
Polacy kochają świąteczne komedie, ale tak naprawdę kochają jedną: "Listy do M.". Teraz rękawicę rzuca im "Przepis na święta" z Piotrem Stramowskim i Zofią Jastrzębską. Zapowiada się słodko, przytulnie i pachnąco piernikiem. Pytanie tylko, czy nie wyjdzie z tego zakalec.
Powiedz w Polsce "film świąteczny", a większość osób odpowie: "Listy do M.". Seria TVN od 2011 roku zmonopolizowała rodzime kino bożonarodzeniowe, a liczby nie kłamią. Pierwszą część zobaczyło w kinach ok. 2,56 mln widzów, drugą prawie 2,97 mln, a trzecią ponad 3 mln – wszystkie są w pierwszej dziesiątce najchętniej oglądanych polskich produkcji po 1989 roku. Nawet szósta odsłona, "Listy do M. Pożegnania i powroty", przyciągnęła w 2024 roku ponad 1,6 mln osób. Czyli jedynymi polskimi filmami świątecznymi, które pobiły frekwencyjnie "Listy do M.", były... kolejne "Listy do M.".
Inne nadwiślańskie świąteczne komedie, jak "Miłość jest wszystkim" czy "Uwierz w Mikołaja", albo netfliksowe "Dawid i elfy" i "Jeszcze przed świętami", znalazły swoją widownię w telewizji i streamingu, ale do kinowych wyników Karolaka w czapce Mikołaja nawet się nie zbliżyły. Zapowiedziano już co prawda siódmą część, ale nowe "Listy" trafią do kin najpewniej dopiero zimą 2027 roku. W tym roku pole jest więc wolne.
"Przepis na święta" w kinach od 6 listopada. Zofia Jastrzębska i Piotr Stramowski zmierzą się z "Listami do M."
I tu wchodzi "Przepis na święta", który trafi do kin już 6 listopada. To nowy film Magdaleny Nieć, reżyserki familijnych hitów z serii "O psie, który jeździł koleją", która scenariusz napisała razem z Katarzyną Gacek ("Czarny młyn").
Bohaterką jest Ida (Zofia Jastrzębska), młoda kobieta, która uwielbia piec i marzy o własnej cukierni. Gdy w banku poznaje dyrektora Piotra (Piotr Stramowski), nie wie jeszcze, że ta rozmowa odmieni jej życie. Tym bardziej że Piotr właśnie dowiaduje się, że ma 10-letniego syna.
Skupiony na karierze mężczyzna i jego humorzasta partnerka Klara (Sonia Mietielica) pilnie potrzebują pomocy w domu, a na ogłoszenie odpowiada... oczywiście Ida. W obsadzie są też Danuta Stenka i Adam Woronowicz.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Nie oszukujmy się: tę historię widzieliśmy już sto razy. Urocza pasjonatka, przystojny pracoholik, dziecko, które topi lodowe serce i niewłaściwa partnerka do odrzutu (choć role płciowe bywają tu oczywiście bardzo często zamieniane). To niemal kalka świątecznych filmów Hallmarka robionych na jedno kopyto i netfliksowych produkcji, które bywają tak złe, że aż dobre. Ratowanie cukierni lub innego lokalnego biznesu tuż przed świętami to w amerykańskiej popkulturze właściwie osobny podgatunek. Dość toporne plakaty "Przepisu na święta" nie napawają optymizmem.
Z drugiej strony (i tu moja nadzieja) Magdalena Nieć udowodniła już, że umie robić ciepłe kino familijne, które nie traktuje widza jak idioty. Jeśli "Przepis na święta" postawi na czułość, autentyczność i humor zamiast lukrowanej sztampy, możemy dostać naprawdę przyjemny, przytulny seans na grudniowe wieczory.
Czy uda się pobić "Listy do M."? Szczerze wątpię. Ale jeśli po seansie zachce mi się piec pierniczki i obejdzie się bez wypalenia oczu, uznam to za sukces.



