
Każde pokolenie ma swoje hymny – piosenki, które da się rozpoznać po jednej nutce i które przypominają nam lata młodości. W tym tekście przypomnimy wam trzy takie utwory, które zna każdy milenials, który we wczesnych latach 2000. zasłuchiwał się w rocku i metalu.
Przełom lat 90. i 2000. to ciekawy czas w popkulturze. Wszyscy zastanawialiśmy się, czy świat to tylko matrix, z kolei na rockowo-metalowej scenie modne stało się mieszanie gatunków. I właśnie tego typu utwory zostawały wtedy pokoleniowymi hymnami.
Linkin Park i ich największy hit
Jeżeli miałbym wskazać tylko jeden utwór, który potrafi w ciągu kilku sekund przenieść milenialsa do końca lat 90. i wczesnych 2000., wybrałbym "In the End". Piosenka pochodzi z debiutanckiego albumu Linkin Park, "Hybrid Theory" z 2000 r., i do dziś jest uważana za największy przebój zespołu.
Mało który numer tak dobrze oddaje ówczesne trendy: dość ciężkie, podbijające sekcję rytmiczną gitary, sample, rap Mike'a Shinody i emocjonalny wokal Chestera Benningtona. Linkin Park okazało się pierwszą grupą, która tak sprawnie – szczególnie pod kątem komercyjnym – połączyła rock i metal z rapem.
Jakby tego było mało, do piosenki nakręcono teledysk, który także jest wspaniałym symbolem końca lat 90. Tak, grafika 3D i greenscreen nie zestarzały się dobrze. Konia z rzędem jednak temu, komu nie robi się cieplej na sercu, gdy widzi słynne latające wieloryby i zespół grający w deszczu na szczycie tajemniczej budowli.
Limp Bizkit promuje film z Tomem Cruise'em
Motyw, który rozpoczyna "In the End", zanuci każdy milenials. Podobnie jak główny riff "Take a Look Around" grupy Limp Bizkit. To numer z 2000 r. który trafił na płytę "Chocolate Starfish and the Hot Dog Flavored Water", ale też na soundtrack "Mission: Impossible 2". Ktoś z działu marketingu wytwórni filmowej musiał za tę ostatnią decyzję dostać sporą premię, gdyż idealnie wyłapał moment, w którym nu metal wyszedł z undergroundu prosto do mainstreamu.
Jeden z największych hitów Limp Bizkit prowadzi riff, który jest po prostu oparty na głównym motywie ze ścieżki dźwiękowej serii "Mission: Impossible". Tyle że gitarzysta Wes Borland przełożył go na język swojego instrumentu, a w punkcie kulminacyjnym mocno podkręcił, by pasował do twórczości grupy. Wszystko dodatkowo podbija agresywny, momentami histeryczny wokal Freda Dursta.
Utwór sprawnie wypromował i nieszczególnie udany film, i płytę, którą lepiej oceniacie zapewne głównie przez pryzmat nostalgii. O jego sile niech świadczy to, że na tej samej ścieżce dźwiękowej pojawił się też numer Metalliki. "I Disapear" nie miało jednak takiego potencjału komercyjnego co hymn Limp Bizkit. Najlepszy znak tamtych czasów.
Rammstein, czy da się napisać hit po niemiecku
Wychodzimy ze świata nu metalu i przechodzimy w sferę metalu industrialnego. Pod koniec lat 90. muzycy Rammsteina sprowokowali milenialsów, by ci zaczęli pilniej uczyć się języka niemieckiego!
"Du hast" pochodzi z albumu "Sehnsucht" z 1997 r. Trudno o lepszy przykład potęgi Rammsteina: charakterystyczny, prosty, marszowy riff i głos Tilla Lindemanna, najpierw niemal recytującego, a następnie wyśpiewującego najbardziej ikoniczny refren w dyskografii jego zespołu.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
To właśnie ten numer i patenty, na których został oparty, sprawiły, że Niemcy stali się gwiazdami, wypełniającymi najpierw rockowe areny, a następnie wyprzedającymi stadiony.
Gimby to znajo
"In the End", "Take a Look Around" i "Du hast" łączy to, że wszystkie trzy doskonale oddają moment, w którym rock i metal nie tylko przestały przejmować się sztywnymi granicami gatunków, a jeszcze miks ten nagle zaczął zachwycać młodzież na niemal całym globie. Rap został połączony z metalem, ten ostatni z industrialem i elektroniką, a ciężkie riffy trafiały do milionów słuchaczy za pośrednictwem MTV, filmów i playlist z plikami mp3.
Dla dzisiejszych milenialsów to coś więcej niż trzy wielkie przeboje. To muzyczna kapsuła czasu, która przypomina im epokę płyt CD (oczywiście przegrywanych), Winampa, plików MP3 i teledysków oglądanych po kilkanaście razy. I chyba właśnie dlatego, gdy po latach rozbrzmiewa którykolwiek z tych riffów, nagle znowu mamy 15 lat i cały szalony XXI wiek dopiero się zaczyna.
Warto dodać, że nie wszystkie zespoły z tamtej fali przetrwały jednak próbę czasu: nu metal milenialsów zestarzał się fatalnie – tylko 3 zespoły wyszły obronną ręką. Nostalgia działa jednak do dziś: nu metal wraca na hale i stadiony – renesans może się skończyć jak 20 lat temu.




