drugiej grupy. Ekspert od związków oraz rozwoju osobistego reanimacją związków zajmuje się zawodowo. Na swoim kanale na YouTube dzieli się wiedzą, jak odzyskać eks w trzy miesiące.
Rozmawiam z nim o tym, czy rzeczywiście warto dawać byłym partnerom drugą szansę. Już na wstępie zaznacza, że nie obiecuje łatwych powrotów ani nie zachęca do odbudowy każdej relacji za wszelką cenę. Jego zdaniem powrót ma sens tylko wtedy, gdy za rozstaniem idzie prawdziwa zmiana. Kluczowe znaczenie ma nie sam fakt ponownego spotkania, lecz to, co wydarzyło się pomiędzy rozstaniem a próbą odbudowania związku.
– Temat jest kontrowersyjny, bo rzeczywiście do większości związków nie warto wracać – przyznaje Robert Marchel. – Takie przekonanie często mają osoby, które przeżyły bardzo trudne, toksyczne, a nawet przemocowe relacje. Związki nie rozpadają się bez przyczyny. Zwłaszcza jeśli trwały wiele lat, są dzieci i dochodzi do rozstania, oznacza to, że problemy były naprawdę poważne. Samo rozstanie jest przecież ogromną życiową decyzją.
Zdaniem eksperta najczęstszym błędem jest chęć powrotu wyłącznie z powodu samotności lub tęsknoty.
– Jeśli ktoś chce wrócić do byłego partnera tylko dlatego, że jest mu źle, nie ma innej relacji i tęskni, ale wraca do tej samej osoby z tymi samymi problemami, to zwykle jest to zły pomysł. Bardzo często te same trudności po prostu wrócą – podkreśla.
Najpierw zmiana, później powrót
Robert Marchel zaznacza, że w jego pracy najważniejsze jest dotarcie do prawdziwych przyczyn rozstania.
– Skupiamy się na rozwiązaniu problemu, który doprowadził do końca związku. Zgłaszają się do nas najczęściej osoby porzucone. Oznacza to, że przynajmniej część przyczyn rozstania leżała po ich stronie. Psychologowie pomagają im zrozumieć, co poszło nie tak i jakie błędy zostały popełnione – tłumaczy.
Samo zrozumienie, co poszło nie tak, nie wystarczy. Równie ważna jest nauka nowych sposobów komunikacji i budowania relacji.
– Uczymy komunikacji, rozwiązywania konfliktów, łagodzenia wrogości i budowania przyjacielskiej więzi z partnerem. Chodzi o to, by wykorzenić przyczynę rozstania, a jednocześnie ożywić emocje – podkreśla.
Desperacja nie pomaga
Ekspert zwraca uwagę, że po rozstaniu wiele osób działa pod wpływem silnych emocji, co często przynosi odwrotny skutek.
– Emocje są dodatkowo zabijane przez desperację: błaganie o powrót, naciski czy angażowanie znajomych do przekonywania byłego partnera. Dlatego uczymy ludzi, jak stać się osobą atrakcyjną emocjonalnie – silną, niezależną i rozwijającą się, a nie kimś, kto rozpaczliwie zabiega o uwagę.
Jak podkreśla Robert Marchel, sama praca nad sobą nie wystarczy – równie ważne jest odbudowanie emocji i zainteresowania byłego partnera. To właśnie połączenie tych dwóch elementów daje największe szanse na sukces.
– Kiedy ktoś zrozumie swoje błędy, przejdzie proces rozwoju i rzeczywiście się zmieni, wtedy powrót ma sens. Bardzo często po ponownym zejściu się związek funkcjonuje znacznie lepiej, bo wcześniejsze błędy już się nie powtarzają – zapewnia ekspert.
Ciąg dalszy tekstu poniżej
Zobacz także
Były partner odezwał się po 10 latach. Odpisywać?
Co zrobić, gdy po wielu latach były partner nagle wysyła wiadomość z pozornie niewinnym "co słychać?"
Zdaniem Roberta Marchela przede wszystkim nie warto reagować impulsywnie.
Robert Marchel
Instytut Psychologii Związków
Jednocześnie ekspert przestrzega przed nadmiernym entuzjazmem.
– Największym błędem byłoby natychmiastowe zasypanie drugiej osoby wiadomościami albo telefonami. Lepiej odpowiedzieć krótko, z pewnym dystansem i nie od razu. Nie warto sprawiać wrażenia, że tylko czekaliśmy na ten kontakt, bo to obniża atrakcyjność.
Jak podsumowuje Robert Marchel, odbudowa relacji wymaga cierpliwości.
– Warto pozwolić, by ta druga osoba stopniowo nas poznawała na nowo. To proces, w którym nie chodzi o pośpiech, ale o pokazanie, że zaszła prawdziwa zmiana i że warto ponownie zainwestować w tę relację.
Czy warto dać byłemu partnerowi drugą szansę?
Czy wiadomość od byłego partnera po dziesięciu latach powinna być impulsem do odbudowania relacji? Z tym pytaniem wracam do Bartłomieja Borysa.
Ekspert nie daje tu prostej odpowiedzi. Jego zdaniem sam fakt, że ktoś jest naszym eks, nie powinien automatycznie oznaczać ani zamknięcia drzwi, ani natychmiastowego powrotu.
– Jestem daleki od myślenia, że skoro to były partner, to z góry należy powiedzieć "nie". Warto jednak sprawdzić dwie rzeczy: czy ja wykonałem pracę nad sobą i czy coś zmieniło się po drugiej stronie.
Jak podkreśla psycholog, bez realnej zmiany łatwo wrócić do tych samych problemów.
Bartłomiej Borys
psychoterapeuta, psycholog, terapeuta relacji
Jednocześnie ekspert zwraca uwagę, że czas może wiele zmienić.
– Dziesięć lat to bardzo długi okres. W tym czasie ludzie dojrzewają, rozwijają się i mogą naprawdę przejść dużą przemianę. Dlatego czasem warto podjąć rozmowę – nie po to, żeby od razu wracać do siebie, ale żeby sprawdzić, czy między dwojgiem ludzi jest jeszcze coś, co można odbudować. Dzięki temu można uniknąć późniejszego poczucia, że przegapiło się ważną szansę.
Dlaczego wracamy do byłych, nawet gdy wiemy, że relacja nam nie służy?
Powrót do byłego partnera nie zawsze musi oznaczać, że była to "miłość życia". Czasem z boku może wyglądać jak wybór łatwiejszej drogi – zamiast zaczynać wszystko od nowa, wracamy do osoby, którą już znamy. Czy rzeczywiście tak jest?
– Z mojego doświadczenia gabinetowego wynika, że rzadko chodzi o zwykłe pójście na łatwiznę. Znacznie częściej nasz umysł kieruje nas w stronę tego, co już znamy – nawet jeśli wcale nie było to dla nas dobre ani bezpieczne – mówi psycholog Bartłomiej Borys.
Jak wyjaśnia, człowiek często wybiera znane schematy zamiast niepewności, jaką niesie nowa relacja.
– Czasem możemy wybrać nawet trudną czy niekorzystną sytuację tylko dlatego, że jest nam znajoma. Wiemy, czego się po niej spodziewać. Nowa osoba oznacza niewiadomą, a dawna relacja – nawet jeśli była bolesna – daje poczucie czegoś oswojonego.
Za takim mechanizmem często stoją utrwalone schematy psychiczne.
– To one sprawiają, że wracamy do osób, które wywołują w nas dobrze znane emocje. Dlatego niektóre pary przez lata rozstają się i wracają do siebie. To nie jest przypadek, ale powtarzający się wzorzec.
Bartłomiej Borys zwraca uwagę, że w toksycznych relacjach często dochodzi także do osłabienia poczucia własnej wartości.
– Partner może sprawić, że druga osoba zaczyna wierzyć, że nikt inny jej nie pokocha, że sama sobie nie poradzi. Takie przekonania zostają na długo i mogą powodować, że nawet wiedząc, iż relacja była szkodliwa, trudno jest ostatecznie odejść.
Jak podkreśla psycholog, przerwanie takiego cyklu bywa bardzo trudne bez spojrzenia z zewnątrz.
– Często potrzebna jest pomoc kogoś, kto pomoże zauważyć mechanizmy, których sami nie widzimy. Do gabinetów trafiają osoby, które przez lata odchodzą i wracają do tej samej relacji. Na głębszym poziomie czują, że to im nie służy, ale nie potrafią tego zatrzymać. Dopiero zrozumienie, skąd bierze się ten schemat, pozwala go przerwać.
"Ludzie naprawdę potrafią się zmienić"
Jednym z najczęściej powtarzanych argumentów przeciwko dawaniu drugiej szansy jest przekonanie, że ludzie się nie zmieniają. Jak zauważa Robert Marchel, podobne powiedzenia funkcjonują w języku od lat, ale nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.
– Często słyszymy, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Paradoksalnie to akurat dobry argument, bo przecież za drugim razem ta rzeka nie jest już taka sama. Opieranie ważnych życiowych decyzji wyłącznie na popularnych powiedzeniach nie ma większego sensu – mówi.
Zdaniem eksperta kluczowe pytanie nie brzmi, czy zmiana jest możliwa, lecz czy ktoś rzeczywiście chce nad nią pracować.
– Jeśli człowiek nie wkłada energii w rozwój, to często rzeczywiście się nie zmienia. Ale sama zmiana jest jak najbardziej możliwa i właściwie nie ma tu pola do dyskusji.
Robert Marchel zwraca uwagę, że ludzie przechodzą metamorfozy na wielu płaszczyznach.
– Czasem są to zmiany fizyczne, na przykład ktoś zrzuca kilkadziesiąt kilogramów. Innym razem dotyczą psychiki, gdy ktoś podejmuje terapię i uczy się lepiej radzić sobie z emocjami. Podobnie jest w relacjach – można nauczyć się umiejętności, które sprawiają, że funkcjonujemy w związku zupełnie inaczej.
Jak podkreśla, umiejętności potrzebnych do budowania dobrego związku można się po prostu nauczyć.
– Człowiek może nauczyć się lepszej komunikacji, spokojniejszego rozwiązywania konfliktów czy wyrażania swoich potrzeb. Może przestać obrażać się z byle powodu, lepiej radzić sobie z zazdrością i reagować dojrzalej w trudnych sytuacjach. To są konkretne umiejętności, których można się nauczyć.
Zdaniem Roberta Marchela to właśnie nowe doświadczenia, zdobywana wiedza i praca nad sobą sprawiają, że z czasem stajemy się lepszymi partnerami niż kiedyś.
– Ludzie zmieniają się dzięki wiedzy, nauce i doświadczeniu. Jeśli naprawdę chcą pracować nad sobą, potrafią przejść bardzo dużą przemianę – podsumowuje.





