
Od 5 listopada tłumaczenie w stylu "nie miałem nic złego na myśli" przestaje chronić szefa. Tego dnia zmienia się definicja mobbingu w Kodeksie pracy, a pracownik, który wygra sprawę w sądzie, dostanie co najmniej 28 836 zł. Nowe przepisy nie pomogą jednak każdemu, komu w pracy jest ciężko.
Zmiany przynosi ustawa z 19 czerwca 2026 r., która poprawia Kodeks pracy i Kodeks postępowania cywilnego. Przepisy antymobbingowe obowiązują od 2004 r., a problem nie jest wcale niszowy.
W badaniu CBOS z 2024 r., na które powołuje się serwis Prawo.pl, co ósmy pracownik (13 proc.) przyznał, że w ciągu pięciu lat poczuł się szykanowany przez przełożonego. Mobberem nie jest też zresztą zawsze stereotypowy szef-prywaciarz, co pokazywaliśmy w tekście o przemocy kobiet wobec kobiet w pracy.
Nowa definicja mobbingu. Kiedy szef przekracza granicę?
Jak czytamy w ustawie, "mobbing oznacza zachowania polegające na uporczywym nękaniu pracownika". Uporczywe w sensie: powtarzalne, nawracające lub stałe. Znika wymóg, by trwało to długo, a sprawca nie wykręci się dobrymi intencjami.
Nie ma też znaczenia, czy szef chciał kogoś nękać, bo liczy się to, co robił, a nie to, w jakim celu. Kodeks wymienia przykłady takich zachowań, jeśli przybierają postać uporczywego nękania:
Mobbingiem jest też nakazanie takich zachowań albo zachęcanie do nich, a sprawcą może być kolega czy nawet podwładny (mówi się wtedy o staffingu, czyli mobbingu odwróconym).
Jest też druga strona strona medalu. "Mobbingiem nie są zachowania incydentalne, choćby stanowiły naruszenie dóbr osobistych pracownika” – głosi art. 94. Szef nadal może też rozliczać z pracy i krytykować ją, o ile ma powód i zachowuje właściwą formę. Sam wymóg siedzenia przy obowiązkach nie jest przemocą, choć uwagi szefa coraz częściej bywają zgłaszane jako mobbing.
– Nowa definicja nie oznacza, że każda trudna rozmowa z pracownikiem stanie się mobbingiem. Prawo nadal chroni możliwość egzekwowania wyników i rzeczowej krytyki – podkreśla w materiale dla Infor.pl dr Grzegorz Ilnicki, adwokat i współautor zmian. – Jak dokładnie sądy wyznaczą tę granicę, pokaże dopiero orzecznictwo – dodaje.
Zobacz także
Jak udowodnić mobbing, gdy nęka nas szef?
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, które przytacza Prawo.pl, wynika, że w 2025 r. sądy wydały tylko 44 korzystne dla pracowników decyzje, przy blisko tysiącu spraw w obu instancjach. Nowa ustawa nie zdejmuje z nas obowiązku zbierania dowodów. To pracownik musi wykazać przed sądem, że był nękany, a nie szef, że tego nie robił.
– Opisanie złej atmosfery w pracy to zdecydowanie za mało. Dowód musi dotyczyć konkretnej osoby, która wniosła pozew i domaga się odszkodowania lub zadośćuczynienia – mówi serwisowi Prawo.pl prof. Monika Gładoch z UKSW.
Dowody najlepiej zbierać od razu, a nie dopiero w dniu składania wypowiedzenia. Serwis Prawo-pracy.pl radzi prowadzić listę zdarzeń z datą, miejscem, słowami i nazwiskami świadków.
Do tego dochodzą maile, wiadomości z komunikatorów, oceny okresowe i dokumentacja medyczna, jeśli sytuacja odbiła się na zdrowiu. Sądy uznają nagrania zrobione z ukrycia, ale proces nie może stać wyłącznie na nich.
Sprawę najlepiej zgłosić pisemnie, bo wtedy zostaje ślad. Od czwartku (5 listopada) każdy pracodawca musi systematycznie przeciwdziałać mobbingowi i reagować na takie sygnały. Termin do 5 maja 2027 r. dotyczy tylko regulaminów w firmach od 10 pracowników. Można też złożyć skargę do Państwowej Inspekcji Pracy, ale o tym, czy doszło do mobbingu, rozstrzyga sąd. Roszczenia przedawniają się co do zasady po trzech latach.
Zadośćuczynienie za mobbing. Ile zapłaci pracodawca?
Pieniędzy dochodzimy od pracodawcy, nie od szefa. Firma może potem odzyskać część od sprawcy, zależnie od stopnia jego i swojej winy. Nie trzeba już wykazywać rozstroju zdrowia, a zadośćuczynienie nie może być niższe niż sześciokrotność płacy minimalnej.
Dziś to 28 836 zł (6 razy 4806 zł), a przy płacy minimalnej 4950 zł od stycznia minimum wzrośnie do 29 700 zł. Nowe przepisy obejmą też nękanie, które zaczęło się wcześniej i trwa po 5 listopada.
Świadkowie często milczą, a Polacy w ogóle niechętnie reagują na mobbing. Ustawa zakazuje jednak niekorzystnego traktowania osoby, która upomina się o swoje prawa, a także kolegi lub koleżanki, który ją wspiera.
Za taki odwet, np. zwolnienie w zemście za skargę, można żądać zadośćuczynienia w wysokości co najmniej jednej płacy minimalnej albo odszkodowania. Ochrony nie dostanie tylko ktoś, kto zgłasza mobbing, choć wie, że do niego nie doszło.
Szef nie zasłoni się już więc tym, że chciał dobrze lub nie wiedział, że kogoś rani. Jednak bez dat, maili i świadków pracownik też niewiele wskóra.






