
Już 3 listopada w USA odbędą się "wybory połówkowe". Oznacza to szansę odbicia Kongresu przez Partię Demokratyczną, a tym samym utrudnienie Donaldowi Trumpowi dalszych rządów. Co o sytuacji republikanów mówią nam ostatnie sondaże?
"Midterms" to dość specyficzna forma elekcji. Zacznijmy więc od wyjaśnienia polskiemu czytelnikowi, o co w nich dokładnie chodzi.
Midterms w USA. Wybory połówkowe, czyli co dokładnie?
W ramach wyborów połówkowych Amerykanie wybierają nowy skład Izby Reprezentantów (435 kongresmenów), której kadencja trwa dwa lata. W celu posiadania większości partia potrzebuje wywalczyć dla siebie 218 mandatów. Do tego dochodzi około 1/3 miejsc w Senacie, którego kadencja trwa aż sześć lat, ale co dwa lata wymienia się jedną trzecią składu.
Z reguły wybory te cieszą się mniejszym zainteresowaniem niż prezydenckie. Tym razem stawka jest jednak szczególnie wysoka, gdyż przegrana republikanów będzie oznaczała spore utrudnienie realizacji obietnic wyborczych Donalda Trumpa.
Nowe sondaże sugerują porażkę Partii Republikańskiej
Spójrzmy teraz na sondaże. Jak wynika z badania Reuters/Ipsos, obecnie 42 proc. zarejestrowanych wyborców zagłosowałoby na kandydata Partii Demokratycznej do Kongresu, w porównaniu do 37 proc. ankietowanych, którzy chcą oddać głos na polityka z Partii Republikańskiej.
To samo badanie wykazało coś bardzo interesującego: elektorat po raz pierwszy od prawie dekady postrzega Partię Demokratyczną jako mającą lepszy plan dotyczący gospodarki niż Partia Republikańska.
Spójrzmy na kolejne badania: z sondażu CNN/SSRS opublikowanego pod koniec lipca, wynika, że demokraci wyprzedzają republikanów o 8 punktów procentowych w wyborach do Kongresu. To wzrost o 5 punktów proc. w porównaniu ze styczniowym wynikiem.
Sondaż Economist/YouGov przeprowadzony pod koniec lipca pokazał, że demokraci mają 4 punkty procentowe przewagi nad republikanami.
A teraz spójrzmy na sprawę szerzej: według średniej z sondaży organizacji Decision Desk HQ z 3 sierpnia, Partia Demokratyczna ma 6,7 punktu procentowego przewagi nad Partią Republikańską.
Zobacz także
Problemem jest Trump?
Wiele wskazuje na to, że Donald Trump jest sporym problemem Partii Republikańskiej. Rozpętana przez niego wojna w Iranie doprowadziła do skoku cen ropy, a przez to inflacji. Jak pisaliśmy w naTemat, drożyzna wróci przez Trumpa.
Sytuacja na rynku pracy też nie jest dobra. W lipcu 2026 r. liczba etatów w kraju spadła o 23 tysiące. Stało się to w czasie, gdy analitycy oczekiwali wzrostu i to na poziomie +80 tys. miejsc pracy. Bezrobocie utrzymuje się na poziomie 4,1 proc., co nie jest złym wynikiem, ale także dalekim od ideału. Szczególnie, gdy doda się, że Trump miał ponownie ściągnąć do USA "twardy" kapitał i produkcję.
Jakby tego było mało, samo bycie "partią prezydencką" w czasie wyborów nie jest pozytywnym zjawiskiem. Od II wojny światowej ugrupowanie urzędującego prezydenta najczęściej traciło miejsca w Izbie Reprezentantów i Senacie.
To już nie tylko polityka a statystyka: od 1946 roku odbyło się 20 wyborów uzupełniających i w aż 18 z nich partia prezydenta traciła miejsca w Izbie Reprezentantów. Nawet bardzo popularni prezydenci tacy jak np. Dwight D. Eisenhower, John F. Kennedy, czy Ronald Reagan nie pomagali swoim środowiskom politycznym.
QUIZ: Dopasuj partie polityczne do znanych polityków
1 / 25 Na początek proste. Do jakiej partii należy ten Pan?
W ciągu ostatnich 80 lat były tylko dwa przypadki, w których partia urzędującego prezydenta zwiększyła swój stan posiadania w Izbie Reprezentantów w wyborach uzupełniających: w 1998 roku, gdy w Białym Domu urzędował Bill Clinton, i w 2002 r., gdy rządził George W. Bush.
W przypadku Clintona przemawiał za nim sukces gospodarczy, Bushowi pomagał efekt flagi związany z wojną ze "światowym terroryzmem".
Sam Trump na razie zaklina realia i twierdzi, że sondaże, szczególnie te dotyczące jego popularności, są fałszowane.
To wpisuje się w jego szerszą narrację. Jak opisywaliśmy w naTemat, król jest nagi i sam to pokazał – Trump przemawiał w ONZ i przez godzinę uzbierało się sporo kłamstw i bzdur, którymi próbował zaklinać realia.




