
Słowa Przemysława Czarnka o zaprzestaniu pomocy dla Ukrainy wywołały burzę. Sam Jarosław Kaczyński przyznał, że musi tę sprawę wyjaśnić. Tymczasem rzecznik PiS po spotkaniu władz partii stwierdził, że "żadnego sporu o to nie było". Jego wypowiedź była bardzo enigmatyczna. Znaleziono "winnego" w innym miejscu.
Przemysław Czarnek w rozmowie z TV Republika stwierdził, że trzeba "zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich". Jak pisaliśmy w naTemat, Radosławowi Sikorskiemu wystarczyły 3 zdania po propozycji Czarnka. W kontrze do byłego szefa MEN, pierwotnie, stał także Jarosław Kaczyński. Prezes PiS zapowiedział, że kierownictwo partii musi sprawę tej wypowiedzi omówić.
Warto przy tym pamiętać o gospodarczym wymiarze obecności naszych sąsiadów w kraju – rekordowe zatrudnienie Ukraińców sprawia, że bez nich polskie firmy nie istnieją, co stanowi tło dyskusji o dalszym wsparciu Kijowa.
Rzecznik PiS próbował tłumaczyć burzę po słowach Czarnka. Enigmatyczny komentarz
W środowe popołudnie odbyły się obrady władz PiS. Później rzecznik partii Rafał Bochenek wystąpił przed mediami. Został zapytany o wspomnianą aferę po słowach Czarnka, ale jak się okazało, na posiedzeniu w ogóle o tym nie rozmawiano. Na tym samym posiedzeniu były też inne dyskusje – Kaczyńskiemu odwidziało się ws. stowarzyszeń i dał politykom PiS siedem dni na rezygnację z członkostwa w wewnętrznych organizacjach politycznych.
Rzecznik PiS dodał, że "ta sprawa została już wcześniej wyjaśniona". Wspominał, że Czarnek i Kaczyński są ze sobą w "nieustannym kontakcie" i rozmawiali telefonicznie już we wtorek, a dzień później także przy okazji głosowań w Sejmie. – Wtedy mieli sposobność do tego, aby porozmawiać na temat tej sytuacji – przekonywał Bochenek.
I stwierdził, że w sumie to "żadnego sporu nie było, a panowie myślą bardzo podobnie". Na koniec całą "winę" rzecznik PiS zrzucił na media. – Wydźwięk jednej i drugiej wypowiedzi wcale nie stoi ze sobą w sprzeczności. Chodzi tylko i wyłącznie o to, że media w jakiś sposób próbowały nadać słowom Czarnka nieco inne znaczenie niż w rzeczywistości – oświadczył.
Zobacz także
Co dokładnie powiedział Czarnek o Ukrainie i jak zareagował Kaczyński?
Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się 13 lipca, gdy na antenie TV Republika z ust Czarnka padły takie słowa: – Trzeba zmusić Unię Europejską, również z naszą pozycją w Unii Europejskiej, do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich. Polityk sugerował też, że działania Wołodymyra Zełenskiego, związane z "gloryfikowaniem ideologii ludobójczej", są "śmiertelnym zagrożeniem dla naszych dzieci, wnuków i tych, co przyjdą po nas".
Niedługo później na profilu prezesa PiS na X pojawił się komunikat, że Jarosław Kaczyński wyjaśni słowa Czarnka o Ukrainie. Prezes jednoznacznie zadeklarował, że unijna pomoc militarna dla Ukrainy jest bezwzględnie potrzebna. "Prawo i Sprawiedliwość stoi i zawsze stało na stanowisku, iż pomoc militarna, realizowana także przez UE na rzecz Ukrainy, jest bezwzględnie potrzebna" – mogliśmy przeczytać. "To kluczowa sprawa z punktu widzenia polskiej racji stanu i naszego bezpieczeństwa" – dodano. Ponadto Jarosław Kaczyński zapowiedział, że "sprawa wypowiedzi Przemysława Czarnka zostanie wyjaśniona przez kierownictwo partii".
Wypowiedź Czarnka o Ukrainie odbiła się też szerokim echem wśród rządzących. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty w programie "Gość Wydarzeń" stanowczo skrytykował stanowisko kandydata na premiera z ramienia PiS. Ponadto zauważył, że swoją reakcją prezes go ośmieszył. – Bardzo ośmieszył pan Kaczyński pana Czarnka. Jeżeli uważa się, że ktoś ma być premierem, to po pierwsze się go szanuje, po drugie wspiera, a po trzecie po prostu się go nie ośmiesza – zwrócił uwagę Czarzasty.




