When You Live in Warszawa, czyli stolica w krzywym zwierciadle robi furorę
When You Live in Warszawa, czyli stolica w krzywym zwierciadle robi furorę Fot. http://whenyouliveinwarszawa.tumblr.com/

Jeśli ktoś twierdzi, że warszawiacy nie mają do siebie dystansu i są sobą bardzo przejęci, powinien zobaczyć blog WhenYouLiveinWarszawa. Strona ta robi furorę w stolicy już od kilku dni – bo w dowcipny sposób punktuje największe wady i zalety mieszkania w stolicy i przedstawia ją w krzywym zwierciadle. Czego o "Warszawce" można dowiedzieć się z jednego bloga?

REKLAMA
Najpierw było When You Live in Warsaw. Zdobył sporą popularność, ale że do tematu Warszawy podchodził czasem trochę zbyt na serio, od razu powstał drugi blog – będący w zasadzie parodią tego pierwszego. Ze stolicy raczej kpi i w inteligentny sposób punktuje jej największe absurdy i wady. Pewnie dlatego When You Live in Warszawa podbił serca Warszawiaków, którzy linkiem do strony od kilku dni dzielą się na portalach społecznościowych. Szybko też powstał blog When You Are Gay in Warsaw, ale żarty tam zdecydowanie są tylko dla wtajemniczonych.
Co tak bawi Warszawiaków w kilku obrazkach z podpisami? Już wyjaśniam – oto kilka rzeczy, których można się dowiedzieć o stolicy z When You Live in Warszawa.
Kiedy otwierają kolejny burger-bar w Warszawie...
Źródło: http://whenyouliveinwarszawa.tumblr.com/

Wszyscy jemy burgery. Burgery są wszędzie
Kiedy do stolicy przyszła moda na burgery, miejsc, które je serwowały, było raptem kilka. Zazwyczaj oblężone, więc zatopić zęby w bułce z mięsem nie było łatwo. Mówimy, oczywiście, o prawdziwych burgerach, a nie ociekających tłuszczem fast-foodach.
Kiedy okazało się, że burgery świetnie się sprzedają, a dla prawdziwego hipstera dzień bez burgera jest dniem straconym, burger-bary zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Dzisiaj nawet trudno byłoby je policzyć. Dlatego jak ktoś mówi: "hej, otworzyli nowe miejsce z burgerami", warszawiacy zaczynają ziewać. Szczególnie, że dostanie naprawdę dobrego burgera to nie taka prosta sprawa. Niewykluczone, że za kilka lat dojdzie do fali samobójstw wśród założycieli burger-barów, którzy nie wiedzieli, że moda przemija, a prowadzenie knajpy to nie taka prosta sprawa.
Kiedy idziesz do BUW-u się uczyć
źródło: http://whenyouliveinwarszawa.tumblr.com/

BUW to nie nauka, to styl życia (i lansu)
Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego to legendarne miejsce. Niejeden student czy studentka znalazła już tam życiową miłość albo złamała sobie serce. Wejście do BUW-u bez lansu grozi poważnymi konsekwencjami: od pogardliwych spojrzeń prawie-prawników w pomiętych garniturach do wykluczenia społecznego z grona fajnych ludzi (obecnie: hipsterów, choć niedługo fajna pewnie będzie inna grupa). W Bibliotece niektóre grupy obowiązuje nawet dresscode.
Chociaż w teorii powinno się tam chodzić w poszukiwaniu wiedzy, zazwyczaj kończy się na plotkach, Facebooku i kawie. Miejska legenda głosi, że kiedyś jakiś student napisał w BUW-ie swoją pracę zaliczeniową w całości, ale do dzisiaj nikt nie potwierdził tej tezy. Chociaż przy każdej sesji studenci masowo wręcz piszą, jak to harują w BUW-ie do 5 rano. Postawmy sprawę jasno: BUW to lans, podryw i maturzystki.
Kiedy idziesz przez plac Zbawiciela w weekendowy wieczór
źródło: http://whenyouliveinwarszawa.tumblr.com/

W Warszawie istnieje Plac Hipstera i jest zawsze pełny
Nie wierzycie? A jednak – na mapach Google popularny Plac Zbawiciela jest pokazywany jako Plac Hipstera. Nic dziwnego – "Zbawek" to bodaj ulubione miejsce hipsterów od kilku lat. Jak na powyższym obrazku, aż trudno przez niego przejść. Jak ostatnio się z kimś tam umówiłem, to szukaliśmy się przez pół godziny. Znaleźliśmy się po wyjściu z Placu Hipstera. Specjalności tego miejsca to tani browar, siedzenie na chodniku i od czasu do czasu – naloty policji.
Kiedy jesz pierogi w barze mlecznym
źródło: http://whenyouliveinwarszawa.tumblr.com/

W stolicy bary mleczne są dla bogatych, nie dla biednych
Moda na burgery powoli mija, a zastępuje je nic innego, jak znane i niegdyś uwielbiane bary mleczne. Najsłynniejszy z nich to chyba Bar Prasowy. Gdyby ktoś biedny chciał tam zjeść (wyśmienite, swoją drogą) pierogi za 5 zł, niestety – jego miejsce już pewnie jest zajęte przez kogoś w Ray-Banach.
Można się dziwić, że "Warszawka" upodobała sobie akurat bary mleczne, ale snobizm już nie jest w modzie. W stolicy nikt już dzisiaj nie chce jeść wymyślnych rzeczy. Rządzą kotlety, kartofle, pierogi i zupa pomidorowa. Wszystko nie droższe niż 5 zł. Bary mleczne prawdopodobnie będą przyczyną samobójstw właścicieli burger-barów (patrz punkt 1).
Kiedy znajomy mówi ci, że zaczął biegać
źródło: http://whenyouliveinwarszawa.tumblr.com/

Wszyscy biegamy
Biegasz? Nie? No to czas zacząć. To chyba najmodniejszy sport w tym sezonie. A także w zeszłym i jeszcze poprzednim. Ale nie będę się nabijał, bo akurat popieram każdą aktywność fizyczną. Co prawda, deklarujących bieganie jest zdecydowanie więcej, niż biegających, ale to drobny szczegół. Ważne jest, żeby mówić, że się biega. Biegać nie trzeba. Jeśli komuś zależy na wiarygodności, można pobiegać tydzień i przestać – a potem już tylko opowiadać, jak to się kiedyś biegało...
Kiedy płacisz za bilet na autobus
źródło: http://whenyouliveinwarszawa.tumblr.com/

Komunikacja miejska w Warszawie jest ze złota
A przynajmniej tak się wydaje, że jest ze złota, bo ceny biletów są horrendalnie wysokie. Co najzabawniejsze, na drogą komunikację najczęściej narzekają: a) ludzie jeżdżący na gapę, b) przyjezdni, którzy nie płacą tu podatków.
W tym przypadku nie ma jednak z czego się śmiać. Niestety, ale władze miasta nie za bardzo mają wyjście, jeśli chodzi o ceny biletów, bo i tak samorząd ponosi ok. 2/3 kosztów utrzymania całej komunikacji. Jak bilety były tanie, i tak ich nie kupowaliśmy – bo na gapę bardziej się opłaca. Jak są drogie, warszawiacy kupują ich jeszcze mniej. Problem w tym, że ceny biletów niczego nie załatwią – albo przyjezdni zaczną płacić tu podatki, albo dziura w budżecie będzie rosnąć proporcjonalnie do liczby napływowych.
Kiedy myślisz o przedwojennej warszawskiej architekturze
http://whenyouliveinwarszawa.tumblr.com/




Tęsknimy za przedwojenną architekturą
Na tym punkcie warszawiacy są mocno wyczuleni. Jak ktoś nam mówi, że Warszawa jest brzydka, to mamy na to jedną, słuszną odpowiedź: w trakcie II wojny światowej jakieś 80 proc. tego miasta zostało zamienione w proch.
A że przedwojenna Warszawa była piękna, to za nią tęsknimy i nie ma w tym chyba nic dziwnego – choć większość z nas zna ją głównie ze zdjęć. I bynajmniej nie oznacza to, że zgadzamy się ze stwierdzeniem, że dzisiaj Warszawa jest brzydka. Inny wariant odpowiedzi to: "jak się nie podoba, to wyjedź".
Oczywiście, to nie wszystkie cechy stolicy, jakie można wyciągnąć z You Live in Warszawa. Codziennie pojawiają się tam nowe posty, nowe żarty. Jak widać, warszawiacy też potrafią się z siebie śmiać i mają do siebie i swojego miasta dystans.