Matka skręcająca łóżeczko dla dziecka, kontrola UOKiK
Inspekcja Handlowa sprawdziła łóżeczka i zawieszki. Część modeli nie przeszła testów. Fot. corkmaxim / Shutterstock

Łóżeczko ma być najbezpieczniejszym miejscem w domu, a zawieszka do smoczka to drobiazg, którego nikt nie traktuje jako czegoś strasznego. Laboratorium Inspekcji Handlowej pokazało jednak, że o ewentualnym zagrożeniu decydują niewidoczne w sklepie szczegóły. Wyniki kontroli to przestroga dla każdego rodzica.

REKLAMA

UOKiK opublikował wyniki dwóch kontroli Inspekcji Handlowej. Od kwietnia do lipca inspektoraty z 8 miast, m.in. Warszawy, Krakowa i Poznania, sprawdzali łóżeczka dziecięce, w tym turystyczne, oraz smoczki i zawieszki do nich. Poza oznakowaniem produkty trafiły do laboratorium, gdzie badano je w praktyce. Sprawdzano, jak znoszą obciążenie, rozciąganie i uderzenia. Nie wszystkie przeszły testy.

Łóżeczka dziecięce z wadami. Które modele zakwestionowała Inspekcja Handlowa?

Oznakowanie wszystkich 12 łóżeczek było bez zarzutu. Kłopoty zaczęły się dopiero podczas testów, a laboratorium zakwestionowało 7 z 12 modeli. – W czterech modelach łóżeczek znaleźliśmy istotne wady konstrukcyjne – mówi Jagoda Kruszewska z Departamentu Komunikacji UOKiK. W pozostałych trzech przypadkach inspekcja oceniła ryzyko jako niskie.

Badań nie przeszły:

  • Łóżeczko turystyczne R-sport K1, nr P901 (Ragil) – przewróciło się, gdy obciążono jego bok. Z obrzeża oderwał się też materiał wypełniający, który maluch mógłby włożyć do ust.
  • Łóżeczko turystyczne Kidwell BLISSY LIFT BEIGE (Derform) – dno ustawiane na dwóch wysokościach nie miało blokady, a jego położenie dało się zmienić bez narzędzia. W praktyce dno z górnego poziomu mogło opaść razem z dzieckiem. Tu również odrywało się wypełnienie obrzeża.
  • Łóżeczko turystyczne Kinderkraft Leody (4Kraft) – po zamontowaniu panelu z koszami i hakami powstawała szczelina przy mechanizmie blokującym składanie. Przy zdejmowanych płozach (elementach do bujania) źle działała blokada kołysania, a łóżeczko traciło stabilność po obciążeniu boku.
  • Łóżeczko FRANK sosna RADEK X (Stanisław Klupś) – pod obciążeniem złamał się szczebel i odsłonił ostre krawędzie. Odstępy między szczeblami były niewłaściwe, grożąc uwięźnięciem główki, a na listwach dna były drzazgi i ostre końcówki sprężyn.
  • IKEA SNIGLAR 60x120 cm i IKEA Gulliver 60x120 cm – od dna odchodziły fragmenty materiałowych naszywek. Inspekcja uznała to za niskie ryzyko.
  • Kinderkraft JOY 2 z akcesoriami (4Kraft) – po dołożeniu panelu z koszami pojawiała się szczelina przy obręczy. Ten przypadek również sklasyfikowano jako niskie ryzyko.
  • Nie wszystkie akcesoria dla niemowlaków okazały się problemem. Bez zastrzeżeń testy przeszły łóżeczka turystyczne Lionelo Stefi i MoMi Belove, łóżeczko Chicco Next2Me Forever oraz dwa drewniane modele firmy Amal II: Julia i HAPPY z bukowym stelażem.

    Zawieszki do smoczków za długie i za cienkie

    W drugiej kontroli inspektorzy sprawdzili oznakowanie 17 modeli (7 smoczków i 10 zawieszek), a 15 z nich trafiło do laboratorium. Zastrzeżenia pojawiły się przy trzech zawieszkach, przy czym dwie miały wady konstrukcji. – Takie nieprawidłowości mogą zwiększać ryzyko zadławienia albo uduszenia dziecka – ostrzega Kruszewska.

    Zbyt długa zawieszka może owinąć się wokół szyi niemowlęcia, dlatego bez klipsu nie powinna mieć więcej niż 22 cm. Za cienka linka między koralikami potrafi z kolei zacisnąć się na paluszku i odciąć dopływ krwi.

    Testów nie przeszły:

  • Zawieszka do smoczka Power Gift, Bytów – za długa, z za cienką linką, a w trakcie badania pękł koralik. Powstałe małe kawałki dziecko mogłoby połknąć. Inspektorzy mieli też zastrzeżenia do oznakowania.
  • Zawieszka do smoczka SMIKI (Smyk) – za długa i z za cienką linką. Przypinacz do ubranka miał nieodpowiednie otwory wentylacyjne, a gdyby utknął w ustach, groziłby uduszeniem.
  • Uniwersalna tasiemka do smoczka babylove (dm-drogerie markt) – w laboratorium wypadła dobrze, zarzuty dotyczyły wyłącznie oznakowania. Firma poprawia je pod nadzorem inspekcji.
  • Pozostałe zawieszki przeszły kontrolę bez uwag: Vanilla Copenhagen, Canpol Babies, łańcuszek babylove, dwa modele BabyOno, pasek Kuniboo i klips z rzepem od Auchan.

    Wszystkie pięć smoczków zbadanych w laboratorium, czyli Chicco Physio Comfort Night, BabyOno, Canpol Babies, MAM Perfect Night i NUK z Kubusiem Puchatkiem, zdało testy. Smoczki Philips Avent i LUU Birthday Iris sprawdzono tylko pod kątem oznakowania, które było w porządku.

    Co grozi producentom? Kara do 1 mln zł za niebezpieczne produkty

    W sprawie łóżeczek z poważnymi wadami Inspekcja Handlowa skierowała do UOKiK wnioski o wszczęcie postępowań administracyjnych. Sprawy obu wadliwych zawieszek prowadzą wojewódzkie inspektoraty. Przy łóżeczku FRANK w wykazie odnotowano, że przedsiębiorca zaprzestał działalności.

    Przypadki modeli z poważnymi wadami postępowania "mogą zakończyć się karą do 1 mln zł i wycofaniem ich ze sprzedaży" – czytamy w komunikacie urzędu (pełne raporty znajdziecie na stronie UOKIK). Taka kwota grozi producentowi lub importerowi, a sklepowi, który sprzedaje wadliwy towar, do 500 tys. zł.

    Rozporządzenie GPSR i system Safety Gate. Co może sprawdzić rodzic?

    Podstawą jest unijne rozporządzenie GPSR o ogólnym bezpieczeństwie produktów. Producent musi mieć analizę ryzyka i dokumentację techniczną, a sprzedawca internetowy ma obowiązek pokazać w ofercie informacje o bezpieczeństwie.

    Niebezpieczne produkty UOKiK zgłasza do unijnego systemu Safety Gate, gdzie rodzic może sprawdzić model przed zakupem, a wadliwy egzemplarz zgłosić do Inspekcji Handlowej w swoim województwie.

    To kolejna w tym roku kontrola rzeczy dla najmłodszych. Na łamach Mamadu opisywaliśmy już, że rodzice kupują niewinne zabawki, a w środku jest sama chemia, z kolei przy dziecięcych ubraniach zdarzało się, że miały się składać w 80 proc. z bawełny, a było 100 proc. poliestru.