wybuch wulkanu Anak Krakatau
Wulkan Anak Krakatau dał o sobie znać Fot. Zrzut ekranu z X / Surajit

Anak Krakatau znów daje o sobie znać. Erupcja wulkanu doprowadziła do zamknięcia sześciu lotnisk w Indonezji, a setki lotów zostały odwołane lub zakłócone. Według władz problemy dotknęły już ponad 150 tys. pasażerów. Popiół wulkaniczny dotarł m.in. nad Dżakartę, a mieszkańcy części regionów skarżą się na podrażnienia oczu i problemy z oddychaniem. Polska ambasada wydała już komunikat.

REKLAMA

Indonezyjski wulkan zaczął być aktywniejszy w piątek wieczorem. Pojawiły się silne wstrząsy, fontanny lawy i głośne eksplozje. W niedzielę nad ranem Anak Krakatau wybuchł ponownie. Jedna z erupcji, zarejestrowana o godz. 3:53 czasu lokalnego, trwała około 30 sekund, podaje BBC News. Z kamer monitorujących wulkan było widać wydobywającą się z krateru lawę.

Erupcja Anak Krakatau w Indonezji sparaliżowała loty. Polska ambasada wydała komunikat

Skutki erupcji odczuwają nie tylko osoby mieszkające w pobliżu wulkanu. Chmury popiołu przemieściły się nad zachodnią częścią Indonezji. Według agencji meteorologicznej BMKG jedna z nich sięgnęła około 6 tys. metrów wysokości nad Jawą, druga wzniosła się nawet na 15 tys. metrów nad obszarem po stronie Sumatry.

Popiół sparaliżował część ruchu lotniczego. Zamknięto m.in. główne lotnisko w Dżakarcie, Soekarno-Hatta, a także pięć innych portów. Zakłócenia objęły zarówno loty krajowe, jak i międzynarodowe. Problemy dotyczyły m.in. połączeń z Singapurem, Kuala Lumpur, Dohą i Sydney. W niedzielę liczba zakłóconych lotów przekroczyła 500. Władze ostrzegają, że przywrócenie normalnego rozkładu może zająć więcej czasu, ponieważ odwołane loty wpływają na kolejne rotacje samolotów.

Komunikat wydała Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Dżakarcie. "Wydział Konsularny Ambasady RP w Dżakarcie informuje, iż z uwagi na erupcję wulkanu Anak Krakatau doszło do czasowych zakłóceń funkcjonowania portów lotniczych m. in. w Dżakarcie (Soekarno-Hatta i Halim). Osoby podróżujące oraz przebywające w Indonezji prosimy o sprawdzanie na bieżąco komunikatów indonezyjskich lotnisk, linii lotniczych oraz o stosowanie się do zaleceń miejscowych służb" – poinformowano.

Indonezyjskie służby walczą z popiołem. Zaczęto zasiewać chmury

Na razie nie ma informacji o ofiarach ani o konieczności ewakuacji. Najbliższe osiedla znajdują się w bezpiecznej odległości od wulkanu, ale służby ostrzegają, by nie zbliżać się do aktywnego krateru na mniej niż 3 kilometry. Na szczęście nie wydano ostrzeżenia przed tsunami. Anak Krakatau pozostaje jednak aktywny, a jego zachowanie jest na bieżąco obserwowane przez indonezyjskich wulkanologów.

Sytuacja nie jest jednak łatwa. Popiół dotarł do części Jawy i Sumatry, a mieszkańcy zaczęli masowo zgłaszać służbom medycznym podrażnienia oczu. Niektóre szkoły odwołały zajęcia, a rybacy zrezygnowali z wypływania w morze. Pyłu jest tak dużo, że trzeba regularnie zamiatać go z podwórek, a strażacy polewają drogi wodą, aby je oczyścić.

Władze apelują, by mieszkańcy terenów, nad którymi pojawił się popiół, zostali w domach i korzystali z maseczek ochronnych, które mają ograniczyć ryzyko podrażnienia dróg oddechowych, oczu i skóry. Służby próbują też wykorzystać pogodę do walki ze skutkami erupcji. Jak informuje TVN24, w niedzielę rozpoczęto operację zasiewania chmur, która ma doprowadzić do opadów. Jeśli deszcz będzie wystarczająco intensywny, powinien pomóc w spłukaniu popiołu.

Anak Krakatau to jeden z najmłodszych wulkanów na świecie. Doprowadził już do tragedii

Wulkan Anak Krakatau oznacza po indonezyjsku "Dziecko Krakatau". Nieprzypadkowo nosi taką nazwę. Zaczął wyłaniać się z wody w 1927 roku w kalderze, która powstała po jednej z najsłynniejszych erupcji w historii – wybuchu "oryginalnego" Krakatau w 1883 roku.

Dalsza część artykułu poniżej.

Katastrofalna erupcja sprzed 143 lat zniszczyła większą część wyspy i wywołała potężne tsunami, które uderzyło w wybrzeża Jawy i Sumatry. Zginęły dziesiątki tysięcy osób. Skutki wybuchu były odczuwalne również daleko poza Indonezją – w kolejnych miesiącach obserwowano m.in. niezwykłe zjawiska atmosferyczne i spadek temperatur na świecie.

Sam Anak Krakatau wybuchał już wielokrotnie i jest uznawany za jeden z najbardziej aktywnych i niebezpiecznych wulkanów na świecie. Ma na koncie tragedię. W grudniu 2018 roku część jego zbocza osunęła się do morza, a wywołane tsunami uderzyło w wybrzeża Jawy i Sumatry. Zginęło co najmniej 430 osób, a tysiące zostały ranne lub straciły swoje domy. Po osunięciu powierzchnia wulkanu znacząco się zmniejszyła.

Obecna aktywność nie oznacza, że Indonezja stoi przed kolejnym zagrożeniem, zauważa agencja AP. Eksperci podkreślają jednak, że od miesięcy bacznie obserwują Anak Krakatau – według indonezyjskiej Agencji Geologicznej jego aktywność nasila się od lipca. Niedzielna erupcja była najsilniejszym zdarzeniem w ostatnim czasie. Na razie głównymi zagrożeniami pozostają popiół, gazy wulkaniczne i wyrzucane w pobliżu krateru rozgrzane odłamki oraz fragmenty lawy.

Dodajmy, że Indonezja jest jednym z najbardziej aktywnych wulkanicznie miejsc na świecie. Przez jej terytorium przebiega tzw. Pacyficzny Pierścień Ognia, czyli ogromna strefa, w której dochodzi do częstych trzęsień ziemi i erupcji. W kraju znajduje się kilkadziesiąt aktywnych wulkanów.