
„Ciążę sobie wymodliła, bez in vitro w nią zachodziła” – m.in. w ten sposób informacje o rzekomym odmiennym stanie aktorki Małgorzaty Kożuchowskiej komentowano w audycji na antenie Rock Radia, którą prowadzą Kuba Wojewódzki i Mikołaj Lizut. Pracownik stacji podając się za męża aktorki zadzwonił też do Jana Pospieszalskiego i zaproponował mu rolę ojca chrzestnego. Teraz pojawiają się głosy, że sprawą powinna zająć się Rada Etyki Mediów.
REKLAMA
Portale plotkarskie i tabloidy od kilku dni donoszą o rzekomej ciąży Kożuchowskiej. 43-letnia aktorka sama przyznawała wcześniej w wywiadach, że stara się o dziecko. W rozmowie z „Vivą” w 2011 roku stwierdziła nawet, że „nie leczy się” i „nie ma ochoty na in vitro”, co odebrano jako manifest wiary i poglądów. Dziś nie wypowiada się publicznie na temat plotek o ciąży.
"Wymodlona ciąża"
Wojewódzki i Lizut poświęcili aktorce całą środową audycję „Książę i Żebrak” w Rock Radiu. Prawicowe portale, wSumie.pl i Fronda.pl, piszą, że „postanowili się ponabijać z odmiennego stanu aktorki”. „Zapytałem Małgosię dwa dni temu, w jaki sposób doszło do poczęcia. Powiedziała, że było to najdoskonalsze połączenie serc, jakie można sobie wyobrazić. Przyszedł do niej anioł - Jan miał na imię” – mówił Wojewódzki, po czym na antenie puszczono zarejestrowaną wcześniej rozmowę dziennikarza radia z Janem Pospieszalskim. Dziennikarz podał się za męża Kożuchowskiej Bartka Wróblewskiego.
Wojewódzki i Lizut poświęcili aktorce całą środową audycję „Książę i Żebrak” w Rock Radiu. Prawicowe portale, wSumie.pl i Fronda.pl, piszą, że „postanowili się ponabijać z odmiennego stanu aktorki”. „Zapytałem Małgosię dwa dni temu, w jaki sposób doszło do poczęcia. Powiedziała, że było to najdoskonalsze połączenie serc, jakie można sobie wyobrazić. Przyszedł do niej anioł - Jan miał na imię” – mówił Wojewódzki, po czym na antenie puszczono zarejestrowaną wcześniej rozmowę dziennikarza radia z Janem Pospieszalskim. Dziennikarz podał się za męża Kożuchowskiej Bartka Wróblewskiego.
„Szukamy takiej osoby medialnej, wierzącej, żeby zaproponować jej funkcję ojca chrzestnego. Chcemy zrobić wydarzenie trochę medialne, bo Małgorzata, podobnie jak ja, jesteśmy osobami bardzo religijnymi i, panie Janie, jeżeli mogę tak powiedzieć, że byśmy liczyli na to, że jako ojciec chrzestny to by pan też jakieś fajne prezenty mógł nam zapewnić. Na zasadzie komputer, jakiś quad, rower górski, jakieś medaliki złote…” – zwrócił się do Pospieszalskiego.
Ten na początku uwierzył, że rozmawia z Wróblewskim, ale po wysłuchaniu całej wypowiedzi ostro zareagował. „Weź się puknij w łeb. Odpiernicz się ode mnie. Wal się młody człowieku, wal!” – stwierdził.
Na koniec audycji Lizut i Wojewódzki wyemitowali jeszcze piosenkę ze słowami: „Kożuchowska ciąże sobie wymodliła i bez in vitro w nią zachodziła”.
Z czego można się śmiać
„Chamstwo i prymitywizm naczelnego żartownisia III RP i jego koleżki absolutnie przekraczają wszelkie granice” – komentuje w swoim artykule Fronda.pl. Jak przekonuje w rozmowie z naTemat Marta Brzezińska-Waleszczyk, dziennikarka portalu, prowadzący tym razem nie mogą zasłaniać się konwencją programu.
– Tym razem przesadzili. Żartowanie z tego typu osobistych spraw jest niesmaczne i prymitywne. To tabloidy podały niesprawdzoną informację o ciąży pani Małgorzaty. Wiadomo, że aktorka od lat nieskutecznie stara się o dziecko i może to być dla niej wrażliwy temat. Panowie Wojewódzki i Lizut najwidoczniej nie potrafią tego zrozumieć – ocenia.
– W sieci pojawiają się już prześmiewcze komentarze o „niepokalanym poczęciu”. Nie wiem, jak można nabijać się z kogoś tylko dlatego, że ma inny system wartości. Media nie potrafią uszanować świętości, tym bardziej, że pani Kożuchowska jest jedną z nielicznych aktorek, która dba o swoją prywatność – dodaje.
Zdaniem Brzezińskiej-Waleszczyk zachowanie Wojewódzkiego i Lizuta powinna skomentować Rada Etyki Mediów. – Nie można przechodzić nad takimi sytuacjami do porządku dziennego, bo to łamanie kolejnych granic. Niedługo żartować będzie można ze wszystkiego. Wcześniejszym rasistowskim żartom Wojewódzkiego REM się przyglądała, więc nie widzę powodu, dlaczego miałaby nie zająć się żartami ze starań o dziecko czy wyznawanego systemu wartości – zaznacza.
"Moralnie naganne"
Podobnego zdania jest medioznawca, prof. Maciej Mrozowski. Ma zastrzeżenia nie tyle do samych żartów, ale do metody prowokacji, jaką zastosowano w audycji. – Wojewódzki to błazen i ironista, manipuluje granicami szyderstwa. Ja bym z tego specjalnego problemu nie robił, bo takie postaci zawsze miały w kulturze prawo robić wszystko ze wszystkimi. A tym bardziej z aktorkami, które często dzielą się prywatnymi sprawami na forum publicznym. Jednak podszywanie się pod kogoś, prowokacja, która skierowana jest przeciwko osobie prywatnej, to coś moralnie nagannego – mówi naTemat.
Podobnego zdania jest medioznawca, prof. Maciej Mrozowski. Ma zastrzeżenia nie tyle do samych żartów, ale do metody prowokacji, jaką zastosowano w audycji. – Wojewódzki to błazen i ironista, manipuluje granicami szyderstwa. Ja bym z tego specjalnego problemu nie robił, bo takie postaci zawsze miały w kulturze prawo robić wszystko ze wszystkimi. A tym bardziej z aktorkami, które często dzielą się prywatnymi sprawami na forum publicznym. Jednak podszywanie się pod kogoś, prowokacja, która skierowana jest przeciwko osobie prywatnej, to coś moralnie nagannego – mówi naTemat.
– Wojewódzki zastosował łajdacką metodę. Granice prowokacji są jasne i ja uważam, że w tym wypadku zdecydowanie zostały przekroczone – kwituje.
Rada Etyki Mediów nie odpowiedziała na pytanie, czy w sprawie audycji w Rock Radiu wpłynęły do niej jakieś skargi. Już wcześniej gospodarze "Księcia i Żebraka" mieli jednak podobne problemy. Po programie sprzed kilku tygodni, który poświęcony był Mariuszowi Trynkiewiczowi 16 listów z protestami dostała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (bo prowadzący krzyczeli m.in. "Wszyscy jesteśmy Mariuszami").
