
Każdy chory na raka spodziewa się cierpienia. Prędzej czy później. I może wtedy chce umrzeć. Tylko w ten sposób czasami myślę o nowotworze. Ale nie chcę chyba o tym rozmawiać. Nawet kiedy ludzie mówią na dzień dobry: "Jak się czujesz?", proszę, aby pomijali to pytanie.
Świadomość zbliżającego się cierpienia sprawia, że człowiek zaczyna inaczej postrzegać sprawy, które dla większości ludzi wydają się być odległe. To właśnie choroba spowodowała, że znany reżyser nie boi się mówić dziś o eutanazji.
Wiesz, że w pewnym momencie będziesz bezradny. Twoje życie stanie się uciążliwe. Dla ciebie. Dla bliskich. Zastanawiasz się, czy warte jest takiego cierpienia. Ten lęk nasuwa myśl o eutanazji. Tyle. Nie jest codzienny. Nie paraliżuje. Myślę, że każdego to czeka.
Znane osoby zmagające się z chorobą mają olbrzymi wpływ na wzrost świadomości społecznej. Najlepszym przykładem jest tzw. "efekt Angeliny". Po tym, jak aktorka dokonała podwójnej mastektomii, w całych Stanach Zjednoczonych rozgorzała dyskusja na temat konieczności badań profilaktycznych. Czy słowa Krauzego mogą sprawić, że w Polsce rozpocznie się prawdziwa dyskusja o eutanazji?
Temat eutanazji był przez wiele lat tak kontrowersyjny, że sama rozmowa o niej bywa odbierana jako "zgodna na zabijanie ludzi". – Dyskusja o eutanazji jest potrzebna – mówi Piotr Żyłka z serwisu Deon.pl. – Dla mnie,jako dla katolika, sprawa jest jasna. Eutanazja jest niedopuszczalna. Ale dla kogoś innego sprawa nie musi być tak jednoznaczna – zauważa katolicki publicysta.
Krzysztof Krauze nie jest jedyną znaną osobą, która w ostatnim czasie poruszyła kwestię eutanazji. Przed dziewięcioma miesiącami o eutanazji mówiła także felietonistka i publicystka Maria Czubaszek. Na pytanie, czy warto być kontrowersyjnym, Czubaszek odpowiedziała: "Ja się zastanawiam, czy mając tyle lat w ogóle warto być".
Na starość nie chciałabym, żeby ktoś mi podał szklankę herbaty, a raczej, by lekarz podał mi zastrzyk, bym się nie męczyła. CZYTAJ WIĘCEJ
Piotr Żyłka twierdzi, że wypowiedzi osób "ze świecznika" na jakikolwiek temat mają do siebie to, że skupiają uwagę masowo. I choć czasem padają w mało poważnej konwencji, to docelowo mogą wywołać poważną i rzeczową dyskusję.
Niezależnie od tego, jakie mamy podejście do kwestii eutanazji, konieczność rozmowy na ten temat zauważają zwolennicy obu stron. Nie ma bowiem nic gorszego, niż chowanie głowy w piasek i udawanie, że sprawa nie istnieje. I choć dla polityków najwygodniejsze jest nieporuszanie kwestii światopoglądowych, ucieczka od trudnych tematów jest normą w polskim życiu publicznym.
Od kilku lat ubolewam nad faktem, że naszym krajem rządzą ludzie, dla których ważniejsze są partykularne interesy, a nie prawdziwe problemy społeczeństwa, które należy rozwiązać. Zaliczam do nich również kwestię eutanazji, o której polscy politycy boją się nawet wspominać, ponieważ wojna z Kościołem na pewno nie podwyższa słupków poparcia społecznego.
Sam Krzysztof Krauze stwierdził: "Nie uważam, żeby z chorobą zyskiwało się jakąkolwiek mądrość", ale jego głos będzie dla wielu osób znacznie cenniejszy, niż utarte hasła powtarzane przez zwolenników i przeciwników eutanazji, których ten problem de facto nie dotyczy.