
Stany Zjednoczone chcą uderzyć w Rosję tam, gdzie najbardziej ją to zaboli: w pieniądze ze sprzedaży ropy i gazu. Kongres przyjął właśnie ustawę, która może słono kosztować także kraje robiące z Moskwą interesy. Ostatnie słowo należy do Donalda Trumpa.
Izba Reprezentantów (niższa izba amerykańskiego parlamentu) przegłosowała w środę 16 września pakiet sankcji wobec Rosji. Senat zrobił to już w sierpniu, więc ustawa trafi teraz do prezydenta USA do podpisu. Nowe przepisy mają odciąć Władimira Putina od pieniędzy, za które prowadzi wojnę w Ukrainie.
Sankcje na Rosję i cła do 100 proc. Jak to ma działać?
Ustawa przeszła stosunkiem głosów 262 do 159. Jak wynika z relacji agencji AP, sankcje obejmą rosyjskich urzędników, banki i tak zwaną flotę cieni. To tankowce, dzięki którym Rosja wciąż sprzedaje ropę mimo zachodnich zakazów.
Najdalej idący zapis dotyczy jednak ceł. Prezydent będzie mógł nałożyć dodatkowe opłaty sięgające nawet 100 proc. na największych odbiorców rosyjskiej ropy lub gazu. Wyjątek obejmie kraje, które kupują mniej niż 15 proc. rosyjskiego eksportu gazu i wyraźnie ograniczają te zakupy.
Zwolennicy ustawy przyznają, że chodzi przede wszystkim o Chiny i Indie. Jeśli kupowanie rosyjskich surowców przestanie się im opłacać, Kreml straci część pieniędzy na wojnę. – Te kraje mają do podjęcia wybór, czy nadal będą podtrzymywać agresję Putina – mówił republikański kongresmen Michael McCaul z Teksasu.
Zobacz także
Dlaczego demokraci boją się ceł Trumpa?
Za ustawą opowiedziało się 203 republikanów i 58 demokratów, przeciw było 152 demokratów i siedmiu republikanów.
Krytycy z Partii Demokratycznej nie sprzeciwiają się pomocy Ukrainie. Boją się jednak, że Trump użyje nowych uprawnień także przeciwko sojusznikom USA, na przykład krajom Unii Europejskiej.
Za wyższe cła zapłaciliby zaś sami Amerykanie w sklepach. Rok z cłami Donalda Trumpa pokazał, kto ponosi takie koszty. Radio NPR zwraca uwagę, że to właśnie władza nad cłami zniechęciła wielu demokratów.
– Ta ustawa ma lukę, która pozwoliłaby mu zdefiniować w zasadzie każdy kraj jako ułatwiający uchylanie się od rosyjskich sankcji. Mógłby wtedy uderzyć w nie cłami sięgającymi do 100 proc., bez żadnych barier, nadzoru i bez daty wygaśnięcia – ostrzegał demokrata Don Beyer z Wirginii.
Inni demokraci uznali, że ważniejszy jest jasny sygnał w sprawie wojny. – Jeśli nie przyjmiemy tej ustawy, na Kremlu pojawią się okrzyki radości, a w Kijowie łzy – przekonywał Steny Hoyer z Marylandu.
Ustawa Lindseya Grahama czekała na zgodę Trumpa ponad rok
Pakiet nosi imię republikańskiego senatora Lindseya Grahama, który negocjował go przez ponad rok. Informacja, że Lindsey Graham nie żyje, przyszła w lipcu, więc polityk głosowania nie doczekał.
Według AP prezydent poparł projekt dopiero wtedy, gdy dopisano pięcioletnie przedłużenie obowiązujących sankcji na Iran. Już w styczniu pisaliśmy w naTemat, jak młot na Rosję zaakceptowany przez Trumpa ma uderzyć w kupców rosyjskiej ropy.
W Senacie ustawa przeszła w sierpniu wynikiem 86 do 11, ale w Izbie Reprezentantów utknęła. Wróciła dopiero w ostatnim dniu głosowań przed wyborami do Kongresu 3 listopada. Przed głosowaniem apelował o nią Wołodymyr Zełenski.
"Ustawa musi zostać przyjęta, przegłosowana i poparta. Poza tym ważne są silne decyzje ze strony administracji USA. Osobiste decyzje prezydenta Trumpa" – napisał prezydent Ukrainy na X.
Współautor ustawy, demokratyczny senator Richard Blumenthal, liczy, że sankcje pomogą zmusić Putina do rozmów i zakończenia wojny. Najpierw jednak ustawę musi podpisać Trump. To on zdecyduje, jak wysokie cła nałożyć i na kogo.






