Prof. Jacek Rońda został zawieszony w obowiązkach dydaktycznych przez rektora krakowskiej AGH
Prof. Jacek Rońda został zawieszony w obowiązkach dydaktycznych przez rektora krakowskiej AGH Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Prof. Jacek Rońda został zawieszony w obowiązkach dydaktycznych przez rektora Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Ponadto Komisja Etyki AGH uznała, że prof. Rońda publicznie posłużył się nieprawdziwymi argumentami i przekroczył normy etyczne.

REKLAMA
Podczas dzisiejszej konferencji prasowej przedstawiciele AGH w Krakowie poinformowali, że 4 listopada prof. Jacek Rońda został na pół roku zawieszony w obowiązkach dydaktycznych. Decyzję o zawieszeniu profesora podjął rektor uczelni prof. dr hab. inż. Tadeusz Słomka. Ma ona związek z toczącym się w sprawie wystąpień prof. Rońdy postępowaniem i "nie jest karą".
Ponadto Komisja Etyki AGH wydała oświadczenie, w którym skrytykowała zachowanie prof. Rońdy. Według niej wykroczył on poza obszar swoich kompetencji.
– Prof. Rońda przekroczył normy etyczne obowiązujące każdego nauczyciela akademickiego i pracownika nauki, a także zasady postępowania zawarte w Kodeksie etyki pracownika naukowego. W dyskusji telewizyjnej publicznie użył nieprawdziwych argumentów, co potwierdził w wywiadzie w TV Trwam, dla uwiarygodnienia swoich wypowiedzi na temat przyczyn katastrofy. (...). Prof. Jacek Rońda nie prowadził na AGH żadnej działalności naukowej związanej z katastrofą smoleńską – powiedzieli przedstawiciele komisji.
Ponadto komisja zaznaczyła, iż prof. Rońda posłużył się insynuacjami, gdy mówił, że rektor AGH "podejmował działania na zamówienie polityczne". Nie poparł bowiem swoich opinii żadnymi dowodami. Prof. Rońda nie współpracuje już z komisją parlamentarną Antoniego Macierewicza.
Decyzję władz AGH na Twitterze komentowali dziennikarze i politycy, m.in. Adam Szejnfeld z PO i Włodzimierz Bernacki z PiS. Ten drugi stwierdził, że "salon stworzył getto profesorów smoleńskich".


Poseł Prawa i Sprawiedliwości Witold Waszczykowski, z którym rozmawialiśmy, nie chciał komentować decyzji władz AGH, zauważając, że jest to wewnętrzna sprawa uczelni. Podkreślił jednak, że choć głośny “blef” profesora Rońdy jest “dla wszystkich czymś kłopotliwym”, nie obciąża w żaden sposób pozostałych naukowców skupionych wokół komisji Antoniego Macierewicza, ani nie podważa jej pozostałych ustaleń.
– Komisję wspiera ponad 100 naukowców z całego świata, a każdy z nich ma w swoim środowisku ugruntowaną pozycję i renomę. Co więcej, ich ustalenia i przeprowadzone doświadczenia dotyczące przyczyn katastrofy smoleńskiej są dobrze udokumentowane. Jeden przypadek profesora Rońdy niczego nie zmienia. Za swoje zachowanie ponosi on osobistą odpowiedzialność – ocenia Waszyczykowski.
Poseł PiS zasugerował też, że zamiast skupiać się na profesorze Rońdzie w celu podważenia dokonań komisji, lepiej byłoby podjąć dialog z zasiadającymi w niej naukowcami: – Od dawna apelujemy o debatę z ekspertami komisji Macieja Laska – przypomina Waszczykowski.
Decyzja władz AGH o zawieszeniu prof. Rońdy przypadła do gustu posłowi PO Stefanowi Niesiołowskiemu, który w rozmowie naTemat wyraził żal, że stało się to tak późno: – Bardzo słusznie, że odsunięto go od zajęć. On nie jest profesorem, tylko szalbierzem. Dla interesu politycznego obozu, któremu służy, jest gotów posunąć się do kłamstwa. Szkoda, że zawieszono go tak późno – mówił Niesiołowski.
Poseł PO, choć krytyczny wobec działań komisji Antoniego Macierewicza, zgodził się z Waszczykowskim co do tego, że zachowaniem prof. Rońdy nie można obciążać pozostałych związanych z nią naukowców: – Nie uogólniajmy, nie stosujmy odpowiedzialności zbiorowej – mówił Niesiołowski.
"Blef" prof. Rońdy
W październiku prof. Rońda przyznał w studiu Telewizji Trwam, że "blefował", gdy mówił o rosyjskim dokumencie, który miał potwierdzać jego tezy. Ponadto profesor przyznał, że minął się z prawdą, mówiąc, iż piloci tupolewa nie zeszli poniżej wysokości 100 metrów.
– Ja w wywiadzie z panem Kraśką trochę zagrałem, z różnych względów. Ponieważ pan Kraśko grał ze mną, no to tak, jak w kartach się gra, w niektórym układzie. Z panem nie będę grał w karty, w związku z tym powiem, że oni zeszli poniżej 100 metrów – powiedział prof. Rońda Telewizji Trwam.

Tekst jest aktualizowany