Obraz z monitoringu podwórku w chwili uderzenia rakiety
Poranne syreny wywołały panikę na wschodzie kraju. Zabrakło komunikatów RCB Fot. Portal informacyjny bilgoraj.com.pl / Facebook

Dźwięk syren alarmowych wybudził o poranku mieszkańców Lubelszczyzny, jednak w ich telefonach zabrakło komunikatu ze strony Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Zdezorientowani ludzie musieli szukać informacji o potencjalnym zagrożeniu na własną rękę w internecie.

REKLAMA

Czwartkowy poranek przyniósł chwile grozy na wschodzie kraju. Ze względu na zmasowany atak Rosji na terytorium Ukrainy polskie wojsko postawiło służby w stan pełnej gotowości. W pobliżu naszej granicy odnotowano niezidentyfikowany obiekt latający, który pozostawił po sobie 10-metrowy krater. Ukraińskie MSZ donosi, że to rosyjska rakieta Ch-101.

Niezidentyfikowany obiekt i krater na Lubelszczyźnie

O godzinie 3:40 w naszą przestrzeń powietrzną wleciał nieznany obiekt. Poruszał się w kierunku zachodnim, a po zaledwie sześciu minutach całkowicie zniknął z wojskowych radarów.

Dowództwo natychmiast wysłało w ten rejon wojskowy śmigłowiec Mi-24. Załoga szybko zlokalizowała obszar zdarzenia na niezabudowanym terenie niedaleko miejscowości Tarnawa-Kolonia, zlokalizowanej w powiecie biłgorajskim.

Upadek pozostawił po sobie ogromny, 10-metrowy krater. Obecnie na miejscu pracują powołane do tego służby, w tym żandarmeria wojskowa oraz policjanci, którzy zabezpieczają teren i badają przyczyny incydentu.

Wszystko to stanowiło odpowiedź na manewry rosyjskiego lotnictwa tuż za polską granicą. W nocy w ramach działań prewencyjnych poderwano również myśliwce F-16.

Brak alertu RCB wywołał skandal

System wczesnego ostrzegania zadziałał, jednak... połowicznie. O godzinie 3:50 w większości powiatów województwa lubelskiego zawyły syreny alarmowe, ale na telefony mieszkańców nie trafiła żadna wiadomość SMS z instrukcjami.

Ciągły dźwięk odwołujący stan zagrożenia rozległ się dopiero po kilkunastu minutach. Ci, którzy przy ostatnich testach dowiedzieli się, co oznacza ten sygnał, mogli iść dalej spać, reszta pewnie już nie zmrużyła oka...

Sytuacja jest zaskakująca, bo Rządowe Centrum Bezpieczeństwa regularnie informuje chociażby o silnym wietrze, piecykach i czadzie czy nawet o akcjach szczepienia lisów. Tym razem, w obliczu naruszenia przestrzeni powietrznej i realnego zagrożenia, zabrakło jakiegokolwiek komunikatu tłumaczącego powody wybudzenia setek tysięcy osób.

Szukanie info na X i ewakuacja dzieci do garażu

Poranne dźwięki wywołały panikę wśród lokalnej społeczności. Przerażeni ludzie nie wiedzieli, jak mają się zachować i masowo sięgali po smartfony, aby w mediach społecznościowych znaleźć doniesienia o sytuacji w okolicy. Oto kilka postów:

  • "Rozwala mnie brak jakiegokolwiek komunikatu/alertu RCB na temat tego, co się działo, ludzie przeglądali Twittera, żeby się czegokolwiek dowiedzieć" – napisała użytkowniczka.
  • "Syreny w Lublinie bez żadnego ostrzeżenia, alertu RCB czy czegokolwiek innego. Oni w tym rządzie to są poważni? Tylko panikę wśród ludzi wywołali. Współczuję" – podsumowała dziennikarka Lidia Lemaniak.
  • "Potrenowałem sobie noszenie 2 dzieci do garażu podziemnego" – napisał użytkownik X.
  • "Brak smsowego alertu RCB przy alarmie dźwiękowym. Jestem osobą niesłyszącą. I jak się tu czuć bezpiecznie? (...) SMSowy alert jest konieczny!" – zaalarmował internauta, zwracając uwagę na całkowite wykluczenie osób z niepełnosprawnościami.
  • "Ta sytuacja w Lublinie pokazała jak opcja Alertu RCB jest do naprawy. Czasem jest ten sam SMS wysyłany odnośnie burzy, a teraz brak informacji wysyłanych na bieżąco" – ocenił kolejny internauta.
  • Screeny z X
    Internauci oburzeni brakiem alertu RCB Fot. X

    Dlaczego nie było alertu RCB? Sytuacja będzie badana

    Wirtualna Polska podaje, że "system ostrzegania został uruchomiony na bezpośrednie polecenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB)". Portal WP cytuje w tym kontekście Karolinę Gałecką. Rzeczniczka MSWiA oficjalnie potwierdziła, że służby badają sprawę i weryfikują, dlaczego do obywateli nie dotarł żaden alert RCB.

    Rzeczniczka była też o to pytana na antenie TVN24. – Było planowane wysłanie alertu RCB. Natomiast zgodnie z tym, że centrum operacji powietrznych odwołało zagrożenie z powietrza, RCB podjęło decyzję, że ten alert nie będzie wysłany – przyznała.

    Dodała, że poinformowali PAP, TVP i Polskie Radio o tym, co to było za zagrożenie. Problem w tym, że w takiej sytuacji nie powinniśmy włączać telewizora o 4:00 rano, tylko mieć na telefonie gotowy komunikat. Również z odwołaniem alarmu. Jednak spokojnie, idą upały, więc dowiemy się o tym z pewnością pilnym SMS-em.