Krater na polu po uderzeniu rosyjskiej rakiety.
Ukraina potwierdza pochodzenie pocisku na wschodzie kraju. To rosyjska rakieta Ch-101. Fot. AMK Mapping / Telegram

Wiele wskazuje na to, że poranny alarm i wielki krater na Lubelszczyźnie mają już swoje wyjaśnienie. Strona ukraińska przekazała, że w naszą przestrzeń powietrzną wleciał pocisk manewrujący Ch-101 z Rosji. Szef tamtejszej dyplomacji wydał oświadczenie.

REKLAMA

Czwartkowy poranek przyniósł chwile grozy mieszkańcom wschodniej Polski. Tuż przed godziną 4:00 rano rozległy się syreny alarmowe, a wojsko wykryło obiekt, który spadł niedaleko miejscowości Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim. Zabezpieczono tam 10-metrowy krater. Poczucie zagrożenia potęgował brak alertów RCB.

Oświadczenie MSZ Ukrainy. Rosyjska rakieta Ch-101 nad Polską

Andrij Sybiha, minister spraw zagranicznych Ukrainy, wydał oświadczenie na X. Przekazał, że w nocnym, zmasowanym ataku Rosji na Ukrainę rosyjska rakieta manewrująca Ch-101 wleciała na terytorium Polski, naruszając przestrzeń powietrzną NATO.

Ukraina: Rakieta Ch-101 z Rosji wleciała do Polski. Miała lecieć z obwodu kurskiego
Wpis szefa MSZ Ukrainy na X Fot. X.com

Polityk ocenił, że to kolejny jasny dowód na to, iż wzmocnienie obrony powietrznej Kijowa jest sprawą pilną i stanowi gwarancję ochrony całego regionu. Z doniesień ministra wynika, że Rosja wypuściła na Ukrainę 74 rakiet (w tym wiele balistycznych) oraz setki dronów.

"Zbrodniarz wojenny Putin kontynuuje wojnę przeciwko kobietom i dzieciom. W obwodzie dniepropietrowskim rodzice i trójka dzieci zginęli w wyniku bezpośredniego uderzenia rakiety w zwykły dom" – zaznaczył Sybiha. Wymienił też tragiczne skutki ostrzału we Lwowie, gdzie uszkodzono szkołę i dwa przedszkola, raniąc przy tym kilkadziesiąt osób.

Wtargnięcie rosyjskiej rakiety do Polski przypomina również, że nie ma dla naszych dwóch krajów sprawy ważniejszej niż przeciwstawienie się naszemu wspólnemu, odwiecznemu wrogowi, który stwarza bezpośrednie zagrożenie dla obu naszych narodów. Podczas tej brutalnej wojny wszelkie inne spory muszą zostać odłożone na bok. Naszym najwyższym priorytetem musi być nasze wspólne bezpieczeństwo.

Andrij Sybiha

MSZ Ukrainy

Trasa pocisku Ch-101. Uderzenie 95 km od granicy z Ukrainą

Szczegóły dotyczące trajektorii przelotu pocisku obrazują doniesienia z serwisu Telegram. Kanał AMK Mapping opublikował mapę, z której jasno wynika, że wystrzelony przez wroga pocisk przeciął wschodnią część naszego kraju

"Mapa pokazująca przybliżoną trasę lotu rosyjskiej rakiety manewrującej Ch-101, która weszła dziś rano w polską przestrzeń powietrzną i uderzyła w pole w pobliżu wsi Targowisko we wschodniej Polsce, około 95 km od granicy z Ukrainą" – czytamy w zamieszczonym wpisie.

Fot. AMK Mapping / Telegram

Kanał podaje nieco inną lokalizację upadku, niż robią to polskie władze. W opisie wskazano okolice wsi Targowisko na wschodzie Polski, podczas gdy rodzime służby operują nazwą miejscowości Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim. Położone są obok siebie, więc kanał po prostu podał inny punkt odniesienia.

Ekspert wojskowy nie ma wątpliwości. Uzbrojona głowica

Polscy analitycy od początku skłaniali się ku teorii o zabłąkanej rakiecie. Komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura ocenił w rozmowie z TVN24, że obiekt pozostawiający po sobie potężny krater to najprawdopodobniej rosyjska rakieta manewrująca.

Specjalista wykluczył ukraińskiego drona ze względu na zachodni kierunek lotu i zbyt dużą prędkość, wynoszącą blisko 900 km/h. Odrzucił też hipotezę o rakiecie balistycznej, uzasadniając to stosunkowo wczesnym wykryciem celu.

Mapa z miejscem uderzenia rakiety
Miejsce uderzenia rakiety Fot. Zrzut ekranu / Google Maps

Co najbardziej niepokojące, zdaniem Maksymiliana Dury pocisk mógł posiadać uzbrojoną głowicę. Świadczy o tym głęboki dół w ziemi oraz fakt, że na miejscu brakuje dużych, szerokich fragmentów poszycia typowych dla upadków atrap.

Poranny incydent wywołał natychmiastową reakcję na najwyższych szczeblach władzy. Premier Donald Tusk za pośrednictwem serwisu X poinformował o pilnym zwołaniu zespołu koordynacyjnego.

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz określił minione godziny mianem "niezwykle ciężkiej nocy", dziękując armii za szybką reakcję. Z kolei minister MSWiA Marcin Kierwiński przekazał, że na miejscu incydentu trwają zaawansowane prace policji, wojska, kontrterrorystów oraz służb kontrwywiadowczych.