
Wydawałoby się, że tylko Antoni Macierewicz jest twórcą kolejnych teorii spiskowych na temat katastrofy smoleńskiej. Ale mainstream, szczycący się logicznym i chłodnym podejściem do tematu, też ma swoją teorię, w którą wierzy równie ślepo jak Macierewicz w wybuchy. To przekonanie, że Jarosław Kaczyński podczas ostatniej rozmowy telefonicznej z bratem zmusił go do lądowania.
Wydaje się, że nic nie jest zburzyć wiary Antoniego Macierewicza w tezę o trzech wybuchach, które jeszcze w powietrzu wstrząsnęły Tu-154M. Choć wcześniej był w stanie zrezygnować z lansowania pomysłu rozpylenia nad lotniskiem helu, z wybuchów zrezygnować nie zamierza.
Ale nie tylko Macierewicz i jego zwolennicy, nazywani „sektą smoleńską” ślepo trzymają się obalonej dawno teorii. W tym wypadku mamy „sektę telefonową” albo „sektę naciskową”. Już następnego dnia po katastrofie pojawiła się teoria, że to Jarosław Kaczyński, który rozmawiał z bratem podczas lotu, zmusił delegację do lądowania.
Jako podstawa do snucia tych teorii posłużył fragment wywiadu, jakiego Adam Bielan, wtedy rzecznik PiS, udzielił 11 kwietnia 2010 roku Konradowi Piaseckiemu z RMF FM.
I chociaż prokuratura wielokrotnie wykluczyła teorię o naciskach, nadal pozostaje ona w świadomości części komentatorów i polityków. Lech Wałęsa w ostatnim wywiadzie w Radiu ZET z pełnym przekonaniem obwiniał Jarosława Kaczyńskiego o doprowadzenie do tej katastrofy.
Rozmowę Bielana z Konradem Piaseckim przywołuje też Waldemar Kuczyński, publicysta i były minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.
@DziadekWaldemar Bielana? A co mówił!
— Konrad_Piasecki (@KonradPiasecki) kwiecień 8, 2014
@KonradPiasecki Na to, że nie rozmawiano tylko o mamie. I że LK zapewne wiedział że mówią o braku warunków do lądowania.A chciał lądować.
— Waldemar Kuczyński (@DziadekWaldemar) kwiecień 8, 2014
@KonradPiasecki Miałoby takie, że mogli się utwierdzić, że to prowokacja i że trzeba lądować, miast spełnić prośbę pilota o miejsce odlotu
— Waldemar Kuczyński (@DziadekWaldemar) kwiecień 8, 2014
@KonradPiasecki On był nie tylko przełożonym, ale osobiście nadzorował szkolenie pilotów Tu 154 w 36 SPLT. Lubisz jak szef stoi nad głową?
— Jan Osiecki (@josiecki) kwiecień 8, 2014
Jak widać zwolennicy teorii obwiniającej (przynajmniej pośrednio) Jarosława Kaczyńskiego są równie impregnowani na argumenty jak fani Antoniego Macierewicza. A to ani o milimetr nie przybliża nas do rozwiania wątpliwości wokół tej ogromnej tragedii.
