Kto płacze po Orbánie? Dopiero teraz dokładnie widać, jakie to grono
Kto płacze po Orbánie? Dopiero teraz dokładnie widać, jakie to grono Fot. Shutterstock/montaż naTemat.pl

Gratulacje dla Pétera Magyara płyną z całego świata, ale niektórzy przywódcy muszą mocno przy tym zaciskać zęby. O entuzjazm z powodu porażki Viktora Orbána nie ma co ich nawet posądzać. Grono tych, którzy byli przekonani, że wygra, dziś nie wydaje się jednak tak duże. Za to płacz po Orbanie? Czuć, że wielu robi dobrą minę do złej gry.

REKLAMA

Dopiero co prorosyjski prezydent Serbii Aleksander Vučić dzwonił do Viktora Orbána, żeby poinformować go ładunkach wybuchowych w pobliżu gazociągu TurkStream, które 5 kwietnia odkryły serbskie służby.

Do wyborów na Węgrzech był jeszcze tydzień, a Orbán tracił w sondażach. I nagle gruchnęła wiadomość, że gazociąg, którym rosyjski gaz dociera na Węgry, miał stać się celem sabotażu. Orbán natychmiast zwołał nadzwyczajne posiedzenie rady obrony i ogłosił, że wysyła wojska do ochrony gazociągu. Tylko opozycja z Péterem Magyarem na czele czuła, że to jego prowokacja przed wyborami.

Wybory minęły, Péter Magyar pokonał Orbána, sprawa ładunków nagle ucichła. Tylko Aleksander Vučić, uważany za jednego z najbliższych sojuszników Orbána, musiał złożyć gratulacje komuś innemu. Żeby było ciekawiej, komunikaty były dwa. W pierwszym Vučić się pomylił i gratulował zwycięstwa... Petrowi Szijarto, szefowi węgierskiego MSZ. Kolejny już był bez błędu, ale też bez większych emocji.

"Gratuluję Péterowi Magyarowi zwycięstwa w wyborach. Wierzę w kontynuację dobrej współpracy między Węgrami a Serbią i jestem wdzięczny Viktorowi Orbánowi za umożliwienie takich relacji" – brzmiał suchy komunikat.

"Nie przepuścił okazji, by podkreślić rolę premiera Węgier" – zauważył znany serbski tygodnik "Vreme". Według jego oceny oświadczenie pojawiło się dużo później niż innych przywódców Europy i było chłodne, a prezydent Serbii po zwycięstwie Magyara był wyraźnie wstrząśnięty i przestraszony.

Zwycięstwo Pétera Magyara to jak wiatr w żagle dla tamtejszej opozycji. W Serbii szybko odezwały się więc dużo bardziej entuzjastyczne głosy. "Gratuluję zwycięstwa i odwagi, by Węgry wróciły na drogę wolności, sprawiedliwości i Europy! Wolność wkrótce zawita również do Serbii!" – cieszył się na przykład Dragan Đilas, lider opozycyjnej Partii Wolności i Sprawiedliwości.

Premier Słowacji gratuluje Magyarowi i chwali Orbána

Ze swoimi emocjami musieli się też uporać inni politycy, którzy albo otwarcie wspierali Viktora Orbána przed wyborami, albo on uważał ich za swoich sojuszników. Bo Rosja właściwie zareagowała tak, jakby nic się nie stało.

– Naród węgierski dokonał swojego wyboru i Rosja go szanuje. Zależy nam na budowaniu dobrych relacji z Węgrami, tak, jak z innymi krajami europejskimi – stwierdził rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

A Donald Trump? Dla prezydenta USA, który zapowiadał gotowość do wspierania Węgier gospodarczo, jeśli Fidesz utrzyma władzę, a nawet wysłał na Węgry swojego zastępcę J.D. Vance'a, porażka Orbána musiała być potężnym ciosem i policzkiem. Gdy dziennikarze zapytali go o tę przegraną, on jednak po prostu odszedł.

Zaskoczony musiał też być premier Słowacji. Jako prawicowi populiści razem z Orbánem prowadzili wojnę z UE i uprawiali prorosyjską i antyukraińską retorykę. Zupełnie niedawno – dokładnie rok temu, w kwietniu 2025 roku – ogłosili nawet, że relacje Węgier i Słowacji są najlepsze w historii.

"Z pełnym szacunkiem przyjmuję do wiadomości decyzję obywateli Węgier we wczorajszych wyborach parlamentarnych i jestem gotowy do intensywnej współpracy z nowym premierem Węgier, któremu gratuluję wyniku wyborów" – oświadczył jednak po zwycięstwie Magyara premier Słowacji Robert Fico.

Jednak w oddzielnym wpisie nie omieszkał podziękować Orbánowi.

"W atmosferze wzajemnego szacunku włożyliśmy ogromną ilość energii w budowanie dobrych stosunków słowacko-węgierskich, które nigdy nie były na tak wysokim poziomie, jak w tym okresie. Jego determinacja w działaniu na rzecz ochrony suwerenności i interesów narodowych była i zawsze będzie dla mnie wielkim wzorem" – chwalił ustępującego przywódcę Węgier Robert Fico.

Premier Czech twierdził, że Orbán zawsze walczył o silniejszą Europę

Dyplomatycznie Magyarowi gratulował także premier Czech. "Szanuję wynik wyborów i cieszę się na naszą współpracę, ponieważ stosunki między Węgrami a Czechami są ściśle powiązane, a ja zawsze będę konstruktywnie współpracował z tym, kogo wskażą wyborcy" – napisał Andriej Babiš.

Jego partia ANO oraz Fidesz należą do tej samej, skrajnie prawicowej frakcji w PE – Patriotów dla Europy. Tuż przed wyborami na Węgrzech Babiš otwarcie poparł Orbána. Przekonywał, że lider Fideszu zawsze walczył o "silniejszą Europę, zbudowaną na pokoju, suwerennych narodach, suwerennych państwach członkowskich i konkurencyjności". A także, że zawsze chronił węgierskich obywateli i węgierskie interesy narodowe.

Teraz, gratulując Magyarowi, również postanowił nie przemilczeć swojego sojusznika. "Gratuluję Peterowi Magyarowi zwycięstwa w wyborach. Stawienie czoła tak silnemu przeciwnikowi, jakim jest Viktor Orbán, nigdy nie było łatwe, a mimo to zdobył on zaufanie większości Węgrów i budzi wielkie oczekiwania i nadzieje. Nie może zawieść" – oświadczył.

To samo zresztą zrobiła premier Włoch Georgia Meloni. "Dziękuję mojemu przyjacielowi Viktorowi Orbánowi za intensywną współpracę w ostatnich latach i wiem, że nawet w opozycji będzie on nadal służył swojemu narodowi. Włochy i Węgry to narody połączone głęboką więzią przyjaźni i jestem przekonana, że będziemy nadal współpracować w konstruktywnym duchu, w interesie naszych narodów oraz w obliczu wspólnych wyzwań na szczeblu europejskim i międzynarodowym" – zareagowała po zwycięstwie Magyara. 

Komentarze: Odszedł Orbán, następny będzie Fico, Babiš, Trump...

Co ciekawe, pod wpisami sojuszników Orbána jest mnóstwo komentarzy w rodzaju: "Zwycięstwo Magyara doprowadziło do wzmocnienia Europejskiej Partii Ludowej w UE. Teraz trzeba wygrać na Słowacji i w jesiennych wyborach w Czechach", "Za rok odejdzie Fico, a potem Babiš".

Wybory na Słowacji odbędą się we wrześniu 2027 roku. W Czechach jesienią 2026 roku będą wybory do Senatu, a parlamentarne w 2029 roku.

Jednak również w Ameryce słychać podobne głosy. "Skrajnie prawicowy autorytarny polityk Viktor Orbána przegrał wybory. W listopadzie kolej przyjdzie na pochlebców Trumpa i ekstremistów z ruchu MAGA w Kongresie" – ocenił Hakeem Jeffries, lider mniejszości demokratycznej w Izbie Reprezentantów. 

Prawicowi populiści jeździli do Budapesztu wpierać Orbána

Po Orbánie oczywiście płaczą też inni prawicowi populiści. W Polsce wiadomo – PiS. Cały sztab polityków, z Karolem Nawrockim na czele, jeździł ostatnio na Węgry. Z powodu Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy u Orbána znaleźli azyl, sprawa ma u nas dodatkowe dno.

"Pragnę złożyć na Pańskie ręce gratulacje z okazji zwycięstwa Partii Szacunku i Wolności w wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Wysoka frekwencja i uzyskany przez Pana wynik dają Panu i ugrupowaniu TISZA silny mandat społeczny, który – obejmując rząd - będzie Pan mógł odpowiednio wykorzystać – napisał Karol Nawrocki. Trzeba przyznać, obszerne gratulacje nie wspominają jednak nic o ustępującym premierze Węgier.

Nie tylko jednak politycy PiS byli ostatnio na Węgrzech. Marine Le Pen, Geert Wilders, Santiago Abascal – wszyscy wspierali Orbána w Budapeszcie. Teraz robią dobrą minę do złej gry. Wiadomo, że ich świat będzie teraz inny.

"Orbán był jedynym przywódcą z jajami w UE. Dzięki niemu Budapeszt jest oazą bezpieczeństwa w porównaniu z Amsterdamem, Brukselą czy Paryżem" – zareagował holenderski nacjonalista.

"Teraz utknęliśmy ze słabeuszami pokroju Jettena, Macrona, Sancheza i Merza. Smutny dzień. Ale będziemy walczyć dalej!" – dodał.

Z kolei Jordan Bardella, przewodniczący francuskiego Zjednoczenia Narodowego odbija piłeczkę i twierdzi, że wynik węgierskich wyborów "dowodzi, że nieustanne oskarżenia instytucji europejskich pod adresem węgierskiej demokracji w ostatnich latach były bezpodstawne".

Dla niego "Viktor Orbán to wielki patriota, który w trakcie swojej kadencji doprowadził Węgry do gospodarczego nadrobienia zaległości, promował politykę prorodzinną, która przyczyniła się do ochrony wskaźnika urodzeń, oraz bronił granic swojego kraju i Europy przed napływem imigrantów".

"Miejmy nadzieję, że jego następca będzie rządził w wyłącznym interesie swojego kraju i swojego narodu" – tak dyplomatycznie komentował zwycięstwo Pétera Magyara.