Ogórek porównuje odstrzał dzików do... aborcji. I tłumaczy, skąd takie skojarzenia

Rafał Badowski
Planowany przez rząd masowy odstrzał dzików budzi duże emocje. Czasem dyskusja wykracza poza temat. Tak było w przypadku wpisu na Twitterze Magdy Ogórek, której walka o życie dzików skojarzyła się z... aborcją.
Magdalena Ogórek zastanawia się, jak można nazywać ciążę lochy noszeniem małego dzika. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
"Nie oceniam sprawy zabijania dzików (nie znam się na ASF), ale wytłumaczcie mi proszę, jakim cudem locha nosi w sobie małego dzika, o którego życie należy walczyć, a kobieta w ciąży nosi 'zlepek komórek'? Płód to nie człowiek, a dzik to od początku dzik" – głośno zastanawiała się Magda Ogórek na Twitterze.
Wielu internautów nie podziela dylematów Magdy Ogórek. "Nikt nie strzela do kobiet w ciąży. Rozumie to Pani, bo prościej chyba nie da się tego wytłumaczyć" – napisał jeden z komentujących. "W sumie nie mam nic przeciwko aborcji dziczych płodów na życzenie lochy" – kpił inny użytkownik Twittera.


Kolejny pospieszył Ogórek z wyjaśnieniem. "To akurat proste jest . Ale rozumiem , ze pani umysł nie wszystko ogarnia. Postaram się to pani wyjaśnić. Ciąża u dzików trwa do 120 dni i wg. obecnego prawa można strzelać do wysokich ciąż - czyli nawet 120 dni. To tak jak by przeprowadzać aborcje w 9 mcu . Rozumie to pani?" – tłumaczył.

Sprawa odstrzału dzików, co zaproponował minister rolnictwa, budzi duże emocje. Protestują przeciwko pomysłowi nawet myśliwi. Włodzimierz Cimoszewicz na przykładzie swojego sąsiada pokazał, do czego może prowadzić eksterminacja tych zwierząt.