
Maciej Berek został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jego kandydatura od początku budziła jednak polityczne emocje – przede wszystkim ze względu na wcześniejszą działalność w administracji rządowej oraz zarzuty dotyczące spełniania wymogów formalnych.
4 września Sejm głosował ws. wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Posłowie rozważali kandydatury Macieja Berka i Artura Kotowskiego.
Sejm bezwzględną większością głosów wybrał Macieja Berka na sędziego TK. Za jego kandydaturą głosowało 226 posłów. Za Arturem Kotowskim opowiedziało się 184 parlamentarzystów. 27 posłów, głównie członków Konfederacji, zagłosowało przeciwko obu kandydatom.
Kandydaturę Macieja Berka na sędziego TK poparły kluby KO, PSL, Centrum i Polski 2050. – Maciej Berek to jest człowiek, który stoi poza wszelkimi schematami – tak kandydata zachwalała Sylwia Bielawska z KO. Kandydat otrzymał również pozytywną opinię ze strony Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Sprzeciw wobec jego kandydatury zgłosiły PiS, Konfederacja i koło poselskie Demokracja bezpośrednia. Głównym zarzutem wobec Macieja Berka była jego działalność polityczna. Kandydat był ministrem nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Warto przypomnieć, że przez dwie ostatnie kadencje Sejmu środowiska związane z KO walczyły o "odpolitycznienie" Trybunału Konstytucyjnego.
Wymogi formalne w TK. Maciej Berek odniósł się do zarzutów
Według części środowisk politycznych w Polsce Maciej Berek nie spełnia wymogów formalnych, tj. 10 lat nieprzerwanej pracy w zawodzie. Argument pojawiał się w kontekście jego kandydatury bardzo często. Berek postanowił odnieść się do zarzutów we wpisie na X.
"W związku z publicznie stawianymi zarzutami o niespełnianiu przeze mnie wymogów formalnych jako kandydata na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, przedstawiam zaświadczenie Dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych" – czytamy w jego oświadczeniu opublikowanym w czwartek, 4 września.
W zaświadczeniu zawarta została m.in. następująca informacja: "od dnia ślubowania tj. 25 września 2002 r. do chwili obecnej, posiada uprawnienia do wykonywania zawodu". Według Macieja Berka zaświadczenie potwierdza jego status radcy prawnego wykonującego zawód, co oznacza spełnienie wymogów ustawowych.
Zabawna wpadka w trakcie prezentacji kandydatury Macieja Berka
Misję przedstawienia kandydata wspieranego przez koalicję 15 października otrzymał poseł Jarosław Urbaniak. Polityk zaczął od tego, że Berek "łączy wiele zalet, co jest rzeczą bardzo unikatową".
Przy przedstawieniu kandydata nie zabrakło informacji na temat jego dorobku naukowego, samodzielnej drogi na szczyt czy nawet wzmianek o jego porażkach (Maciej Berek bezskutecznie startował w wyborach parlamentarnych w 2005 roku).
To, czego zabrakło, to imienia kandydata. Jarosław Urbaniak niefortunnie przedstawił zachwalanego kandydata jako Marek Berek. – To jest dokument z Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, świadczący o tym, że pan Marek Berek przez 17 lat wykonywał pracę radcy prawnego – mówił poseł, orientując się po chwili, że popełnił dość poważne jak na te okoliczności faux-pas. Jarosław Urbaniak przeprosił za pomyłkę i skwitował swoją wypowiedź tym, że opozycja obawia się "tak sprawnego prawnika w TK" i to właśnie stąd ataki na jego osobę.
