Czy Polacy naprawdę są [url=http://shutr.bz/1dFXODK]"chorzy z nienawiści"[/url] ?
Czy Polacy naprawdę są [url=http://shutr.bz/1dFXODK]"chorzy z nienawiści"[/url] ? Fot. Shutterstock.com

Gdyby poważnie wsłuchać się w głos polityków i publicystów, którzy od lat diagnozują w mediach problemy naszego kraju, można by odnieść wrażenie, że naszym największym zmartwieniem nie jest wcale kryzys, bezrobocie czy demografia. Okazuje się bowiem, że Polska jest przede wszystkim krajem ludzi obłożnie chorych. "Chorych z nienawiści".

REKLAMA
– Chcę słuchać o nowych ścieżkach rowerowych, tworzeniu przestrzeni publicznych, walce z reklamą zaśmiecającą miasto, parkingach na obrzeżach centrum, ratowaniu zdewastowanych zabytków Woli i Pragi, a nie o urojeniach chorych na nienawiść polityków – pisze w “Gazecie Wyborczej” Jerzy S. Majewski komentując “powstańczą” narrację warszawskiego referendum, zaprezentowaną w niedzielę przez PiS.
Efektowna pointa Majewskiego to kolejny dowód na to, że od 1992 roku, kiedy Jacek Kuroń nazwał “ludźmi chorymi z nienawiści” Antoniego Macierewicza i Jana Olszewskiego, kariera tego określenia trwa w najlepsze. Chorzy z nienawiści bywają politycy opozycji, koalicji, radni, dziennikarze, profesorowie – a przynajmniej taką diagnozę raz po raz stawiają ich polityczni i światopoglądowi oponenci. Przyjrzyjmy się więc tak “chorym”, jak i ich “lekarzom”, których na przestrzeni ostatnich 20 lat było w Polsce naprawdę niemało.
Młot na prawicę?
Wydaje się, że pierwszy “zdiagnozował” tę chorobę Jacek Kuroń, który właśnie jako chorych z nienawiści określił w 1992 zwolenników lustracji Antoniego Macierewicza i Jana Olszewskiego. Wypowiedź ta była pokłosiem słynnej “nocy teczek” i odwołania rządu Olszewskiego. Zobaczyć ją można m.in. w ostatnim fragmencie filmu “Nocna zmiana” Jacka Kurskiego.
Wymierzona w prawicę “diagnoza”, polegająca na oskarżeniu o chorobliwą nienawiść, szybko spopularyzowała się nie tylko w świecie polityki, ale i mediów. We “Wproście” z maja 1993 roku o narodowo-katolickim ZChN-ie pisano: “Choroba nienawiści nadal będzie się rozwijać. Choroba ta bierze się z wodogłowia, które w tej chwili jest u nas nieuleczalne, bo to jest woda święcona”.
Warto wspomnieć, że skrót ZChN jako Związek Chorych z Nienawiści rozwijał też twórca satyrycznej, antyklerykalnej gry komputerowej “Operacja Glemp” z 1996 roku.
"Psychiatryzacja debaty?"
Filip Memches w tekście w “Rzeczpospolitej” zwracał uwagę, że “psychiatryzacja polskiej debaty publicznej” przez wiele lat była i jest jego zdaniem domeną mediów i polityków liberalnych.
Filip Memches
Rp.pl

Trwa od początku III RP, kiedy wyłonił się nowy podział polityczny. „Wyborcza”, angażując się w roku 1990 w „wojnę na górze”, propagowała pogląd, z którego wynikało, że tylko zdolna do kompromisów (takich jak Okrągły Stół), rozsądna, oświecona elita ma legitymację do rządzenia Polską. Jako jej przeciwieństwo wskazywano optującą za lustracją i dekomunizacją, a więc żądną krwi, postsolidarnościową prawicę. CZYTAJ WIĘCEJ


W tej optyce “chorzy z nienawiści” mieliby w ostatnim czasie być przede wszystkim politycy i zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości. I rzeczywiście – jedną z osób najczęściej oskarżanych o tę “chorobę” jest Jarosław Kaczyński. Można odnieść wrażenie, że najchętniej w roli “lekarza pierwszego kontaktu” występuje w tym przypadku Stefan Niesiołowski.
– Kaczyński? Chory z podłości i nienawiści – mówił w 2008 roku w Radiu Zet. Te same słowa powtórzył w naTemat cztery lata później.
Ale Niesiołowski odpowiednią kurację chętnie zapisałby nie tylko Kaczyńskiemu, lecz i innym oponentom: – Język kapłanów Radia Maryja to język ludzi chorych z nienawiści, nie ma nic wspólnego z Ewangelią, miłością bliźniego i elementarną prawdą – mówił kiedyś w “Wyborczej”. W 2009 roku w RMF FM wspomniał zaś nawet o “chórze chorych z nienawiści:”.
Stefan Niesiołowski

Rozumiem, że PiS-owski biuletyn atakuje ministra Czumę, że pan Mularczyk, po którym niczego dobrego się nie spodziewam, ale pan Kłopotek do tego chóru chorych z nienawiści nie powinien dołączać. CZYTAJ WIĘCEJ


Interia.pl

Myli się jednak Filip Memches twierdząc, że tylko “liberałowie” oskarżają swoich przeciwników o chorobliwą nienawiść. Nie zmieniają tego nawet wypowiedzi Marka Kondrata (“Patriotyzm jest cechą ludzi chorych na nienawiść”) czy Magdaleny Środy (“Chorzy z nienawiści księża i politycy potępiają wszystko, co «obce»”). Dziś medyczno-retorycznym okładają się politycy i komentatorzy ze wszystkich stron politycznej sceny.
Zaraźliwa i nieuleczalna
– Pan jest chory z nienawiści i powinien się leczyć - komentował słowa Stefana Niesiołowskiego Michał Kamiński w programie “Kawa na ławę”.
O “chorym z nienawiści światku żurnalistów” pisał na blogu Wojciech Wierzejski z LPR. – Adam Hofman jest głupim i nieroztropnym politykiem, chorym z nienawiści – grzmiał Waldemar Pawlak odpowiadając na krytykę pod adresem swojej partii. Tę samą przypadłość jeden z posłów PiS zdiagnozował także u Leszka Millera, inny u Janusza Palikota.
Problem z chorobą nienawiści polega niestety na tym, że jest nie tylko nieuleczalna (co zauważył poseł PiS z Podkarpacia Stanisław Ożóg), ale i bardzo zaraźliwa. W efekcie dziś nie do końca wiadomo już, kto jest chorym, a kto lekarzem: często ci, którzy najchętniej diagnozują innych, sami zdradzają liczne objawy schorzenia.
W tej trudnej sytuacji niektórzy, jak warszawski radny PO Daniel Łaga, starają ratować się kpiną, żartem, ironią, a nawet piosenką: "PiS chory od nienawiści, wasze bzdury obalą szachiści" – miał śpiewać działacz PO, o którym pisze Gazeta.pl. Tylko czy jego śpiew przyniesie jakiekolwiek ukojenie chorym?