paczka z Temu
Nowa opłata za paczki wchodzi już 1 listopada. Fot. Shutterstock

2 euro może wydawać się niewielką kwotą, ale przy zakupach z chińskich platform szybko zrobi różnicę. 1 listopada wchodzi nowa opłata związana z reformą celną UE. To kolejny cios w tanie zakupy z zagranicy, a najbardziej odczują go klienci Temu, Shein i AliExpress. Dodatkowe koszty mogą sprawić, że zamawianie drobnych produktów przestanie się opłacać. I taki jest cel.

REKLAMA

1 listopada zacznie obowiązywać kolejna opłata manipulacyjna związana z reformą celną UE. W telegraficznym skrócie – paczki z zagranicznego e-commerce ponownie podrożeją. Nowe przepisy zainteresują klientów sprowadzających produkty za pośrednictwem platform, takich jak Temu, Shein, AliExpress czy Amazon.

Niby 2 euro za paczkę z Temu, ale może przesądzić o opłacalności

Tym razem mowa o 2 euro, które zostaną pobrane za pozycję w zgłoszeniu celnym. Opłata uiszczana jest w szczytnym celu – ma zapewnić finansowanie obsługi handlu elektronicznego. Celem jest ograniczenie liczby przesyłek (głównie z Azji) i jednoczesne zwiększenie wpływów do budżetów.

Sprawa ma związek z decyzją Unii Europejskiej, która we wrześniu poinformowała o kolejnej nowelizacji ceł. Przepisy dotyczą przede wszystkim dodatkowych opłat nałożonych na handel internetowy (głównie na tanie zakupy z Chin, ale też sprowadzanie towarów z USA, Wielkiej Brytanii i Turcji), a także kontroli produktów.

Wcześniej, 1 lipca, UE wprowadziła opłatę w wysokości 3 euro za każdą pozycję towarową (jest to tzw. cło tymczasowe – obowiązuje do lipca 2028 roku). Nowa opłata 2 euro ma działać analogicznie, choć nie ma górnego pułapu wartości przesyłki (wówczas wkracza zwykłe cło). Jednocześnie ma być stała, choć jej stawka może się zmienić, jeśli realia rynkowe będą tego wymagać.

"Od 1 lipca 2026 r. zakupy internetowe spoza UE nie będą już korzystały ze zwolnienia z cła dla przesyłek do 150 euro. Zamiast tego pojawi się ryczałtowe cło 3 euro za każdą pozycję towarową w zgłoszeniu celnym" – przypomina Krajowa Szkoła Skarbowości (KSS).

Zwrot paczki nic tu nie pomoże

KSS zaznaczała w przypadku poprzedniej opłaty, że nie opłaca jej konsument. "Dłużnikiem celnym będzie sprzedawca, platforma internetowa lub ich przedstawiciel zgłaszający towar do odprawy" – twierdzi organ. Jednocześnie KSS nie ukrywa, że sytuacja może przełożyć się na wzrost cen zakupu lub kosztu dostawy.

Dalsza część artykułu poniżej.

Co kryje się za pojęciem "pozycji towarowej"? KSS wyjaśnia, że jest ona "grupą towarów tego samego rodzaju" w zgłoszeniu. Jako przykład podane zostało zamówienie z dwoma koszulkami bawełnianymi (tu opłata wynosi 3 euro – jest to jedna grupa towarów), koszulką i etui do telefonu (tu opłata wynosi 6 euro – są to dwie grupy towarów), a także z koszulką, etui i zabawką (tu opłata to 9 euro). Zasadniczo im bardziej różnorodne zakupy, tym wyższa kwota cła. Wliczając w to dodatkową opłatę manipulacyjną, w przypadku części towarów będziemy mieć do czynienia z opłatą w wysokości 5 euro.

Jednocześnie warto zaznaczyć, że nowe przepisy nie przewidują zwrotu ceł i VAT po zwrocie towaru, a platformy i sprzedawcy muszą wdrożyć kody produktowe.