Tom Cruise w filmie "Digger"
Są pierwsze reakcje na film "Digger" z Tomem Cruisem Fot. materiał prasowy

"Digger" w reżyserii Alejandra Gonzáleza Iñárritu zbiera pierwsze reakcje, z których wynika, że Tom Cruise dał najlepszy występ ostatnich lat. Krytycy filmowi nie ukrywają jednak, że dla wielu widzów seans czarnej komedii wcale nie będzie przyjemny. Z ich słów możemy wywnioskować, że oceny publiczności mogą być katastrofalne.

REKLAMA

Jeszcze przed pierwszymi pokazami o "Diggerze" nakręconym przez Alejandra Gonzáleza Iñárritu, zdobywcę trzech Oscarów za "Birdmana" i jednego za "Zjawę", mówiło się, że z całą pewnością wystartuje w wyścigu po przyszłoroczne nagrody Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Pierwsze reakcje dziennikarzy nieco studzą ten entuzjazm, gdyż dzielą się niemal po równo na głosy niezadowolenia i głosy zachwytu. Szanse na nominację dla Toma Cruise'a ("Top Gun"; "Mission: Impossible") dalej istnieją, choć film meksykańskiego reżysera nie spełnił wysokich oczekiwań dotyczących kolejnego arcydzieła spod jego ręki.

Pierwsze reakcje na "Diggera" z Tomem Cruisem. Będzie ten Oscar, czy nie będzie?

Fabuła "Diggera" kręci się wokół "najpotężniejszego faceta na świecie", którego niecne czyny doprowadzają do globalnej katastrofy ekologicznej. Po zamienieniu życia zwykłych ludzi w istne piekło Digger Rockwell próbuje udowodnić wszystkim, że jest ich jedynym zbawcą. Zlecone mu przez prezydenta Stanów Zjednoczonych zadanie – naprawienie szkód i opanowanie nastrojów społecznych – staje się dla biznesmena okazją do całkiem niezłej kampanii PR-owej ograniczającej negatywne skutki wizerunkowe. Tytułowego antybohatera nie spuszcza z oczu doradca rządowy i naukowiec, Ganesh, który w filmie odgrywa rolę sumienia.

Na potrzeby satyry Tom Cruise przeszedł niemałą metamorfozę – na jego twarzy widać zmarszczki i silikonowe protezy, a na czubku głowy przerzedzające się pasma włosów. Hollywoodzkiemu gwiazdorowi, który nie boi się ekstremalnych wyzwań, towarzyszyli na planie m.in. Riz Ahmed ("Sound of Metal"), Sandra Hüller ("Ojczyzna" Pawlikowskiego), John Goodman ("Big Lebowski"), Jesse Plemons ("Bugonia") i Sophie Wilde ("Mów do mnie!").

Dalsza część artykułu poniżej.

"Digger", który zrodził się z pomysłu reżysera, pisarki Sabiny Berman i dramaturga Jeza Butterwortha, został pokazany mediom. Po pierwszych pokazach prasowych, poprzedzających polską premierę kinową zaplanowaną na 9 października, reakcje krytyków filmowych są mocno podzielone. Jedni określają dzieło Iñárritu mianem fascynującego, a drudzy skarżą się, że oglądanie go było dalekie od przyjemności.

"Tom Cruise jest dobry, ale to nie było przyjemne"

"To nie to, czego ludzie się spodziewają. Szanuję rozmach i to, do czego dąży Alejandro González Iñárritu. Tom Cruise i John Goodman dają z siebie wszystko, a scenografia i zdjęcia są naprawdę imponujące. Ostatecznie nie wszystkie elementy łączą się w całość i żałuję, że film nie posunął się bardziej w stronę absurdu i satyry, do których dążył. Szok! Podział w tej kwestii będzie ogromny" – czytamy we wpisie zamieszczonym na portalu X (dawnym Twitterze) przez Clayton Davis, eksperta od nagród w amerykańskim tygodniku rozrywkowym "Variety".

Według Joeya Magidsona z serwisu Awards Radar "Digger" jest jednym wielkim bałaganem. "Mimo świetnego projektu scenograficznego i odwagi do podejmowania wielkich wyborów, niewiele rzeczy tutaj działa. Cruise jest dobry, a Riz Ahmed to perełka, ale cholera, to nie było przyjemne" – napisał.

Dalsza część artykułu poniżej.

QUIZ: Czy poznasz oscarowy film po kadrze?

logo
Quiz

1 / 17 Jak nazywa się ten film? W 1992 roku zdobył Oscara w najważniejszej kategorii.

Fot. materiał prasowy

"To absolutnie nie to, czym wydaje się na pierwszy rzut oka. To, co zaczyna się jako przesadzona komedia o gigantycznych proporcjach satyrycznych, nagle zmienia się w ponury metakomentarz o ponurym stanie świata, ku któremu nieuchronnie zmierzamy. [...] To najbardziej dynamiczna i interesująca rola Toma Cruise’a od lat, która daje mu mnóstwo przestrzeni na wygłaszanie kazań do ostatnich rzędów w salach kinowych, ale niewystarczająco dużo, by mieć głębię" – dodał Matt Neglia, redaktor naczelny portalu Next Best Picture.

Krytycy nie ukrywają rozczarowania. W reakcjach powtarzają się sugestie, że nowemu filmowi z Tomem Cruisem zabrakło kluczowych niuansów, które mogłyby przenieść satyrę i jej dobitny komentarz na znacznie wyższy poziom.