
Kiedy na rynku pojawiła się Skoda Elroq RS, powtarzałem, że ta wersja w ofercie jest trochę na wyrost i zastanawiałem się, po co Czesi aż tak bardzo chcieli posypać swojego elektryka pieprzem. Odpowiedź jest w sumie prosta, jednak warto pamiętać o ważnej zasadzie, którą przez lata jazdy samochodami na prąd sprawdziłem na sobie.
Na co dzisiaj zwracamy uwagę, gdy rozmawiamy o elektrykach? Oczywiście zasięg, ale jeszcze ważniejsze jest skracanie czasu, który spędzamy przy ładowarce czy żywotność baterii. Wiemy też, że samochody elektryczne potrafią wbijać w fotel z taką siłą, że zaginają prawa fizyki. I tutaj pojawia się pewien problem.
Przyspieszenie w elektrykach. Czy moc ma znaczenie w codziennej jeździe?
Możecie kupić Teslę o mocy ponad 1000 KM, która zrobi sprint od 0 do 100 km/h w około 2 sekundy czy Porsche Taycana Turbo S – wykręci podobny czas. Niewiele wolniejsze będą Hyundai Ioniq 5 N i Kia EV6 GT. Jest w czym wybierać i producenci chętnie chwalą się zawrotnymi osiągami.
Tutaj jest pewien haczyk, bo przy wyborze auta na prąd przyspieszenie bywa kuszące, ale z doświadczenia wiem, że to przelotne uczucie. Świetnie mieć pod nogą do wykorzystania 700 KM lub więcej, jednak ten potencjał najładniej wygląda w broszurce. W codziennej jeździe prędzej czy później skupicie się na czymś zupełnie innym. No chyba że naprawdę ktoś kupuje takie auto, bo ma sportową krew w żyłach – to inna sytuacja.
Ale raczej w żadnym salonie nie usłyszycie, że zabawa przyspieszeniem szybko się nudzi i nie warto się na tym skupiać. Albo że moc w granicach 300 KM w elektryku to już piekielny potencjał do zwykłej codziennej jazdy. Jeśli ktoś daje takie rady klientom – zwracam honor.
Skoda Elroq w wersji RS to puszczenie oczka do wszystkich, którzy bardzo łapią się na podkręcony design i cyferki związane z napędem. Czeski elektryk co prawda nie wyrywa do "setki" jak Tesla czy Porsche, ale 5,4 s to wciąż świetny wynik. Dość absurdalne porównanie, ale w końcu to usportowiona Skoda o mocy 340 KM. Czy ta opcja ma w ogóle sens? O tym będzie za chwilę.

Ten samochód to efekt fantazji, ale i pewnego kompromisu. Z jednej strony odmiana RS obiecuje nam coś więcej. Z drugiej do rasowego sportowego charakteru jej daleko. Warto jednak skupić się na detalach. Zwróćcie uwagę na kolor nadwozia – to szary Graphite Matt, za który trzeba dopłacić 7500 zł, ale sprawia, że ludzie zaczynają się oglądać za tym autem.
Tylko z utrzymaniem go w czystości już trochę gorzej. A skąd wiadomo, że to wersja RS? Nadwozie ozdobiono specjalnymi emblematami.
Wnętrze Skody Elroq RS i pakiet Design Selection RS
Prywatnie jestem fanem projektu wnętrza w nowych Skodach. Elroq RS ma w środku sporo miękkich materiałów, a specjalny pakiet Design Selection RS zapewnia wizualne smaczki. Limonkowe przeszycia ożywiają przestrzeń, w oczy rzuca się praktyczny minimalizm. 5-calowy wirtualny kokpit oraz 13-calowy wyświetlacz Infotainment i head-up display z rozszerzoną rzeczywistością są dostępne w standardzie i mają specjalną szatę graficzną, zarezerwowaną dla modelu RS.
Jedna uwaga. System multimedialny w Skodach nigdy nie sprawiał mi problemów. Tak było ostatnio w Octavii, Kodiaqu, Enyaqu czy Superbie. Tym razem, może pechowo, ale zawiesił się kilka razy, a na finał zerwał bezprzewodowe połączenie Apple CarPlay. Uznaję to za jednorazową wpadkę.
Ale po raz kolejny potwierdziłem, że pozycja za kierownicą w Elroqu jest genialna. To był mój czwarty raz z tym modelem i czuję się w nim lepiej niż w większym Enyaqu. Polecam porównanie z nowymi elektrykami z czeskiej stajni, bo przecież na rynek wjechały dwa modele: miejski Epiq oraz potężny Peaq, o których więcej możecie przeczytać w naTemat.
Na plus zaskakuje w Elroqu przestrzeń w bagażniku. 470 l to dobry wynik, a kiedy złożymy tylna kanapę, dostaniemy 1580 l. Do tego niewielki frunk z przodu. Żeby pokazać skalę, dodajmy, że w Octavii mamy bagażnik o pojemności 600 l.

Skupmy się na innych danych z broszurki. Pojemność akumulatora dla wersji RS wynosi 82 kWh (77 kWh netto). Prędkość maksymalna to 180 km/h. Wspomniane już 340 KM i przyspieszenie do 100 km/h w niecałe 5,5 sekundy to po prostu bardzo obiecujące wyniki. Swoje robią dwie jednostki napędowe – po jednej na każdej osi oraz 545 Nm. A jak to się sprawdza w praktyce?

Auto nawet w trybie "normalnym" potrafi wystrzelić jak z procy. W trybie "Sport" te odczucia robią się już... nieprzyzwoite. Potencjał Elroqa da się delikatnie zdusić trybem Eco, jednak to wciąż będzie bardzo dynamiczne auto.
Zużycie energii w mieście i w trasie
Producent obiecuje maksymalny zasięg według WLTP na poziomie 557 km. Do jazdy miejskiej i podmiejskiej to zupełnie wystarczy. Ale ja zabrałem Elroqa w trasę z Warszawy do Krakowa i tutaj mam pewien niedosyt, który łączy się z tym, co najbardziej lubimy doceniać w elektrykach. Nie chodzi wcale o zasięg.

Maksymalna moc ładowania DC dla tej Skody to 165 kW. Jeśli Elroq RS naprawdę ma być miejskim pojazdem, to wystarczy. Bateria ma jednak pojemność, która aż zachęca, by wyjechać gdzieś dalej. Elroqa głupio zaszufladkować z samochodami do jazdy na krótkim sznurku, dlatego przydałoby się szybsze ładowanie, które chociaż przekroczyłoby granicę 200 kW. Skracanie czasu spędzonego przy ładowarce to dziś kluczowa sprawa.


Trzeba się też liczyć z wyższym zużyciem energii. W mieście będzie to około 17 kWh, w trasie przekroczy prawdopodobnie 22 kWh. Na drodze ekspresowej przy 120 km/h zużycie wahało się w granicach 23-24 kWh. Elroq RS prowadzi się lekko i ma bardzo elastyczny napęd, ale korzystanie z tego potencjału podnosi zużycie szybko i zauważalnie. Zostawię wam tutaj dla porównania mój wcześniejszy test Elroqa z mniejszą baterią, którym też wyjechałem w trasę.
Jak jeździ Skoda Elroq RS? Zawieszenie, układ kierowniczy i hamulce
Jest pewien paradoks. Elroq RS nie powstał przecież po to, żeby był oszczędny. To się kłóci z emblematem RS, który obiecuje nam zupełnie coś innego. Z drugiej strony Skodzie daleko do skrajnie ostrego charakteru.

Sprężyste zawieszenie, przyjemny opór na kierownicy – to pasuje do podrasowanego sznytu. Auto daje sporo frajdy, niezależnie od tego, czy jedziemy długim odcinkiem autostrady czy stoimy w miejskich korkach. Trzeba się jedynie przyzwyczaić do działania hamulca, który nie jest zbyt czuły i wymaga większego docisku. W czasie testu wyłapałem jedną irytującą wpadkę systemu ostrzegania. Kilka razy informował mnie o czerwonym świetle, kiedy akurat miałem zielone. Bez zarzutu działał za to adaptacyjny tempomat i w punkt odczytywał znaki drogowe. A bywa to problemem w wielu nowych autach.
Cena Skody Elroq RS i tańsze wersje
Cennik Elroqa jest bardzo zróżnicowany. Odmiana RS to wydatek minimum 206 100 zł, jeśli uwzględnimy aktualne rabaty. Koszty szybko rosną, bo dorzuciłem płatny lakier, ciekawsze felgi i już było ponad 230 tys. zł. Najtaniej Elroqa kupicie za 150 tys. zł. To konfiguracja Essence z baterią o pojemności 61 kWh, mocy 190 KM i napędem na tył.

Tutaj widać dużą różnicę, ale weźmy na przykład Sportline 85. Akumulator taki sam jak w Elroqu RS, deklarowany zasięg nawet wyższy o 10 km. Tylko moc jest mniejsza – dostajemy 286 KM i napęd na tył, więc do 100 km/h takie auto wystartuje w nieco ponad sekundę wolniej niż RS. Cena? Od 186 750 zł.

Elroq RS to dowód na to, że Skoda nie chce być kojarzona wyłącznie z autami praktycznymi w każdym calu. Mamy tu coś kuszącego dla fanów samochodów, które wyróżniają się stylem i potrafią wbijać w fotel. Ten Elroq świetnie się prowadzi, ale mam wrażenie, że dopisek RS zasługuje na coś więcej. Tak jak choćby Volkswagen Polo, który w odmianie GTI jest genialnym dopieszczonym gokartem. Tutaj dostajemy po prostu szybką i dopracowaną Skodę.

Ja wybrałbym raczej wersję Selection 85 za 180 200 zł. Tam mamy baterię 82 kWh brutto i 286 KM. Trzeba za nią zapłacić 180 200 zł lub 10 tys. zł więcej, jeśli zdecydujemy się na napęd 4x4.
Warto sprawdzić oferty finansowania Skody. To m.in. leasing 100 procent oraz kredyt 0 proc. (RRSO 2,75 proc.). Jest też Skoda Najem All Inclusive, który w stałej miesięcznej opłacie gwarantuje nam ubezpiecznie AC/OC, obsługę serwisową, całodobowe wsparcie Assistance czy samochód zastępczy bez limitu.
Więcej relacji zza kierownicy innych ciekawych aut znajdziesz na moich profilach Szerokim Łukiem na Facebooku oraz Instagramie.
