
– Kiedy jestem w Ukrainie i słyszę alarm, pierwsze, co robię, to sięgam po telefon. Bo żeby odpowiednio zareagować, najważniejsza jest informacja. W ciągu kilku sekund wiem, z jakim zagrożeniem mam do czynienia. Dopiero mając te informacje, można świadomie podjąć właściwe decyzje i zastosować procedury bezpieczeństwa – mówi Natalia Panchenko, komentując nocne działanie służb na Lubelszczyźnie. Mieszkańcy usłyszeli syreny alarmowe, nie dostali jednak alertu RCB z wyjaśnieniem, co tak naprawdę się dzieje.
Przed godz. 4:00 na Lubelszczyźnie rozległy się syreny alarmowe. Służby poinformowały o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt. Najprawdopodobniej był to pocisk manewrujący Ch-101 z Rosji. Chwilę później wpłynęło zgłoszenie o głośnym huku w miejscowości Tarnawa-Kolonia.
Mieszkańcy tamtejszych miejscowości nie otrzymali żadnych wiadomości SMS z instrukcjami. Sam alarm nie dał im odpowiedzi na najważniejsze pytania: co się dzieje i jakie kroki powinni podjąć.
Byli przerażeni. W sieci pojawiły się relacje osób, które krytykują brak dodatkowych informacji dla obywateli.
"Porażka systemu ostrzegania po całości. Córka wbiegła do sypialni przerażona, że wojna wybuchła. Ja za telefon szukać informacji i nic. Kompletnie nic. Syreny skończyły wyć i dalej nic. Ostatnie SMS-y z RCB były o burzy, której nie było, i testach syren z ubiegłego tygodnia"
"Z braku innych pomysłów Kamil zadzwonił na 112 i dzięki temu dość sprawnie dowiedzieliśmy się, co się dzieje. Ale ogólnie to informacyjna masakra. Alerty RCB to chyba bardziej (średnio sprawdzająca się) prognoza pogody albo informacje o zrzucie szczepionek dla lisów"
Natalia Panchenko, działaczka społeczna pochodząca z Ukrainy, zwraca uwagę, że samo uruchomienie syren alarmowych nie wystarczy. Jej zdaniem kluczowy jest dostęp do szybkiej i wiarygodnej informacji, która pozwala ludziom właściwie reagować.
– Kiedy jestem w Ukrainie i słyszę alarm, pierwsze, co robię, to sięgam po telefon. Bo żeby odpowiednio zareagować, najważniejsza jest informacja. W ciągu kilku sekund wiem, z jakim zagrożeniem mam do czynienia – czy lecą drony, rakiety manewrujące czy pociski balistyczne, z którego kierunku nadlatują i które regiony są zagrożone. Dopiero mając te informacje, można świadomie podjąć właściwe decyzje i zastosować procedury bezpieczeństwa – mówi.
Nie dziwi jej, że brak natychmiastowej wiedzy o tym, co dzieje się w przestrzeni powietrznej, był dla mieszkańców powodem do jeszcze większego niepokoju.
– W Polsce, moim zdaniem, właśnie tego zabrakło tej nocy. Mieszkańcy Lublina usłyszeli syreny, ale przez dłuższy czas nie wiedzieli, co się wydarzyło ani gdzie szukać wiarygodnych informacji. To naturalnie rodzi niepokój i chaos – wskazuje Natalia Panchenko.
"Tego typu sytuacje mogą się powtarzać"
Jak w podobnych sytuacjach radzą sobie Ukraińcy? Jak wygląda reakcja mieszkańców kraju, który od lat żyje pod zagrożeniem atakami rakietowymi i dronowymi?
– Jeśli widzimy, że trwa ostrzał, nie zastanawiamy się ani chwili. Jak najszybciej idziemy do najbliższego schronu – jego lokalizację również można sprawdzić w aplikacji. Jeżeli nie ma takiej możliwości, stosujemy zasadę dwóch ścian – wybieramy miejsce oddzielone od zewnętrznej ściany co najmniej dwoma ścianami nośnymi. Najczęściej jest to na przykład korytarz lub łazienka. To zdecydowanie bezpieczniejsze niż duży pokój z oknem – opisuje Natalia Panchenko:
Jak podkreśla w rozmowie z naTemat dr Bartosz Maziarz, ekspert ds. bezpieczeństwa, w chwili uruchomienia syren alarmowych najważniejsze jest jednak zachowanie spokoju i śledzenie oficjalnych komunikatów.
– W takiej sytuacji informacje na początku są zwykle szczątkowe. Najważniejsze jest zachowanie spokoju i oczekiwanie na komunikaty Dowództwa Operacyjnego oraz oficjalne informacje publikowane przez instytucje państwowe – mówi Bartosz Maziarz.
Zaznacza, że nie należy działać impulsywnie.
– Tego typu sytuacje mogą się powtarzać, dlatego warto kierować się wyłącznie oficjalnymi zaleceniami, a nie plotkami czy domysłami – podkreśla.
Maziarz dodaje, że system obrony przeciwlotniczej działa według określonych innych priorytetów.
dr Bartosz Maziarz
ekspert ds. bezpieczeństwa, politolog
Ciąg dalszy tekstu poniżej
Zobacz także
Ludzie wiedzą, co się dzieje i dlaczego
W Ukrainie codziennością stało się również wykorzystanie technologii, która wspiera mieszkańców w reagowaniu na zagrożenia.
– W Ukrainie działa rozbudowany system komunikacji kryzysowej. Korzystamy z aplikacji takich jak na przykład Air Alert, a oficjalne kanały i komunikaty władz na bieżąco informują o zagrożeniu. Dzięki temu ludzie wiedzą nie tylko, że wyją syreny, ale również dlaczego, jakie jest zagrożenie i jak powinni się zachować – zwraca uwagę Panchenko.
Czy tradycyjne syreny alarmowe nadal są skutecznym sposobem ostrzegania mieszkańców? Bartosz Maziarz wskazuje, że system będzie prawdopodobnie ewoluował, ale same syreny nadal pozostają jednym z elementów ostrzegania.
– Mamy system Alert RCB. Oczywiście syreny są, będą i nadal są używane również na Ukrainie, tylko trzeba pamiętać, że Ukraina jest w zupełnie innej sytuacji. Tam środki napadu powietrznego nadlatują w dziesiątkach czy setkach sztuk na dany cel i ogłoszenie alarmu powietrznego oznacza, że trzeba jak najszybciej schować się do schronu – mówi ekpsert.
Jak dodaje, sytuacja w Polsce wygląda inaczej.
– W Polsce na szczęście takiej sytuacji nie mamy. Prawdopodobnie w najbliższych miesiącach zostanie to lepiej skoordynowane, czyli alert RCB z systemem alarmowania przed napadem powietrznym. Być może powstanie jakaś aplikacja na wzór ukraiński czy oficjalna strona internetowa, ale trzeba pamiętać, że my nie jesteśmy oficjalnie w stanie wojny.
Natalia Panchenko ma nadzieję, że ta sytuacja stanie się impulsem do stworzenia nowoczesnego polskiego systemu komunikacji kryzysowej.
– Same syreny nie wystarczą. W sytuacji zagrożenia państwo powinno równocześnie przekazywać obywatelom jasną informację: co się dzieje, jakie jest zagrożenie i jak należy się zachować. Dobrze działający system informacji nie tylko zwiększa poczucie bezpieczeństwa, ale przede wszystkim pomaga unikać paniki i chaosu oraz ratuje ludzkie życie.





