Viktor Orban
Viktor Orbán ma być wspólnym faworytem Trumpa, Putina i Xi do objęcia stanowiska sekretarza generalnego ONZ. Fot. Shutterstock; naTemat

W kwietniu Węgrzy wreszcie pokazali Viktorowi Orbánowi drzwi. Po 16 latach rządów Fidesz przegrał z Tiszą Pétera Magyara, a pokonany uznał porażkę i zaczął rozglądać się za schronieniem za granicą. Wielu życzyło mu pobytu za kratami, ale w "najgorszym razie" spodziewano się wykładów, think tanków, może fotela prezesa fundacji o wdzięcznej nazwie. Tymczasem rzeczywistość okazała się testować nasze poczucie przyzwoitości znacznie mocniej...

REKLAMA

Oto według najnowszych ustaleń "Wall Street Journal" Donald Trump namawia Viktora Orbána, by ten został następcą Antónia Guterresa na stanowisku sekretarza generalnego ONZ. Jednak poparcie dla pomysłu mają deklarować nie tylko utrumpione Stany Zjednoczone, ale także Rosja oraz Chiny.

Orbán na czele ONZ? 3 mocarstwa mają jednego kandydata

Trzy stolice, które w Radzie Bezpieczeństwa oficjalnie zgadzają się niezwykle rzadko, nagle odkryły, że mają wspólny gust co do 63-letniego Madziara. A procedura umieszczenia Orbána na tej ciepłej posadce jest całkiem prosta.

Kandydat na sekretarza generalnego Organizacji Narodów Zjednoczonych potrzebuje rekomendacji Rady Bezpieczeństwa, czyli co najmniej 9 głosów "za" i braku weta któregokolwiek ze stałych członków. Węgier 7 głosów ma już podobno w kieszeni, a 2 kolejne są w zasięgu ręki. Ostatnimi bezpiecznikami pozostają tylko posiadające prawo weta Paryż i Londyn.

Jeśli Europejczycy tego szaleństwa nie zatrzymają, ONZ za kilka chwil stanie się organizacją jeszcze bardziej obrzydliwą, niż jest aktualnie.

Z tą całą swoją bezzębnością, paraliżem ruskimi i pekińskimi wetami i dyplomatyczną nowomową, nadal ma przynajmniej jeszcze jakieś deklaracje na sztandarach: pokój, suwerenność państw, prawa człowieka. Można to uznać za naiwność, ale to wciąż jedyny wspólny język, w którym słabsi są w stanie upominać się o swoje. I obecny sekretarz generalny António Guterres przynajmniej zdolnie udaje, że to ma sens.

Sonda

Czy Viktor Orbán to dobry kandydat na sekretarza generalnego ONZ?

... odpowiedzi

Tymczasem teraz fotel strażnika tych wszystkich zasad miałby objąć polityk, który przez lata w swoim kraju testował pełen wachlarz metod uciskania mniejszości, walki o utrzymanie władzy, a także hamował unijną pomoc dla Ukrainy i konsekwentnie stawał po stronie Putina. To jak powierzenie remizy straży pożarnej podpalaczowi.

Od premiera Węgier do szefa ONZ. Orbán dostanie nie tylko ciepłą posadkę, ale i zadanie

Wątpliwe, że geopolitycznym mentorom Orbána chodzi tylko o zabezpieczenie mu politycznej emerytury. Jego rola na czele ONZ idealnie pasowałaby raczej do przypieczętowania "drugiej Jałty", którą całkiem już oficjalnie szykują Donald Trump, Władimir Putin i Xi Jinping. O zakończeniu wojny w Ukrainie i nowym podziale łupów na mapie świata chcą dyskutować bez najbardziej zainteresowanych, kultywując tym zdradzieckie tradycje Roosevelta, Stalina i Churchilla.

Jak wspominaliśmy w naTemat, Kreml potwierdza, że rozmowy trwają, a spotkanie mogłoby odbyć się przy okazji listopadowego APEC w Shenzhen. Jeśli się tam dogadają, zostanie już tylko podmienienie António Guterresa (jego kadencja kończy się 31 grudnia 2026 r.) na Viktora Orbána w ONZ i sankcjonujący to wszystko cyrk w Nowym Jorku.

Dla Europy Środkowej – w tym szczególnie Polski – wybór postaci z naszej części świata to więc bardziej powód do niepokoju niż zadowolenia.