kadr z "Dziedzictwa"
3 idealne filmy na Halloween. Mat. prasowy

Halloween to idealny moment na taki seans: noc, zgaszone światło, pozamykane okna i... popcorn. Na ekranie pojawiają się zaś potwory i koszmarne sceny – z jednej strony przerażające, z drugiej – z jakiś dziwnych powodów nie potrafimy oderwać od nich wzroku. Zapraszamy was do świata duchów, nocnych zmor i psychopatów!

REKLAMA

Wybraliśmy trzy filmy, które doskonale pasują na nocny seans z 31 października na 1 listopada. Ostrzegamy jednak: oglądacie je na własną odpowiedzialność!

"Halloween", czyli klasyk, bez którego nie ma święta grozy

Jeżeli Halloween kojarzy się wam z zamaskowanym mordercą, dyniami i nocą, podczas której lepiej nie wychodzić samemu z domu, w dużej mierze zawdzięczamy to właśnie filmowi Johna Carpentera. "Halloween" z 1978 r. to jeden z najważniejszych horrorów w historii kina i produkcja, która pomogła ukształtować cały podgatunek slashera.

Fabuła? Michael Myers ucieka z domu psychiatrycznego. Nie wróży to nic dobrego, gdyż jako sześciolatek brutalnie zamordował swoją siostrę. Tuż za nim podąża leczący go od kilkunastu lat doktor Loomis (Donald Pleasence), a zmierzyć z mordercą będzie musiała się nastolatka Laurie (Jamie Lee Curtis).

Siła filmu nie tkwi wcale w nieustannym pokazywaniu przemocy. Carpenter doskonale wykorzystuje ciszę, cień i muzykę, która stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów w historii horroru. Michael Myers często po prostu stoi w oddali i obserwuje swoje ofiary.

Dlaczego to idealna propozycja na Halloween? Poza tytułem ten film niemal idealnie oddaje klimat tego święta! Po seansie z pewnością trzy razy sprawdzicie, czy zamknęliście drzwi wejściowe do mieszkania.

"Lśnienie", czyli lepsza ekranizacja niż książka

Nie każdy horror potrzebuje zamaskowanego zabójcy, który biega za bohaterami z nożem. Czasem wystarczy odizolowany hotel, rodzina skazana na wspólne spędzanie czasu i ojciec-alkoholik.

"Lśnienie" z 1980 r. to ekranizacja udanej powieści Stephena Kinga, ale filmowa interpretacja Stanley'a Kubricka "wyciągnęła" z tej opowieści jeszcze więcej grozy, niż zdołał to zrobić pisarz. To opowieść o Jacku Torrance'ie, pisarzu, który zmaga się z problemami osobistymi i kryzysem twórczym. Przyjmuje posadę zimowego dozorcy hotelu, który znajduje się w miejscu, do którego naprawdę trudno dojechać. Zimą obiekt staje się wręcz więzieniem, z którego nie da się uciec.

Jack przeprowadza się na miejsce z żoną Wendy i synem Danny'm. Gdy hotel zostaje odcięty od świata przez śnieg, zachowanie Jacka staje się coraz bardziej niepokojące, a granica między rzeczywistością i koszmarem zaczyna się zacierać. Na jaw zaczynają wychodzić tłumione instynkty i kompleksy.

Jack Nicholson, który zagrał Jacka, stworzył tu jedną ze swoich najbardziej pamiętnych kreacji. Jego bohater przeraża dlatego, że obserwujemy, jak stopniowo traci nad sobą kontrolę. Kubrick buduje napięcie za pomocą symetrii kadrów, długich ujęć, niepokojącej muzyki i pustych hotelowych korytarzy. Sam film to zaś opowieść o szaleństwie, przemocy domowej i rozpadzie rodziny.

Dlaczego proponuję ci to do obejrzenia w Halloween? Jeśli zamiast wyskakujących z szafy potworów, wolisz niepokój i atmosferę, ciągłej grozy, "Lśnienie" będzie dla ciebie znakomitym wyborem.

Dalsza część artykułu poniżej.

"Dziedzictwo. Hereditary", czyli horror na kwasie

Na koniec film może mniej oczywisty, ale zarazem – moim zdaniem – najciekawszy z przedstawionych tutaj. "Dziedzictwo. Hereditary" Ari'ego Astera z 2018 r. to propozycja dla widzów, którzy na Halloween szukają czegoś znacznie bardziej niepokojącego niż kolejnego slashera.

Film opowiada o rodzinie Grahamów, która zaczyna doświadczać niepokojących zjawisk. Z każdą sceną okazuje się, że na jej członkach ciąży mroczne, tytułowe dziedzictwo. Co to oznacza? Celowo nie chce napisać więcej, gdyż największą zaletą scenariusza jest zaskoczenie i... rozróżnienie tego, co dzieje się na prawdę, od szalonych wizji.

Obraz niosą też na swoich barkach aktorzy: Toni Collette (wcieliła się w Annie Graham), Alex Wolff (Peter Graham) i Milly Shapiro (Charlie Graham).

"Dziedzictwo" nie jest też horrorem, który straszy za pomocą banalnych metod. To opowieść o żałobie i rodzinnych traumach, która z kadru na kadr zmienia się w dramatu psychologicznego w oryginalny film grozy.