Steve Witkoff i Wołodymyr Zełenski
Według analiz CNN i BBC Ukraina i Europa pogodziły się z myślą, że na Donalda Trumpa nie ma co liczyć Fot. paparazzza / Shutterstock

W stolicy Norwegii spotkali się kluczowi gracze, ale prawdziwa stawka leży w Moskwie. Według analiz CNN i BBC Ukraina i Europa pogodziły się z myślą, że na Donalda Trumpa nie ma co liczyć. Dlaczego Zełenski nie może ugiąć się przed żądaniem oddania Donbasu i co Witkoff wiezie na spotkanie z Putinem w Petersburgu?

REKLAMA

Wysłannik amerykańskiego prezydenta Steve Witkoff wyściskał w Oslo Wołodymyra Zełenskiego, ale za tą fasadą kryje się najgłębszy kryzys zaufania od początku wojny. CNN pisze wprost o "dwóch przedstawieniach teatralnych dla Trumpa", a BBC wylicza serię ciosów w plecy Kijowa – od odcięcia rakiet Patriot po zniesienie sankcji na Rosję. Obie redakcje nie mają złudzeń: negocjacje utknęły w martwym punkcie, a Witkoff leci z ofertą prosto do Władimira Putina.

Co naprawdę wydarzyło się w Oslo?

Spotkanie w stolicy Norwegii miało być próbą posklejania relacji amerykańsko-ukraińskich po pełnych wściekłości rozmowach w Miami z 9 października. Analizy opublikowane przez CNN oraz BBC malują obraz głębokiego pata, w którym nikt nie wierzy w trwały kompromis, a obie strony grają na czas przed zbliżającymi się wyborami w USA i wizytą amerykańskiego wysłannika na Kremlu.

Przy stole negocjacyjnym w Oslo zasiedli kluczowi politycy i dyplomaci zaangażowani w proces:

  • Wołodymyr Zełenski – prezydent Ukrainy,
  • Steve Witkoff – specjalny wysłannik Donalda Trumpa (obecny na miejscu),
  • Jared Kushner – zięć Trumpa i współnegocjator (z powodu choroby uczestniczył w spotkaniu zdalnie),
  • Jonas Gahr Støre – premier Norwegii, pełniący rolę gospodarza i mediatora,
  • Alexander Stubb – prezydent Finlandii,
  • Marco Rubio – sekretarz stanu i doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA (nie był fizycznie w Oslo, ale rano odbył 45-minutową rozmowę telefoniczną z Zełenskim).
  • Kolejnym etapem tej dyplomatycznej ofensywy jest podróż Witkoffa prosto do Rosji (do Petersburga), gdzie ma przedstawić Władimirowi Putinowi zaktualizowane propozycje wypracowane na Zachodzie.

    Podobny manewr obserwowaliśmy już wcześniej – pisaliśmy, jak ludzie Trumpa przylecieli do Moskwy, a Putin aż wstrzymał ogień na Ukrainie.

    Z zewnątrz próbowano ratować pozory jedności. Witkoff powitał Zełenskiego uściskiem, a ukraiński prezydent opublikował nagranie z podziękowaniami dla partnerów za wsparcie. Premier Norwegii Jonas Gahr Støre oświadczył dyplomatycznie, że rozmowy pomogły "wyprostować kilka spraw" i nie ma sensu wracać do tego, co politycy wygadywali tydzień temu.

    W praktyce spotkanie miało charakter technicznego gaszenia pożarów, wywołanych ostatnimi wrogimi ruchami Białego Domu. Zełenski potwierdził na konferencji, że wymiana informacji satelitarnych i wczesnego ostrzegania z USA "znów działa". Przez poprzednie dni ukraińskie miasta były pozbawione amerykańskich alertów satelitarnych (Rubio tłumaczył to oficjalnie "błędem oprogramowania").

    Kijów liczy na rychłe odblokowanie ograniczeń nałożonych na wojskowy system łączności Starshield/Starlink (które dławiły drony przechwytujące) oraz na odblokowanie dostaw pocisków do systemów Patriot. Zapas rakiet przechwytujących w Ukrainie skurczył się – według przecieków medialnych – do zaledwie kilku sztuk.

    Nie osiągnięto żadnego zbliżenia stanowisk w kwestiach terytorialnych i warunków ewentualnego zawieszenia broni.

    CNN surowe wobec Trumpa

    Analiza CNN skupia się na strategicznym impasie i bezwzględnej ocenie polityki Donalda Trumpa. Zdaniem amerykańskiego korespondenta Nicka Patona Walsha negocjacje przypominają dwa odrębne spektakle grane wyłącznie dla Trumpa. Na jednej scenie Zełenski i Europejczycy desperacko próbują ulepić cokolwiek, co zadowoli kapryśnego prezydenta USA. Na drugiej scenie wysłannik Kremla Kiriłł Dmitrijew kusi Trumpa intratnymi biznesami, byle wciągnąć go w orbitę Moskwy i dać rosyjskiej armii czas na powolne parcie na froncie.

    CNN zwraca uwagę, że Moskwa chce kapitulacji, nie pokoju. Putin domaga się bezwarunkowego oddania całego Donbasu, demilitaryzacji Ukrainy, zakazu wstępu do NATO oraz zmiany rządu w Kijowie. Stacja cytuje paradoksalnie samego Marco Rubio, który przyznał, że pozostałe 11 proc. obwodu donieckiego to "ostatnia linia obrony", w którą wkopała się ukraińska armia. Jeśli ona padnie, Rosjanie mają otwartą, prostą drogę prosto na Kijów.

    CNN wylicza bezprecedensowe ustępstwa Waszyngtonu wobec Kremla: niespodziewaną umowę na import rosyjskiego diesla (pompującą miliardy w machinę wojenną Rosji), jednostronny "rozejm energetyczny" wstrzymujący ataki na rosyjskie rafinerie, ograniczenie działania Starlinka, wstrzymanie ostrzeżeń wywiadowczych i żądania dymisji Zełenskiego. Walsh konkluduje: gdyby Putin sam pisał politykę USA, wyglądałaby dokładnie tak. Sama umowa paliwowa budzi zresztą wątpliwości również po stronie rosyjskiej – pisaliśmy, że Trump dostanie diesel prosto od Putina, tyle że Rosja nie ma czego sprzedawać.

    Dziennikarz dodaje, że Zełenski i europejscy sojusznicy zrozumieli, że przymilanie się do Trumpa nie działa. Ukraina psychicznie przygotowała się na utratę pomocy z USA i walkę o przetrwanie w oparciu o Europę. Ostro o biznesowym podejściu amerykańskiego prezydenta mówił też szef polskiej dyplomacji. Radosław Sikorski stwierdził, że nie podałby ręki Putinowi i jego zdaniem takie podejście "wyciąga Putina z izolacji".

    BBC chyba surowsze

    Korespondent dyplomatyczny BBC koncentruje się na dramatycznym załamaniu osobistych relacji między przywódcami oraz mechanizmach nacisku. Pisze, że uścisk Witkoffa nie wymaże faktu, iż relacje Trumpa z Zełenskim runęły na dno. Trump publicznie lży ukraińskiego prezydenta (mówiąc, że "nie jest dobrym facetem do robienia interesów", "nie wie, o czym mówi" i że "czas na nowego prezydenta Ukrainy"). Zełenski nie ukrywa z kolei frustracji z powodu decyzji USA, których "nie da się wytłumaczyć między przyjaciółmi".

    Jeszcze miesiąc temu ton był zupełnie inny – opisywaliśmy to w materiale koniec wojny przed zimą? Trump po rozmowie z Zełenskim: nadszedł już czas.

    BBC cytuje byłego ambasadora USA Williama Taylora, który działania ekipy Trumpa nazywa "niewytłumaczalnymi i zasmucającymi". Trump uchylił twarde sankcje z ustawy Grahama na dwa dni przed ich wejściem w życie, co Rosjanie nazwali powrotem do "ducha Alaski" (ze szczytu w Anchorage).

    BBC ujawnia dramatyczne skutki działań USA. Brak danych wywiadowczych sprawił, że 12 października pięć rosyjskich rakiet S-400 uderzyło w Kijów, zanim w ogóle zawyły syreny alarmowe. Ponadto dławienie prędkości terminali Starlink sparaliżowało zdolność ukraińskich wojsk do zestrzeliwania odrzutowych dronów Shahed.

    Paul Adams przypomina tło historyczne niechęci Trumpa: jego obsesję z 2016 roku na punkcie rzekomych ukraińskich serwerów Partii Demokratycznej oraz odmowę Zełenskiego w 2019 roku, gdy Trump żądał wszczęcia śledztwa przeciwko Joemu Bidenowi (co doprowadziło do pierwszego impeachmentu).

    Warto przy tym pamiętać, że sam wysłannik Trumpa już wcześniej budził kontrowersje. Opisywaliśmy, jak Witkoff mówił Rosjanom, jak urobić Trumpa – zapis tej rozmowy wywołał w Waszyngtonie burzę.

    Spotkanie w Oslo nie przyniosło pokoju – przyniosło jedynie chwilowe odwieszenie amerykańskiego sabotażu wobec ukraińskiej obrony. Teraz piłka jest po stronie Władimira Putina, do którego z pakietem propozycji leci Steve Witkoff.