Elle Fanning w filmie "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek"
Spływają pierwsze reakcje na film "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek" Fot. materiał prasowy

"Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek" zbierają pierwsze reakcje, które dla mnie, jako wielkiej miłośniczki książek Suzanne Collins, są wspaniałą wiadomością i potwierdzeniem, że Francis Lawrence wyciągnął wnioski z "Ballady ptaków i węży". Widzowie, którzy mieli okazję zobaczyć film podczas pokazu w Londynie, porównują go do najlepszego serialu ze świata "Gwiezdnych wojen".

REKLAMA

Film "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek", drugi prequel na podstawie dystopijnej serii pióra Suzanne Collins, zabierze widzów na arenę 50. Głodowych Igrzysk, które przetrwa tylko jedno z aż 48 dzieci pochodzących z dwunastu poległych Kapitolowi dystryktów (w tej jubileuszowej edycji liczba trybutów została podwojona). Kamera podąży za Haymitchem Abernathym (w tej roli Joseph Zada z "Byliśmy łgarzami"), który w dniu swoich 16. urodzin zostaje podstępem wrobiony w udział w grze na śmierć i życie.

Ruch oporu widzi w chłopaku ogromny potencjał. Hay był iskrą, która dała początek dziewczynie igrającej z ogniem – Katniss Everdeen. "Wschód słońca w dniu dożynek" w sposób przystępny pokazuje siłę propagandy będącej w rękach ludzi u władzy, a także to, jak od zaplecza wyglądają narodziny rebelii. Ktoś, dla kogo nieobce są wydarzenia rozgrywające się w Panem, dostrzeże w ostatnim prequelu pewne podobieństwo do "Igrzysk śmierci: W pierścieniu ognia", w których mogliśmy przyjrzeć się z bliska trzeciemu Ćwierćwieczu Poskromienia.

Pierwsze reakcje na "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek". Jako fanka książek wiem, że będzie ryk

Polityka jest nieodłączną częścią "Igrzysk śmierci" (to jeden z powodów, dla których uważam, że powinny być lekturą obowiązkową). W tych jakże niespokojnych czasach wytwórnia Lionsgate postanowiła w dosadny sposób promować "Wschód słońca w dniu dożynek", rozwieszając na budynkach reprezentujących władzę propagandowe plakaty przedstawiające Strażnika Pokoju i hasło: "Peace is preserved, not promised".

Materiały zza kulis produkcji prequela wyraźnie akcentowały rewolucyjne i totalitarne aspekty powieści, potwierdzając przy okazji, że nowa adaptacja postara się być jak najbardziej wierna oryginałowi. Dla fanów, którzy byli rozczarowani filmową "Balladą ptaków i węży", zwiastuny oraz wywiady obsady były znakiem, że tym razem nie dostaną rozwodnionej wersji książki na dużym ekranie.

Pierwsze reakcje na film "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek" niezmiernie cieszą mnie jako fankę, która wychowała się na prozie Suzanne Collins. Griffin Schiller z podcastu FilmSpeak porównał nadchodzący film do "Łotra 1. Gwiezdnych wojen – historii" oraz poprzedzającego go serialu "Andor". Obie produkcje wyszły ponad spaceoperową otoczkę uniwersum osadzonego "dawno temu w odległej galaktyce", serwując widzom komentarze adekwatne do naszych czasów (pokazujące, że nieposłuszeństwo każdej jednostki przykłada się do budowy lepszego jutra).

"Film kwestionuje nasze milczące poddanie się i akceptację warunków, na które nigdy się nie zgodziliśmy. [...] Utożsamia się z tym, jak łatwo poddajemy się beznadziei dzisiejszego świata i jak daremny wydaje się opór, a jednocześnie upiera się, że każdy drobny akt nieposłuszeństwa toruje drogę do przyszłych zmian" – napisał Schiller na portalu X (dawnym Twitterze).

Dalsza część artykułu poniżej.

Krytycy są zgodni, że Joseph Zada, którego ostatnio mogliśmy oglądać w roli Cala Traska w serialu "Na wschód od Edenu" Netflixa, jest rodzącą się na naszych oczach przyszłą gwiazdą Hollywoodu. W opiniach powtarzają się twierdzenia, że australijskiemu aktorowi udało się z wielki powodzeniem przenieść na duży ekran cierpienie młodego Haya. Zachwyty dziennikarzy dotyczą również aktorstwa Jessego Plemonsa ("Bugonia") w roli Plutarcha Heavensbeego, Glenn Close ("Fatalne zauroczenie") w roli Drusilli Sickle oraz Mckenny Grace ("Obdarowani") w roli Maysilee Donner.

"'Wschód słońca w dniu dożynek" jest niemal idealnym filmem z serii 'Igrzyska śmierci'. Brutalniejszym, niż można było sobie wyobrazić" – oznajmił brytyjski twórca internetowy DawsOnScreen. "Wielu aktorów tchnęło nowe życie w znane postaci, nadając im osobisty charakter i jednocześnie zachowując cechy, które pierwotnie uczyniły je tak fascynującymi" – dodał Matt Neglia z Next Best Picture.

Na TikToku mogliśmy zobaczyć widzów, którzy opuszczali sale kinowe ze łzami w oczach. To wróży dobrze. Każdy, kto przeczytał powieść, wie, jak smutne ma zakończenie.

"Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek" trafi na polskie ekrany kin 20 listopada tego roku.