
Niemcy znów piszą o odkryciu w Polsce, ale tym razem jest naprawdę upiornie. Bild opisuje XVII-wieczny cmentarz w Pniu pod Bydgoszczą, gdzie archeolodzy znaleźli dzieci pochowane twarzą do ziemi albo przygniecione kamieniami. Niczym wampiry. Obok grobu ciężarnej kobiety badacze trafili na pustą jamę grobową i wciąż nie wiedzą, po co ją wykopano...
W centrum całej historii jest Pień w gminie Dąbrowa Chełmińska, gdzie zespół prof. Dariusza Polińskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika bada cmentarz od ponad 20 lat. Najgłośniejszy jest stamtąd grób Zosi, młodej kobiety pochowanej z sierpem na szyi i kłódką na palcu stopy, odkryty w 2022 roku. Media nazwały ją wampirką, a samo miejsce zaczęto określać cmentarzem wampirów.
Cmentarz wampirów w Pniu i grób Zosi
We wtorek 29 września niemiecki dziennik opublikował artykuł "Neue Grusel-Funde auf polnischem Vampir-Friedhof". Po polsku znaczy to mniej więcej: nowe upiorne znaleziska na polskim cmentarzu wampirów. Część znalezisk, które Bild opisuje jako nowe, nie jest więc całkiem nowa, bo dowiedzieliśmy się o nich parę lat temu.
Po odkryciu Zosi archeolodzy natrafili jednak na kolejne groby. "Pochowano tu także dzieci, o których najwyraźniej sądzono, że były wampirami" – pisze Bild. Jedno leży twarzą do dołu, ma stopy przytwierdzone do gruntu żelaznym prętem i brakuje mu górnej części szkieletu.
Drugie to Vladimir, chłopiec znaleziony w 2025 roku, któremu na ramionach i brzuchu ułożono ciężkie kamienie. Autor zaznacza jednak, że badacze nie wyciągają pochopnych wniosków, bo pochówki mogą wynikać także z innych rytuałów magiczno-religijnych.
Niemcy nie pierwszy raz zaglądają do naszych wykopalisk. Na początku września pisaliśmy, że byli pod wrażeniem odkrycia na Dolnym Śląsku, a kilka miesięcy wcześniej rozpisywali się o odkryciu w Polsce starożytnego miecza.
Pochówek Vladimira i kobiety w ciąży. Co o grobach piszą archeolodzy?
O Vladimirze zespół z Pnia napisał na Facebooku. Dwa kamienie leżały na ramionach dziecka, trzeci w okolicy brzucha, przez co postać sprawiała wrażenie silnie ściśniętej. Imię nadał mu dr Matteo Borrini, antropolog towarzyszący badaczom, a podobno we Włoszech tak nazywa się osoby pochowane w dziwny sposób.
Zobacz także
Wstępne oględziny kości sugerują, że to chłopiec. "Pełne potwierdzenie przyniosą dopiero badania genetyczne, na które Vladimir musi jeszcze cierpliwie poczekać" – napisali archeolodzy na profilu u "Pień - badania archeologiczne i TSE Ewolucja".
Drugi wpis wraca do kobiety w wieku od 20 do 25 lat, odkrytej w 2023 roku. Była w ciąży, a płód miał od 20 do 24 tygodni. Drobne kości płodu przetrwały w ziemi, a to w archeologii rzadkość ze względu na ich delikatność.
Kamienie nie leżały na ciele, ale ktoś wrzucił je do jamy podczas zasypywania grobu. Obok znajdowała się druga jama grobowa. Pusta. Nie wiadomo, czy kogoś w niej złożono, a potem szczątki usunięto, czy była pusta od początku. Fani horrorów pewnie będą mieć własne teorie.
Ktoś jednak włożył sporo pracy w jej wykopanie w tak trudnym podłożu. "W jakim celu? Niestety nie znamy odpowiedzi" – czytamy w tym samym wpisie. Wizualizacje obu grobów to rekonstrukcje wykonane przy pomocy AI.
Cmentarz w Pniu według prof. Polińskiego. Po co chowano zmarłych twarzą do ziemi?
Skalę zjawiska prof. Poliński opisał w marcu w rozmowie z PAP. Zespół odkrył w Pniu 101 pochówków, a atypowych (odbiegających od zwykłego obrzędu) jest wśród nich wyjątkowo wiele, bo co najmniej kilkanaście.
Ostatni sezon przyniósł jeszcze cztery groby płodów, noworodków i nastolatków w wieku od 12 do 15 lat. Na polskich cmentarzach takie pochówki zwykle zdarzają się pojedynczo, dlatego Pień może być największym stanowiskiem tego typu w kraju.
Profesor wyjaśnia, że zmarłych budzących niepokój przygniatano kamieniami, dawano im sierp przy szyi albo kłódkę, a ułożeni twarzą do ziemi mieli po przebudzeniu wgryzać się w glebę zamiast szkodzić społeczności.
W ten sposób szukano winnych głodu i epidemii, bo XVII wiek to mała epoka lodowcowa, wojny i choroby, których przyczyn nikt nie znał. – Podobne zwyczaje kultywowano też później, nawet jeszcze w XX wieku – opisał prof. Dariusz Poliński.
Badania genetyczne mają ustalić nie tylko płeć, ale także stan zdrowia i pochodzenie dzieci z Pnia. Może to sporo wyjaśnić: u starszej kobiety pochowanej na tym samym cmentarzu z kamieniami wokół czaszki antropolodzy znaleźli ślad po tętniaku, a jego objawy wtedy mogły uchodzić za opętanie. Czy podobna historia kryje się za Vladimirem, na razie nie wiadomo, a badacze niczego nie przesądzają.






