UOKiK interweniował w Biedronce i Lidlu. Paragony mają czytelnie pokazywać promocje
Paragony i ekrany kas w Biedronce i Lidlu mają być bardziej przejrzyste. To efekt interwencji UOKiK Fot. Anna Gawlik / Shutterstock

Dyskonty stosują przeróżne marketingowe sztuczki, by skusić nas do zakupu. Niestety, nie wszystkie promocje można uznać za przejrzyste i uczciwe wobec klientów. UOKiK wziął pod lupę Biedronkę i Lidla i przyznał, że paragony faktycznie mogą wprowadzać w błąd. Co zrobili giganci handlowi?

REKLAMA

Sieci handlowe oferują zniżki na asortyment z gazetki, tną ceny za większy koszyk zakupowy, czy proponują wielosztuki np. 2+1 gratis. Z jednej strony promocje to świetna sprawa, ale z drugiej jest ich tyle, że łatwo w tym gąszczu całkowicie się pogubić. Potem przy kasie często nie mamy zielonego pojęcia, czy system naliczył nam obiecany rabat, czy też zapłaciliśmy pełną kwotę.

Skargi na promocje w Biedronce i Lidlu

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zaczęły napływać skargi od zdezorientowanych kupujących. Klienci mieli trudności ze sprawdzeniem rabatów na paragonach. Kupony z aplikacji, skomplikowane warunki ofert oraz nieczytelne etykiety na półkach sprawiały, że wyłapanie błędu graniczyło z cudem.

Jeżeli kupuję 10 produktów, z których 5 jest na promocji, to na dole rachunku wyświetla mi się całościowy upust z tych wszystkich 5 produktów. I teraz do mnie należy, żeby sobie przypomnieć przy kasie, jakie były warunki promocji, jaka była cena promocyjna, jaka to jest różnica co do ceny regularnej, którą mam na rachunku i czy ujemna suma 5 obniżek mi się zgadza z rachunkiem.

Jedna ze skarg do UOKiK

"To nie powinno być tak skomplikowane. To nie jest w porządku. Jeżeli jest promocja, to chcę na rachunku widzieć cenę promocyjną, a nie bawić się przy kasie w detektywa-matematyka-pasjonatę" – napisał kupujący.

UOKiK potwierdził, że sposób prezentowania tych wszystkich połączonych zniżek pozostawiał wiele do życzenia, a elektroniczne vouchery i spersonalizowane rabaty sumowały się na ekranach w sposób mało przejrzysty dla zwykłego konsumenta.

Kontrola UOKiK ujawnia paragonowe sztuczki

Urzędnicy dokładnie przyjrzeli się temu, jak kasy samoobsługowe oraz te obsługiwane przez kasjerów wyświetlają informacje o rabatach. Kupujący w obu najpopularniejszych sieciach mogli mieć gigantyczny problem ze zrozumieniem rachunku jeszcze nawet przed opłaceniem zakupów.

UOKiK wyjaśnia, że "chodzi o sytuację, gdy zamiast przyznawać każdorazowo zniżkę na konkretny produkt objęty promocją, np. -15 proc., a następnie rabatować np. -20 zł od ceny zakupów, klienci dostawali informację o proporcjonalnym pomniejszeniu należności każdej pozycji na rachunku" (to też m.in. dlatego paragony były na pół metra). Przez to nie dało się sprawdzić np. które promocje zostały zaliczone czy porównać ceny produktu z cenówką na półce.

"W przypadku Biedronki informacja o zniżkach podawana była na ekranie kas zbiorczo, a nie przy każdym skanowanym produkcie, którego promocja dotyczy. Z kolei Lidl wskazywał kilka okazji cenowych pod tym samym hasłem, a informacje o obniżkach były niejednoznaczne. Takie działania skutecznie utrudniały odróżnienie źródła konkretnego rabatu i jego wysokości" – czytamy w komunikacie UOKiK.

Promocje muszą być jasne i zrozumiałe, bez piętrzących się warunków i wyłączeń. Kluczowe są czytelne i jednoznaczne informacje o cenach. Skanowanie produktów z koszyka na kasie jest ostatnim momentem na decyzję o dokonaniu zakupu. Konsumenci zasługują na możliwość łatwego zweryfikowania  rodzaju, liczby i wysokości przyznanych zniżek zanim zapłacą za zakupy. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy sklepy prowadzą jednocześnie wiele promocji cenowych, wynikających z różnych tytułów i mechanizmów.

Tomasz Chróstny,

Prezes UOKiK

Czytelne paragony w Biedronce i Lidlu

Po interwencji UOKiK zarówno Biedronka, jak i Lidl musiały posypać głowę popiołem i zmodyfikować sposób, w jaki pokazują informacje na ekranach i paragonach. Przedstawili urzędnikom rozwiązania, które mają zagwarantować pełną czytelność na każdym etapie płatności.

Właściciel Biedronki wdrożył już zupełnie nowy i przejrzysty widok na ekranach swoich urządzeń. Od teraz informacje o rabatach wyświetlają się bezpośrednio przy konkretnym towarze, a także w podsumowaniu. Podobne zmiany, mocno ułatwiające weryfikację naszych oszczędności, pojawiły się również w sklepach Lidla.

To jednak nie koniec walki o przejrzystość i uczciwość promocji. Urząd zapowiada, że ze względu na stale zmieniające się strategie cenowe dyskontów "w dalszym ciągu będzie monitorował sposoby informowania o przyznanych promocjach cenowych - zarówno na ekranach kas, paragonach, jak i na wywieszkach sklepowych oraz w reklamach i aplikacjach mobilnych".

Pamiętajmy też o złotej zasadzie każdego świadomego klienta. Jeśli kwota na sklepowej półce różni się od tej nabitej na kasie, zawsze mamy prawo kupić dany towar po tej cenie, która jest dla nas korzystniejsza, czyli po prostu niższa.