Eksmisja na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu
Eksmisja na Osiedlu Maltańskim przebiegła brutalnie. Fot. Facebook.com/rozbrat/

Na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu komornik wszedł na posesję kolejnej mieszkanki. Domu broniła kilkadziesiąt osób, a policjanci wynosili je siłą. To druga przymusowa eksmisja na terenie, który sprzedała poznańska kuria.

REKLAMA

Tym razem chodzi o dom Sandry Mayer, która mieszka na osiedlu od 33 lat i wychowuje 15-letniego syna z niepełnosprawnością. Odmówiła przeprowadzki do hotelu robotniczego, więc 2 września pod jej domem pojawili się komornik, policja i tłum protestujących.

Osiedle Maltańskie w Poznaniu. Kuria sprzedała teren, mieszkańcy dostali pozwy

Osiedle powstało w 1928 roku na gruntach parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami. Dziś to blisko 300 działek, w dużej części zajmowanych przez rodziny wielopokoleniowe. Na początku roku archidiecezja poznańska zawarła umowę ze spółką deweloperską, a stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom mówi wprost, że księża "sprzedali parafian za 421 milionów złotych".

Zanim doszło do eksmisji, kuria wysłała mieszkańcom pozwy o zapłatę za bezumowne korzystanie z nieruchomości. Jak pisaliśmy naTemat, jeden z nich dostała 14-letnia córka jednej z rodzin. Żądana kwota przekracza 17 tys. zł i rośnie, bo rodzina się nie wyprowadziła.

Miesięczna opłata za parcelę wynosi dziś 2946 zł. "To element presji psychologicznej. Wiadomo, jak na matkę działa świadomość, że zagrożone jest jej dziecko" – ocenił Marcin Czachor, adwokat pomagający mieszkańcom.

O sprawie mówiła też z sejmowej mównicy posłanka Razem Marcelina Zawisza. "Kuria ramię w ramię z deweloperem i przy przyzwoleniu miasta, którym rządzi Koalicja Obywatelska, wyrzucają z domów ludzi, którzy te domy po prostu budowali cegła po cegle" – oburzała się.

Eksmisja na Osiedlu Maltańskim. Przepychanki z policją

Kancelaria reprezentująca stronę kościelną jeszcze przed rozpoczęciem czynności nazywała eksmisję "najgorszym możliwym scenariuszem". W stanowisku przekazanym dziennikarzom podała, że mieszkance proponowano opłacenie wynajmu innego lokalu przez 12 miesięcy, a ona nie podjęła rozmów. Jej pełnomocnik przedstawiał inną wersję negocjacji.

"Mieszkam tu 33 lata i nie wyczerpałam wszystkich możliwości prawnych związanych z obroną miejsca zamieszkania" – napisała mieszkanka w oświadczeniu przesłanym portalowi ePoznań. Pierwsza siłowa eksmisja odbyła się trzy tygodnie wcześniej, 12 sierpnia.

Dziś była druga próba. Jak relacjonowali z osiedla reporterzy Polsat News, do działań skierowano 14 radiowozów, a domu broniło kilkadziesiąt osób. Część weszła na dachy sąsiednich budynków, inni zablokowali podjazd i zbudowali barykadę.

Policjanci ruszyli z tarczami, spychając zgromadzonych w głąb osiedla. Reporterzy Polsat News, którzy relacjonowali środową eksmisję, zostali odsunięci na wysokość sąsiednich działek.

Policja wyniosła protestujących. Sandra Majer opuściła dom

Z relacji Polsat News wynika, że funkcjonariusze usunęli najpierw osoby blokujące dostęp przed ogrodzeniem. Potem wycięli szlifierką fragment płotu i weszli na posesję, gdzie zostało jeszcze 20–30 osób. Bramę rozerwano przy użyciu łomu. Część protestujących spięła się ze sobą łańcuchami, więc policjanci wynosili ich pojedynczo. Jedna z kobiet potrzebowała pomocy medycznej.

Wśród usuniętych był Piotr Ikonowicz z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. "Zrzucimy się i wynajmiemy im mieszkanie. Nie pozwolimy skrzywdzić tej rodziny" – zapowiedział w rozmowie ze stacją.

Blokadę wsparły grupy z całego kraju, między innymi Inicjatywa Pracownicza, stowarzyszenia lokatorskie z Łodzi i Warszawy oraz poznański Rozbrat. "Maltańskie to symbol oporu wobec konsekwencji oddawania za darmo ziemi Kościołowi w Polsce, nawet z ludźmi jak z wkładką mięsną" – napisali działacze Rozbratu.

Sandra Majer ostatecznie wyszła z domu dobrowolnie, a komornik zajął budynek. Jej pełnomocnik Marcin Czachor zapowiedział, że w czwartek złoży skargę na czynności komornika. Twierdzi, że tytuł wykonawczy jest wadliwy, bo wpisano w nim parafię, która nie jest już właścicielem terenu.

O eksmisję pytany był na konferencji Adam Szłapka, poseł Koalicji Obywatelskiej z Poznania. Odpowiedzialnością obarczył kurię. "Poprzedni właściciel, w tym przypadku kuria, jakoś umiarkowanie zabezpieczyła też interes tych ludzi, którzy tam mieszkali" – ocenił polityk.

Dodał, że liczy na porozumienie obecnego i poprzedniego właściciela przy wsparciu miasta, tak żeby nikt na sprawie nie stracił, ale zastrzegł, że decyzję o sprzedaży podjęła kuria w ramach prawa własności. Jego zdaniem w tej sprawie jest "jeszcze sporo do zrobienia".