
Łóżeczko ma być najbezpieczniejszym miejscem w domu, a zawieszka do smoczka to drobiazg, którego nikt nie traktuje jako czegoś strasznego. Laboratorium Inspekcji Handlowej pokazało jednak, że o ewentualnym zagrożeniu decydują niewidoczne w sklepie szczegóły. Wyniki kontroli to przestroga dla każdego rodzica.
UOKiK opublikował wyniki dwóch kontroli Inspekcji Handlowej. Od kwietnia do lipca inspektoraty z 8 miast, m.in. Warszawy, Krakowa i Poznania, sprawdzali łóżeczka dziecięce, w tym turystyczne, oraz smoczki i zawieszki do nich. Poza oznakowaniem produkty trafiły do laboratorium, gdzie badano je w praktyce. Sprawdzano, jak znoszą obciążenie, rozciąganie i uderzenia. Nie wszystkie przeszły testy.
Łóżeczka dziecięce z wadami. Które modele zakwestionowała Inspekcja Handlowa?
Oznakowanie wszystkich 12 łóżeczek było bez zarzutu. Kłopoty zaczęły się dopiero podczas testów, a laboratorium zakwestionowało 7 z 12 modeli. – W czterech modelach łóżeczek znaleźliśmy istotne wady konstrukcyjne – mówi Jagoda Kruszewska z Departamentu Komunikacji UOKiK. W pozostałych trzech przypadkach inspekcja oceniła ryzyko jako niskie.
Badań nie przeszły:
Nie wszystkie akcesoria dla niemowlaków okazały się problemem. Bez zastrzeżeń testy przeszły łóżeczka turystyczne Lionelo Stefi i MoMi Belove, łóżeczko Chicco Next2Me Forever oraz dwa drewniane modele firmy Amal II: Julia i HAPPY z bukowym stelażem.
Zawieszki do smoczków za długie i za cienkie
W drugiej kontroli inspektorzy sprawdzili oznakowanie 17 modeli (7 smoczków i 10 zawieszek), a 15 z nich trafiło do laboratorium. Zastrzeżenia pojawiły się przy trzech zawieszkach, przy czym dwie miały wady konstrukcji. – Takie nieprawidłowości mogą zwiększać ryzyko zadławienia albo uduszenia dziecka – ostrzega Kruszewska.
Zbyt długa zawieszka może owinąć się wokół szyi niemowlęcia, dlatego bez klipsu nie powinna mieć więcej niż 22 cm. Za cienka linka między koralikami potrafi z kolei zacisnąć się na paluszku i odciąć dopływ krwi.
Testów nie przeszły:
Pozostałe zawieszki przeszły kontrolę bez uwag: Vanilla Copenhagen, Canpol Babies, łańcuszek babylove, dwa modele BabyOno, pasek Kuniboo i klips z rzepem od Auchan.
Wszystkie pięć smoczków zbadanych w laboratorium, czyli Chicco Physio Comfort Night, BabyOno, Canpol Babies, MAM Perfect Night i NUK z Kubusiem Puchatkiem, zdało testy. Smoczki Philips Avent i LUU Birthday Iris sprawdzono tylko pod kątem oznakowania, które było w porządku.
Co grozi producentom? Kara do 1 mln zł za niebezpieczne produkty
W sprawie łóżeczek z poważnymi wadami Inspekcja Handlowa skierowała do UOKiK wnioski o wszczęcie postępowań administracyjnych. Sprawy obu wadliwych zawieszek prowadzą wojewódzkie inspektoraty. Przy łóżeczku FRANK w wykazie odnotowano, że przedsiębiorca zaprzestał działalności.
Przypadki modeli z poważnymi wadami postępowania "mogą zakończyć się karą do 1 mln zł i wycofaniem ich ze sprzedaży" – czytamy w komunikacie urzędu (pełne raporty znajdziecie na stronie UOKIK). Taka kwota grozi producentowi lub importerowi, a sklepowi, który sprzedaje wadliwy towar, do 500 tys. zł.
Zobacz także
Rozporządzenie GPSR i system Safety Gate. Co może sprawdzić rodzic?
Podstawą jest unijne rozporządzenie GPSR o ogólnym bezpieczeństwie produktów. Producent musi mieć analizę ryzyka i dokumentację techniczną, a sprzedawca internetowy ma obowiązek pokazać w ofercie informacje o bezpieczeństwie.
Niebezpieczne produkty UOKiK zgłasza do unijnego systemu Safety Gate, gdzie rodzic może sprawdzić model przed zakupem, a wadliwy egzemplarz zgłosić do Inspekcji Handlowej w swoim województwie.
To kolejna w tym roku kontrola rzeczy dla najmłodszych. Na łamach Mamadu opisywaliśmy już, że rodzice kupują niewinne zabawki, a w środku jest sama chemia, z kolei przy dziecięcych ubraniach zdarzało się, że miały się składać w 80 proc. z bawełny, a było 100 proc. poliestru.






