Żółty fotoradar stojący przy polskiej drodze i znak informujący o tym
Mity o fotoradarach wciąż żyją. Prawda o pomiarach zaskakuje Fot. PhotoRK / Shutterstock

Kiedy fotoradar jest nas w stanie złapać? To pytanie zadaje sobie wielu kierowców. I często hamują w ostatniej chwili, wierząc, że unikną mandatu.

REKLAMA

Na początku lipca 2026 roku w Polsce działało już 545 stacjonarnych fotoradarów. Żółte skrzynki stoją przy wielu drogach krajowych i wojewódzkich, a widok niebieskiego znaku D-51 niemal zawsze zmusza kierujących do wciśnięcia hamulca. Kiedy powinni to zrobić?

Prawdziwy zasięg fotoradarów. Z jakiej odległości mierzy prędkość?

Znak ostrzegawczy może stać od 100 do nawet 700 metrów przed urządzeniem, ale jego celem jest wyłącznie danie kierowcy czasu na dostosowanie prędkości. Faktyczny pomiar odbywa się przed fotoradarem.

Portal Auto Świat zauważa, że zasięg rejestracji zależy od modelu urządzenia, kąta pomiaru (najczęściej to 20-22 stopnie) oraz pogody. Standardowy sprzęt wychwytuje wykroczenia z dużo bliższej odległości, co jasno prezentują dane pomiarowe:

  • Standardowy fotoradar (Fotorapid CM, Multaradar CD i Mesta Fusion RN) łapie pojazdy maksymalnie z dystansu do 60-70 metrów.
  • Dla aut poruszających się najbliższym pasem pomiar następuje zazwyczaj z odległości od 6 do 12 metrów.
  • Samochody znajdujące się na drugim pasie są namierzane z dystansu od 15 do 25 metrów.
  • Kierowcy na trzecim pasie mogą zostać zarejestrowani z odległości od 20 do 35 metrów.
  • Zatem nie trzeba gwałtownie hamować, gdy tylko zobaczymy znak (zawsze jednak mamy obowiązek jechać zgodnie z przepisami). Jednak zbliżając się do strefy ok. 50 metrów przed fotoradarem nasza prędkość musi już być prawidłowa. Im bliżej lewego pasa się znajdujemy, tym musimy to zrobić wcześniej.

    Bufor błędu. Tolerancja fotoradarów na przekroczenie prędkości

    Zarządcy systemu doskonale zdają sobie sprawę z uwarunkowań technicznych. Fotoradar ma tolerancję, a urządzenia monitorujące ruch nie są całkowicie bezwzględne. Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) potwierdza, że stosowany bufor wynosi 10 km/h.

    Oznacza to, że flesz błyśnie dopiero w momencie przekroczenia limitu o 11 km/h. Taka sama tolerancja obowiązuje w przypadku systemów, jakim jest odcinkowy pomiar prędkości.

    Jednym z głównych powodów takiego bufora są kwestie ekonomiczne. Wystawienie mandatu za przekroczenie o kilka kilometrów na godzinę wiąże się z grzywną w wysokości 50 złotych. Koszty administracyjne i pocztowe sprawiają, że ściganie najdrobniejszych naruszeń jest dla państwa całkowicie nieopłacalne.

    QUIZ: 10 podchwytliwych pytań o stolice świata

    logo
    Quiz

    1 / 10 Zacznijmy od czegoś prostego. Stolicą słonecznej Malty jest:

    Co dzieje się po błysku flesza? Procedury systemu CANARD

    Z informacji CANARD wynika, że zarejestrowane naruszenie automatycznie i błyskawicznie trafia do Centralnego Systemu Przetwarzania. Pracownicy weryfikują materiał dowodowy, sprawdzając przede wszystkim czytelność tablic rejestracyjnych i zgodność limitów dla danego odcinka trasy.

    Po potwierdzeniu wiarygodności danych następuje identyfikacja właściciela pojazdu w bazie Centralnej Ewidencji Pojazdów. Kolejnym krokiem jest wysłanie oficjalnego pisma. Do posiadacza auta trafia wezwanie z żądaniem wskazania osoby kierującej samochodem w momencie popełnienia wykroczenia. Zgodnie z szykowanymi przepisami kary za zdjęcie z fotoradaru ma ponosić właściciel pojazdu, jeśli nie wskaże kierującego.

    Dokument ten przychodzi do skrzynki pocztowej zazwyczaj w terminie od 2 do 6 tygodni od dnia wykonania pomiaru. Na zapłacenie mandatu z fotoradaru (np. przez internet) mamy dwa tygodnie.