
Jeden z najważniejszych ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza uważa, że jest dyskredytowany za to, że nie akceptuje "oficjalnego kłamstwa smoleńskiego". – Została uruchomiona cała akcja szkalowania i opluwania mnie – twierdzi naukowiec.
To są Amerykanie, Chińczycy czy Hindusi. Oni nie tylko nie głosują na PiS, ale wielu nie wie nawet, gdzie leży Polska. CZYTAJ WIĘCEJ
Zdaniem prof. Biniendy, "szał medialnej nienawiści" do niezależnych ekspertów jest inspirowany przez prokuraturę. Nie chodzi w nim o wyniki badań, zeznania czy kompetencje, ale o "zabicie niezależnego głosu sprzeciwu wobec absurdów zawartych w raportach MAK i Millera".
Została uruchomiona cała akcja szkalowania i opluwania mnie. Najpierw sam dostawałem nieprzyjemne e-maile i telefony, teraz skupiono się na moich współpracownikach i przełożonych, wszędzie, gdzie tylko byłem lub jestem zaangażowany. Są oni dosłownie bombardowani e-mailami, które mają charakter zwykłych donosów. Chodzi o to, żeby uznano, że zajmuję się sprawami politycznymi, czymś podejrzanym, i żebym miał z tego powodu kłopoty. CZYTAJ WIĘCEJ
Ekspert Antoniego Macierewicza nie zamierza ugiąć się pod naciskami i dalej będzie zajmował się tematem. Jak twierdzi, leży on w zakresie jego specjalizacji zawodowej i nikt nie prawa sugerować, czym naukowiec powinien zajmować się w swoich pracach badawczych.
Źródło: "Nasz Dziennik"

