
Liście lecą z drzew, rano trzeba zakładać cieplejsze kurtki, a pod blokami znów wyją kosiarki. Wielu z nas patrzy na to z niedowierzaniem, bo trawa wydaje się ostatnią rzeczą, którą trzeba przycinać w październiku. Tymczasem to nie pomyłka ani nadgorliwość urzędników.
Kto dziś (7 października) był w mieszkaniu w bloku, mógł usłyszeć dźwięk kosiarki, który pasuje bardziej do czerwca. Tak mogło być w wielu polskich, bo sam tak miałem w Łodzi, a inni znajomi w Warszawie i Olsztynie. Pytania nasuwają się same.
Czy koszenie trawy w październiku to nie za późno?
Krótko mówiąc, nie. Dla trawy nie liczy się data w kalendarzu, ale pogoda i rośnie tak długo, jak długo jest ciepło i wilgotno. Dlatego ogrodnicy nie trzymają się sztywnego terminu. Ostatnie koszenie przed zimą robią wtedy, gdy wzrost już wyhamował, ale przymrozków jeszcze nie ma.
"Przyjęło się, że termin ostatniego koszenia trawnika to połowa października" – czytamy w poradniku serwisu Muratordom. Redakcja od razu zastrzega, że to data umowna, a przy ciepłej jesieni podkaszarka może pracować nawet w listopadzie. Portal kb.pl przypomina z kolei zasadę doświadczonych ogrodników, według której ostatnie cięcie wypada w okolicach Wszystkich Świętych.
Nie chodzi tu tylko o obsesję trawoholików. Przerośnięta trawa zostawiona na zimę sprzyja chorobom grzybowym, m.in. pleśni śniegowej. Za nisko też ciąć nie wolno, bo korzenie bez osłony łatwiej przemarzają, dlatego na zimę zostawia się ok. 4-5 cm.
Zobacz także
Do kiedy można kosić trawę na osiedlu?
Nie ma odgórnego, ogólnopolskiego przepisu, który zakazywałby koszenia po określonym dniu. Terminy wyznaczają zarządcy zieleni, spółdzielnie, wspólnoty w swoich harmonogramach i w umowach z firmami, a te potrafią się różnić.
Np. w w łódzkim standardzie pielęgnacji trawników zapisano, że "Okres wykonywania koszenia trawników powinien trwać od 15 kwietnia do 15 października". Ten sam termin, 15 października 2026 r., wpisała GDDKiA do jednego ze swoich zamówień, a poznański Zarząd Dróg Miejskich w zapytaniu ofertowym przewiduje koszenie aż do 30 października.
Dlaczego miasta koszą trawniki na osiedlach jesienią?
Poza argumentami typowo ogrodniczymi, dochodzą miejskie. Jak tłumaczy portal Warszawa 19115, koszenie pomaga trawie się ukorzenić, a trawnik zostawiony sam sobie szybko traci formę. "Zbyt wyrośnięta trawa kładzie się, a dolne części roślin drewnieją" – wyjaśnia miejski serwis.
Przy ulicach chodzi o widoczność na skrzyżowaniach i porządek, bo w wysokiej trawie chowają się śmieci, których potem nie sposób wygrzebać. Nawet łąki miejskie, koszone celowo raz lub dwa razy w roku, potrzebują cięcia, żeby nie zarosły samosiewami drzew i krzewów. Bez kosiarki trawnik zacząłby powoli zarastać jak dzika działka.
Zarząd Zieleni Warszawy w lipcowym komunikacie dorzucał jeszcze mniej oczywisty argument. To jęczmień płonny, którego ości ("wąsy" na kłoskach) potrafią wbić się w psie łapy, a w skrajnych przypadkach nawet w oko. "Roślina ta może być zagrożeniem dla zdrowia psów" – zaznacza stołeczny zarząd. Jesienią jednak już nie rośnie.
Kolejny powód to za to powszechny mit. Na łamach naTemat rozprawialiśmy się już z przekonaniem, że koszenie trawy wcale nie ogranicza kleszczy i alergii. Biolożka dr Marta Jermaczek-Sitak tłumaczyła wręcz, że częste cięcie zmusza trawy do ponownego kwitnienia i wydłuża pylenie nawet do jesieni.
Możliwe, że w tym roku dochodzą jeszcze zaległości z lata. Np. w Łodzi z powodu suszy koszenie twa wstrzymywano z przerwami od końca kwietnia aż do 11 sierpnia. W Warszawie drugą rundę przy ulicach zaczęto dopiero w połowie lipca. Przez te parę miesięcy jednak zdążyli wszystko nadrobić. Prawdziwy powód to po prostu obecna aura, która sprzyja kwitnieniu.
Ciepła jesień 2026 wydłuży sezon kosiarek
Pogoda nas rozpieszcza w ostatnich. Jesień i początek zimy mocno nas jeszcze zaskoczą, bo amerykański model GFS widział październik o ok. 0,5-1,5 st. C cieplejszy od normy, a listopad o mniej więcej 1 stopień. "Przed nami jeszcze sporo ciepłych dni z wartościami na poziomie 15–20 stopni Celsjusza" – pisała Weronika Tomaszewska-Michalak.
Koniec koszenia wyznaczy nie urzędnik, tylko pierwszy porządny mróz. Wyraźny zwrot w stronę zimy model GFS widzi dopiero w grudniu. Chyba że do gry wkroczy Super El Niño, które ma być jednym z najsilniejszych od ponad stu lat. Wtedy wszystkie prognozy, łącznie z tą o sezonie kosiarek, przeminą z wiatrem.






