
BYD Sealion 5 DM-i to rodzinny SUV, który bez wątpienia może skusić wiele osób. Nie tylko designem, ale przede wszystkim napędem i ceną. Przejechałem 500 km i wniosek po takim teście jest bardzo prosty.
BYD to jedna z tych chińskich marek, która w Polsce już nie kojarzy się egzotycznie. Gdybym zapytał losowo kilka osób, jakie auta z Chin potrafią wskazać, BYD mogłoby trafić do czołówki. Ale dla mnie to była nowość, bo nie miałem okazji zrobić dłuższego testu BYD. Dlatego podrzucam wam kompletnie świeże spojrzenie.
BYD Sealion 5 DM-i – wymiary i stylistyka
BYD Sealion 5 DM-i to jeden z tych samochodów, którego raczej nie zauważycie w tłumie. Doskonale wpisuje się w koncepcję "nie chcę rzucać się w oczy". Bez zwariowanego designu, który jest zwyczajnie poprawny.
Ja widziałem w nim trochę Toyotę RAV4 poprzedniej generacji. BYD jest jednak nieco dłuższy, bo ma 4,74 m, a kultowy rywal z Japonii dokładnie 4,6 m. Pozostałe wymiary dla BYD to 1,86 m szerokości i 1,71 m wysokości. Rozstaw osi – 2,71 m.
Auto opracowano według języka stylistycznego o bojowej nazwie Dragon Face. I w sumie coś w tym jest, że przód wygląda najbardziej drapieżnie, dzięki kształtom reflektorów i grilla. Z tyłu ciekawie prezentuje się listwa świetlna oraz spojler dachowy.
Czasami śmiejemy się, że wnętrza samochodów z Chin wyglądają jak stworzone za pomocą opcji kopiuj-wklej. Z BYD to wrażenie jest podobne, ale mniej natarczywe. Mamy wielki centralny ekran, ale sam tunel środkowy nie jest skrajnie minimalistyczny, jak choćby w Xpengu.
BYD dostało sporo fizycznych przycisków, co bardzo usprawnia obsługę. Dźwignia automatycznej skrzyni biegów to też nawiązanie do starszych czasów. Dzisiaj trendują przecież małe przełączniki. Cała środkowa część wygląda trochę jak inspiracja stylistyką BMW.
Ale czy to źle? Raczej bez znaczenia, bo BYD ma dość komfortowy, nieźle wykończony i całkiem ładnie zaprojektowany środek. To wnętrze nie ma unikalnego charakteru, bo nie musi go mieć. Ważne, że dostajemy sporo miejsca w dwóch rzędach siedzeń i łatwy dostęp do przestrzeni. Moim zdaniem ten model skrojono idealnie pod codziennie potrzeby. Dojazdy z dzieckiem, mniejsze i większe zakupy, komfort na krótsze i dłuższe trasy.
Trudno znaleźć jedną oczywistą wadę BYD Sealion 5 DM-i w tej kwestii. Sprawdzanie łączeń elementów czy szukanie plastików to w tym przypadku czepianie się na siłę. Ale dla porządku: nic nie "odzywało się" w czasie jazdy.
Niedosyt może być z pojemnością bagażnika. 463 litry to przestrzeń na proste potrzeby (1410 l przy opuszczonych siedzeniach), ale pewnie trochę za mało na spakowanie się na wyjazd z dwójką dzieci. Miałem wrażenie, że wizualnie ten bagażnik wygląda na jeszcze mniejszy. Dla porównania, Geely Starray EM-i lub Omoda 7 Super Hybrid mają powyżej 500 l. Podobnie jak wspomniana już RAV4.


Spalanie i zużycie energii w BYD Sealion 5 DM-i
Przejechałem BYD około 500 km i już wiem, że kluczową zaletą modelu Sealion 5 DM-i jest napęd. Nie chodzi o osiągi, bo te nie są imponujące... chociaż nieco ponad 8 sekund od 0 do 100 km/h to też nie jest rozczarowujący wynik. Ale mam na myśli przede wszystkim wydajność hybrydy i liczby ze zużyciem paliwa, które uzyskałem w czasie testu.

Sercem tego modelu jest technologia BYD Super DM. Mamy silnik benzynowy 1.5 l, do tego jednostkę elektryczną i baterię o pojemności 18,3 kWh. Łączna moc układu to 212 KM, a maksymalny moment obrotowy wynosi 300 Nm. W teorii to po prostu hybryda typu plug-in, ale działa nieco inaczej. Silnik elektryczny jest głównym źródłem napędu, a jednostka benzynowa wspiera system i pracuje w celu wytwarzania energii elektrycznej i wydłużania zasięgu. Brzmi jak paliwożerny pomysł? Też tak myślałem, ale do czasu.
Zacznijmy od tego, że z baterią naładowaną do pełna przejechałem około 65 km. Producent podaje, że zasięg elektryczny według WLTP w cyklu mieszanym to 86 km, a w cyklu miejskim – 120 km.

Można powiedzieć, że ten realny pomiar nie robi wrażenia, ale to przecież zasięg, który dla większości z nas wystarczy na jeden dzień, by załatwić wszystko, co potrzeba. Z drugiej strony ta liczba wypada blado przy współczesnych hybrydach na wtyczkę. Mój redakcyjny kolega nową RAV4 PHEV wykręcił niedawno równe 143,2 km w trybie EV.
W przypadku BYD jest mocny atut – działanie napędu w momencie, gdy wyzerujemy baterię. Nawet jeśli jej nie naładujemy, auto nie drenuje naszego portfela. I na przykład w mieście zużycie nie podskoczyło mi wtedy powyżej 6 l.
Jazda hybrydowym BYD przypomina trochę podróżowanie elektrykiem. Jest bardzo cicho i płynnie, nie ma efektu wkręcania silnika na wysokie obroty czy szarpnięć. Kiedy odbierałem samochód, wirtualny kokpit pokazywał mi zasięg na ponad 900 km, ale mialem prawie rozładowaną baterię (około 30 proc.). BYD chwali się, że zasięg w cyklu mieszanym WLTP wynosi do 1016 km.
Zasięg elektryczny BYD Sealion 5 DM-i w praktyce
Szybko przekonałem się, jak skutecznie bateria potrafi ładować się w czasie jazdy. Bez problemu utrzymywałem 20-30 proc. pojemności. Rekordowo doładowałem się praktycznie od zera do 42 proc. Kiedy zjechałem z ekspresówki, miałem sporo zapasu, żeby kręcić się po mieście i na obrzeżach wyłącznie w trybie elektrycznym. To naprawdę działa i granica 1000 km jest osiągalna.

Jest jedna sprawa, która może być problematyczna, ale nie musi. BYD można ładować tylko prądem przemiennym (AC) z maksymalną mocą 3,3 kW. Tyle macie w swoim domowym gniazdku. A to oznacza, że ładowanie w zakresie 15-100 proc. potrwa 6 godzin. W sytuacji, gdy możecie zostawić auto z kablem na noc – wszystko okej. Ale zapomnijcie o spontanicznym i szybkim ładowaniu, bo to się nie sprawdzi.
BYD Sealion 5 DM-i potrafi być dynamiczny, ale trudno opisać wrażenia zza kierownicy. Auto jest zestrojone przede wszystkim na komfort i to był pewnie strzał w dziesiątkę. Dodajmy, że seryjnie mamy 18-calowe koła. Nie wskażę konkretnych cech układu kierowniczego czy odczuć z pokonywania zakrętów, bo pasuje tu jedno zdanie, że wszystko działa... poprawnie. I nie brzmi to jak profesjonalna recenzja, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia, że ten samochód jest do bólu przewidywalny. Czy to dobrze, czy źle... każdy będzie miał swoją odpowiedź, bo zależy, czego szukamy.
Cena BYD Sealion 5 DM-i: 136 500 zł i bogate wyposażenie
No i jeszcze cena, która wydaje się absurdalnie niska. Za wyposażone auto w aktualnej promocji płacimy dokładnie 136 500 zł. Nawet bez obniżki wychodzi niecałe 150 tys. zł. Nie mówimy tu rzecz jasna o "gołym" egzemplarzu. BYD w tej cenie ma m.in. system kamer 360° z czujnikami parkowania przód i tył, podgrzewane i elektrycznie regulowane przednie fotele czy ładowarkę indukcyjną smartfona o mocy 15 W. Z modnych gadżetów brakowało tylko szklanego dachu i wyświetlacza head up, ale przy takich kosztach głupio już narzekać.

Niedawno napisałem tekst, że nowej Toyocie RAV4 nie grozi chińska konkurencja. Ale po teście hybrydowego BYD nie mam też wątpliwości, że chińska propozycja podgryza Japończyków i rzuca wyzwanie dla całego rynku. Ceną i skutecznością BYD na pewno zbiera mocne plusy. Ale czy pasuje do kogoś, kto wymaga od samochodu jednocześnie wydajności i charakteru? Tu mam pewne wątpliwości.
Więcej relacji zza kierownicy innych ciekawych aut znajdziesz na moich profilach Szerokim Łukiem na Facebooku oraz Instagramie.
