Lecha Wałęsa jest przekonany, że to Jarosław Kaczyński kazał lądować tupolewowi.
Lecha Wałęsa jest przekonany, że to Jarosław Kaczyński kazał lądować tupolewowi. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Wydawałoby się, że tylko Antoni Macierewicz jest twórcą kolejnych teorii spiskowych na temat katastrofy smoleńskiej. Ale mainstream, szczycący się logicznym i chłodnym podejściem do tematu, też ma swoją teorię, w którą wierzy równie ślepo jak Macierewicz w wybuchy. To przekonanie, że Jarosław Kaczyński podczas ostatniej rozmowy telefonicznej z bratem zmusił go do lądowania.

REKLAMA
Wydaje się, że nic nie jest zburzyć wiary Antoniego Macierewicza w tezę o trzech wybuchach, które jeszcze w powietrzu wstrząsnęły Tu-154M. Choć wcześniej był w stanie zrezygnować z lansowania pomysłu rozpylenia nad lotniskiem helu, z wybuchów zrezygnować nie zamierza.
Ale nie tylko Macierewicz i jego zwolennicy, nazywani „sektą smoleńską” ślepo trzymają się obalonej dawno teorii. W tym wypadku mamy „sektę telefonową” albo „sektę naciskową”. Już następnego dnia po katastrofie pojawiła się teoria, że to Jarosław Kaczyński, który rozmawiał z bratem podczas lotu, zmusił delegację do lądowania.
Jako podstawa do snucia tych teorii posłużył fragment wywiadu, jakiego Adam Bielan, wtedy rzecznik PiS, udzielił 11 kwietnia 2010 roku Konradowi Piaseckiemu z RMF FM.

Adam Bielan: Drugi raz się rozkleiłem, jak prezes powiedział, że o 8:20 rano dostał telefon od prezydenta - z telefonu satelitarnego, z pokładu…

Konrad Piasecki: Ale to był telefon, że wszystko jest dobrze, że wszystko idzie tak, jak miało iść?

Adam Bielan: Tak, że wszystko idzie tak, jak miało iść. Prezes pytał, czy już wylądowali. Prezydent odpowiedział, że nie, że lądują za kilkanaście minut. To było - jak rozumiem - dwadzieścia kilka minut przed katastrofą. CZYTAJ WIĘCEJ


I chociaż prokuratura wielokrotnie wykluczyła teorię o naciskach, nadal pozostaje ona w świadomości części komentatorów i polityków. Lech Wałęsa w ostatnim wywiadzie w Radiu ZET z pełnym przekonaniem obwiniał Jarosława Kaczyńskiego o doprowadzenie do tej katastrofy.

Lech Wałęsa: No proszę panią no nie żartujmy, proszę panią tu jest decyzja życia, śmierci, samolot ma lądować, spóźnienie, bo później wsiedli do samolotu, bo pogoda straszna, a oni mówią o mamie, no wie pani, no wie pani, no nie, no nie żartujmy.

Monika Olejnik: Nie wierzy pan w to?

Lech Wałęsa: Oczywiście, że nie, rozmowa była krótka i na temat i ona spowodowała to, co się potem stało. CZYTAJ WIĘCEJ


Rozmowę Bielana z Konradem Piaseckim przywołuje też Waldemar Kuczyński, publicysta i były minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

Jak widać zwolennicy teorii obwiniającej (przynajmniej pośrednio) Jarosława Kaczyńskiego są równie impregnowani na argumenty jak fani Antoniego Macierewicza. A to ani o milimetr nie przybliża nas do rozwiania wątpliwości wokół tej ogromnej tragedii.