
Poseł Michał Moskal znalazł się w centrum afery związanej z Przemysławem Kralem, szefem upadłej giełdy Zondacrypto. "Newsweek" ujawnił, że w PiS o kontaktach polityka z Kralem wiedziano jeszcze przed ujawnieniem sprawy publicznie. Według źródeł tygodnika na Nowogrodzkiej zapanowała panika. Dziś Moskal musi mierzyć się ze sprawą właściwie sam, choć on sam przekonuje, że to "kapiszon".
"Newsweek" ujawnił, że na Nowogrodzkiej o kontaktach Moskala z Kralem wiedziano przed publikacją materiałów TVN24 i Wirtualnej Polski. Według źródeł tygodnika w PiS zapanowała panika, a partyjni politycy jak na szpilkach czekali na informacje dotyczące byłego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego. Śledztwo wokół upadłej giełdy Zondacrypto w ostatnich miesiącach zaczęło bowiem nabierać tempa.
Panika w PiS. Moskal został sam z aferą Zondacrypto. Sam przekonuje, że to "kapiszon"
– Posr**i byli na Nowogrodzkiej, jak się dowiedzieli, że Michał Moskal miał się spotkać z Kralem – stwierdziło wymownie jedno z anonimowych źródeł. Dla partii sprawa jest wyjątkowo niewygodna, bo Michał Moskal przez lata był ulubieńcem prezesa PiS i jednym z jego najbliższych współpracowników. W wieku 26 lat został dyrektorem biura prezesa PiS.
Z informacji "Newsweeka" wynika też, że dziś Moskal został właściwie sam ze swoim problemem. W PiS nie ma polityków, którzy szczególnie mocno stawaliby w jego obronie, a Jarosław Kaczyński jest na urlopie. Jeden z rozmówców tygodnika podsumował jego sytuację krótko: "Moskal tango down". Inny polityk partii uważa z kolei, że poseł "robi teraz dobrą minę do złej gry".
Oficjalnie Prawa i Sprawiedliwość odcięło się od swojego posła. "Pan Michał Moskal nie informował kierownictwa PiS o swoim wyjeździe na Ibizę, nie reprezentował tam też naszej partii i nie znamy powodów wyjazdu p. Michała Moskala. Nasza formacja nigdy nie prowadziła żadnych konsultacji z p. P. Krallem (pisownia oryginalna – red.), co więcej rekomendowaliśmy całkowity zakaz kryptowalut" – tłumaczył po pytaniach od WP i TVN rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek.
Politycznie sprawa może być więc dla Moskala poważna, choć jego narracja jest zupełnie inna. W oświadczeniu na X poseł PiS stwierdził: "miała być bomba. Jest kapiszon".
Przekonuje, że z Kralem rozmawiał tylko raz i że ani on, ani jego współpracownicy czy organizacje, z którymi jest związany, nie przyjęli od niego "ani złotówki". Moskal twierdzi również, że po spotkaniu wewnętrzne procedury fundacji wykazały "poważne wątpliwości wobec Zondy", dlatego rozmowy dotyczące współpracy zostały zerwane.
"Zrobiliśmy to wtedy, gdy państwo pod rządami Tuska spało, a tysiące Polaków ponosiły straty. Dziś Giertych, który obsługuje kryminalistę pro bono, i spółka próbują obrzucić błotem jak najwięcej osób, żeby rozmyć własną odpowiedzialność za to, że po raz kolejny zawiedli. Tyle z 'afery'" – podsumował jeszcze niedawny ulubieniec prezesa PiS.
Michał Moskal i Przemysław Kral spotkali się na Ibizie. Później zaczął interesować się kryptowalutami
Przypomnijmy: dziennikarze TVN24 i Wirtualnej Polski ustalili, że 7 sierpnia 2025 roku w luksusowym hotelu na Ibizie Michał Moskal spotkał się z Przemysławem Kralem, szefem (upadłej dziś) giełdy kryptowalut Zondacrypto. Towarzyszył im Artur Chodziński, były funkcjonariusz CBA współpracujący z Kralem.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Jak tłumaczyli później Moskal i Chodziński, rozmowa dotyczyła potencjalnego sponsoringu konferencji organizowanej przez jego fundację Obserwatorium Rozwoju Gospodarki i Demokracji. Według współpracowników Krala chodziło jednak przede wszystkim o kontakt z "z politykiem zajmującym się kryptowalutami".
Krótko po spotkaniu na Ibizie Moskal, który wcześniej nie był szczególnie aktywny w temacie kryptowalut, nagle mocno się nimi zainteresował. Gdy 22 lipca w Sejmie odbyła się debata nad rządowym projektem ustawy o kryptowalutach, poseł PiS się na niej nie pojawił. Pod koniec sierpnia już udzielał się w tym temacie w social mediach, a 9 września ogłosił, że wraz z posłem Januszem Kowalskim zgłasza serię poprawek, aby "ucywilizować" ten projekt.
23 września do sejmowej komisji trafiło czternaście poprawek łagodzących ustawę. (jedną później wycofano). Według doniesień dziennikarzy WP i TVN24 część proponowanych zmian pokrywała się z uwagami zgłaszanymi wcześniej przez Krala za pośrednictwem Związku Banków Polskich. – Nie byłem ich autorem ani ich nie przygotowywałem. Rozmawiałem o nich z Januszem Kowalskim, oceniałem je i nadal oceniam pozytywnie – tłumaczył się potem z poprawek Moskal.




